Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

Wieś wsi nie jest równa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

I kolejny dzień wakacji spędzony u babci. Zastanawiam się, jaki sens ma wyjeżdżanie ze wsi na wieś i dochodzę do wniosku, że to nawet ma jakiś sens. Czasem należy jednak odwiedzić babcię, nawet, jeśli mamy u niej tylko nocować, a cały dzień spędzać na dworze, zwiedzając niezbyt jednak przyjazną okolicę. Wstaję z łóżka, leniwie idę do kuchni w piżamie, aby zjeść jakieś lekkie śniadanie. Która to godzina? Szósta? Siódma? Nie wierzę, że wszyscy już wstali. A jednak. Wszyscy zajadają już kanapki i głośno rozmawiają. Wszyscy, czyli brat i babcia. Śniadania u babci były chyba najciekawszą częścią pobytu tutaj. Babcia opowiadała różne ciekawe historie, który brzmiały jeszcze ciekawiej o szóstej rano. -O, nareszcie wstałeś. Siadaj i słuchaj, bo babcia opowiada bardzo ciekawą historię. – Powiedział brat, gdy zauważył, że stoję w progu przecierając oczy. -Wolałbym jednak coś zjeść. – Powiedziałem zmęczonym i zaspanym głosem. Podszedłem jednak do niewielkiego kwadratowego stolika i wysunąłem sobie taboret. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego u babci w kuchni jest tylko jedno krzesło, na którym siedzi zawsze właśnie babcia, oraz trzy taborety. Zacząłem wcinać kanapki, mimo woli słuchając opowieści babci. A jednak były ciekawe, choć z całej siły próbowałem sobie wmówić, że ich nie słucham, że ja tylko jem kanapki. W dziesięć minut najedliśmy się do syta, choć śniadanie miało być lekkie, oraz popiliśmy kompotem. No właśnie, kolejne pytanie zaczęło dręczyć moją mózgownicę. Dlaczego u babci zawsze pije się tylko kompot? Nareszcie koniec śniadania. Godzina szósta dwadzieścia sześć. Normalnie jeszcze bym spał, ale to wakacje u babci. Nawet, gdybym próbował jeszcze podrzemać, brat obudziłby mnie mówiąc, że idzie nad rzeczkę, albo coś w tym stylu. W każdym razie – bezlitośnie by mnie obudził. Czasem wolałbym nie mieć starszego brata, ale z drugiej strony – z nim zawsze można pogadać i powspominać takie właśnie wakacje na wsi u babci. Gdyby nie on, nie byłoby, co wspominać. Bez słowa wstałem od stołu i poszedłem w stronę sypialni. Zatrzymałem się jednak w progu, obróciłem się na pięcie i podziękowałem za śniadanie. Nawet nie z grzeczności, ale dlatego, że naprawdę mi smakowało. Gdy wreszcie przebrałem się w coś, w czym można się pokazać ludziom, zacząłem odliczać do dziesięciu, bo założyłem się sam z sobą, że w ciągu dziesięciu sekund brat przyjdzie, aby powiedzieć, że wychodzi. Wystarczyły mu trzy sekundy. -Idę do tej starej szopy, w której dziadek kiedyś trzymał różne stare graty. Idziesz ze mną? -A czy mam jakieś inne wyjście? – Zapytałem wstając już z łóżka, na którym siedziałem. Korytarz babci przywodzi na myśl kolejne dziwne pytania. Z jakiej paki wszystkie buty zawsze leżą w bezładzie na korytarzu, skoro jest przeznaczona na nie szafka? Odnalazłem swoje trampki i byłem już gotowy do wyjścia. Tutaj nie dbało się o to, aby się uczesać, umyć, przygotować do wyjścia. Jest wpół do siódmej rano, a kto normalny zwraca uwagę na takie szczegóły o wpół do siódmej rano? Przed dziewiątą pójdzie się nad rzeczkę, aby obmyć twarz i to wystarczy. -Gdzie jest ta szopa? – Zapytałem, gdy wyszliśmy już z domu. -Niedaleko. Nie pamiętasz, jak babcia opowiadała o tych różnych skarbach dziadka? – Odpowiedział brat, zdziwiony nieco moją postawą. On zawsze pamiętał wszystkie opowieści babci. Ja też, ale tą akurat musiała opowiadać któregoś dnia, gdy zaspałem. Wzruszyłem ramionami i poszedłem za bratem. Szopa faktycznie nie była daleko. Była bardzo niedaleko, bo doszliśmy do niej w kilka minut. -Rafał, patrz. Kłódka. – Zauważyłem i podszedłem do zamkniętych drzwi. – Co teraz? -Trzeba było uważniej słuchać opowieści babci – Odpowiedział brat i wdrapał się na dach szopy, która była nawet sporych rozmiarów. Wyjął kluczyk z dziury w jednej z desek, bo szopa była zrobiona z desek właśnie, po czym zeskoczył z dachu. -Nie słyszałem tej opowieści… Rafał nie odpowiedział, tylko zdjął kłódkę, a drzwi same się otworzyły, czemu towarzyszyło nieprzyjemne skrzypnięcie. W środku było strasznie ciemno, a nie łudziłem się, aby był tu gdzieś włącznik światła. -Masz latarkę? – Zapytałem, wiedząc jednak, że Rafał na pewno o wszystko…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wieś wsi nie jest równa — czytnik · opowiadania