Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Środowisko · 3 min czytania

Wieśniara

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Oto siewca wyszedł siać…” Tego lata siewca miał trudny orzech do zgryzienia. Najpierw długie okresy susz sprawiły, że zboże szybko dojrzało, a jak dojrzało to zaczęło schnąć. To były pierwsze żniwa – suche. Potem lało jak z cebra kilka tygodni, tak że drugie żniwa przypadły na trzy w miarę pogodne dni, między tymi deszczowymi. Takiego ruchu jak dzisiaj Edyta jeszcze nie widziała. Jeździli jak opętani kombajnami, traktorami, przyczepami. Od samego rana. Niektórzy nie zwracali nawet uwagi na poranną rosę, przeczuwając, że po południu znowu lunie. Jej rodzice wyjechali o jedenastej siec, ale już o drugiej czy o trzeciej wrócili. Zmoknięci. - Roboty na pół godziny zostało… - jęczał ojciec. Przez ostatnie dni zaiwaniał tak, jak wszyscy. Rolnicy czekali na ten pomyślny wiatr. Nie musiało wiele spaść tego deszczu – wystarczyło pół godziny ulewy i już wiadomo, że żniwa się skończyły. Znowu trzeba będzie kilka dni czekać, aż wszystko się wysuszy – słoma, zboże… W tym czasie należało się jednak…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%