Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 10 min czytania

Wierzysz? Rozdział I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział I

- Nie rozumiem. - Chcę zostać księdzem. - A… - Nie, chcę zostać księdzem. - Ale twoje… - To już postanowione. Porozmawiajmy o czymś innym. Chłopak, wycierając się ręcznikiem, rozmawiał z Peterem, swoim przyjacielem. Była to ostatnia osoba, którą pragnął powiadomić o swoim wyborze. - Jesteś tego pewny? - Znasz odpowiedź. - Chcę po prostu wiedzieć, czy tego właśnie pragniesz. - Dobrze mnie znasz. Znamy się od dzieciństwa. Nie mamy przed sobą sekretów. - Dlatego się pytam. Nigdy bym nie sądził, że taką wybierzesz drogę. - Można powiedzieć, że to ty mnie zafascynowałeś biblią, a od tego się zaczęło. - Nie zwalaj na mnie winy. - Nie. Powinieneś się cieszyć, że pokazałeś mi drogę. - Jakoś się nie cieszę, ale to twoje życie. Bylebyś o mnie nie zapomniał.

Od rana świeciło słońce. Ciepłe promienie zachęcały do spaceru, jednak ulice były puste. Chłopak samotnie przemierzał miasteczko. Wyszedł poza jego granice i skierował się do pobliskiego lasku. Była to pozostałość po wielkich puszczach, które kiedyś zalegały te tereny. Osadnictwo i cywilizacja zmniejszyły zasięg drzew. W lesie zrobiło się chłodniej. Suche liście z zeszłej jesieni tworzyły dywan. Ziemia była mokra po wczorajszych deszczach. Chłopak skrzętnie omijał błoto. Przeszedł obok pomnika św. Dawida i skręcił w lewo. Mocne słońce prześwitywało przez korony drzew i padało na dróżkę. Ta skończyła się w pewnym momencie zaroślami. Chłopak bez wahania wszedł w nie i poszedł w tylko sobie znanym kierunku. Wkrótce potem dotarł do polanki, a właściwie łysego wzgórza. Wspiął się na nie i podszedł do ruin stojących po środku. Było to kiedyś bogate opactwo. Henryk VIII kazał jednak zniszczyć je, jak każde inne, czego skutkiem było popadnięcie niegdyś pięknej budowli w ruiny. Zaczął wchodzić po schodach, z których odpadały kamienie. Doszedł do miejsca, gdzie niegdyś były wrota. Potknął się, ale zdołał utrzymać równowagę. Przekroczył próg kaplicy, odwrócił głowę w prawo i…

Anioł dotarł na miejsce poprzedniego dnia. Teraz krzątał się po dawnej kaplicy kościoła. Była to jedna, wielka ruina. Wyglądało to gorzej, niż jak był tu ostatnim razem. Rozglądał się, gdy usłyszał kroki na schodach. Podszedł ostrożnie do miejsca, gdzie kiedyś były drzwi. Stanął blisko muru. Wstrzymał oddech. Bał się. Było za późno na ucieczkę, zresztą, sam nie wiedział dlaczego, nie chciał uciekać. Dotarł do niego zapach ludzkiego ciała, niesiony z wiatrem. Usłyszał, że ten ktoś się potyka. Nie usłyszał upadku. Przycisnął się mocniej do muru. Zobaczył cień, a potem postać. Był to młody chłopak. Stanął i odwrócił głowę. Na jego delikatnej twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia. Stał i patrzył na niego. Anioł miał czas się jemu przyjrzeć. Był młody i ładny. Miał jeszcze trochę z dziewczęcej twarzy, ale wyglądał bardziej na mężczyznę. Krótkie, czarne włosy lśniły w słońcu. Miał na sobie zwykłe, podniszczone jeansy i koszulkę. Nie miał żadnego plecaka, czyli musiał przyjść z osady, którą anioł zauważył niedaleko. Anioł nie wiedział co robić. Był na siebie wściekły. Mógł to przewidzieć. Dlaczego nie odleciał. Musiał teraz przekonać chłopaka, aby nie powiedział o nim nikomu, a potem odlecieć.

…ujrzał anioła. Najprawdziwszego w świecie. Stał tam, przestraszony, w cieniu. Jego białe skrzydła jakby świeciły własnym blaskiem. Spodnie były podarte. Nie miał oprócz tego nic na sobie. Bose stopy, goła klatka, długie czarne włosy. Anioł stał i patrzył na niego. On bał się go spłoszyć. Anioł wyglądał na zagubionego. Cofnął się o kilka kroków i przystanął. Sprawiał wrażenie zwierzęcia złapanego w klatkę. Chłopak nagle zdał sobie sprawę, że anioł jest złapany w pułapkę. Bał się, bo nie chciał być odkryty. Nie chciał, aby ktokolwiek o nim wiedział. Dotarło do niego, że to on jego zobaczył pierwszy i może go uratować. Ale przed czym? Nikt tu nie przychodzi. Nikt poza nim samym.

Anioł cofnął się do tyłu, ale zaraz przystanął. Emocje i odruchy brały nad nim górę. Stał chwilę w milczeniu. Spróbował coś powiedzieć, ale nie był w stanie. Tak dawno nie mówił. Pierwszy odezwał się chłopak. - Nie zrobię tobie krzywdy. Nie powiem o tobie nikomu. Anioł przytaknął głową. - Chcesz, żebym poszedł? Anioł wzruszył ramionami. - Dobrze. Musisz jednak wiedzieć, że może przyjść tu ktoś jeszcze. Nie wiem ile osób zna to miejsce. Anioł ponownie wzruszył ramionami. - Nie wiem, czy bezpiecznie będzie zostać w tym miejscu. Myślę jednak, że to zależy od twojej woli. Anioł przytaknął. - Możesz mi ufać. Nie powiem o tobie nikomu, tak samo jak o tym miejscu. Anioł milczał, rozejrzał się, i ponownie skupił wzrok na mówiącym. - Myślę, że lepiej będzie, jak pójdę. – odczekał chwile, a nie doczekawszy się żadnej reakcji, odwrócił się i wyszedł. Schodząc obejrzał się za siebie. Głowa anioła przez chwile mignęła w dziurze. Las rzucał długi cień. Było tam chłodno. Ściółka szeleściła. Ptaki śpiewały cicho. Przez drzewa przedzierały się promienie słońca. Wiewiórka wbiegła na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%