Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Wieża

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przez pewnien czas siedzieliśmy w milczeniu. Właściwie nie potrzebowałem teraz słów, wystarczała mi sama jego obecność. Płomienie z kominka rzucały delikatne swiatło na jego szlachetne rysy, odbijały się w mądrych, łagodnych oczach, na które opadały połyskujące srebrem, włosy.Był piękny. Patrzyłem na niego z podziwnem i pewną obawą,iż pozwalam sobie na zbytnią śmiałość. Mimo to,nie chciałem od niego oderwać oczu. Odwrócił głowę i uśmiechnął się, jakby ściągnięty moimi myślami. -Przykro mi Anarielu, ale nie znam odpowiedzi na twoje pytania. Widocznie wymagają one większej wiedzy i doświadczenia niż moje- odezwał się po chwili. Jego niski głos miał w sobie coś uspokajającego, przenikał mnie i niemal hipnotyzował. Poczułem nagłe bicie serca i opuściłem wzrok nie mogąc wytrzymać spojrzenia jego głębokich oczu. -Rozczarowałem cię?- spytał tym samym tonem. -Ależ nie- doszedł do mnie mój własny, drżący i ledwie dosłyszalny szept. Bogowie, jak mógłbym być rozczarowany po spotkaniu z nim?! To nic, że nie otrzymałem odpowiedzi na żadne z moich pytań, w tej chwili nie miały dla mnie znaczenia. Chciałem już tylko móc siedzieć przy nim i słuchać jego głosu. Usmiechnął się w ujmujący sposób, a jego twarz jeszcze bardziej złagodniała. Wyglądał jak anioł, jak sam bóg. -Chodź ze mną- czule położył dłoń na mojej. Wspinaliśmy się po wąskich, krętych schodach. Mimo iż szliśmy w górę robiło się coraz chłodniej. W wieży nie było ani jednego okna, drogę oświetlały nam przymocowane do ścian pochodnie, a zza murów co chwila dobiegały dziwne odgłosy, przypominające urwane jęki. Przystanąłem, kiedy jeden z nich stał się głośniejszy i zacząłem nasłuchiwać. Lleu zatrzymał się za mną, kilka schodów niżej i czekał w milczeniu. - Idź dalej, to tylko wiatr- odezwał się uprzejmie. Byłem oczarowany. Nie zatrzymałem się aż do samego szczytu, kiedy to stanęliśmy przed masywnymi drzwiami z grubego szkła. Lleu otworzył je i objąwszy mnie ramieniem wprowadził do środka. W pomieszczeniu panował lekki półmrok, rozświetlony gdzieniegdzie migoczącym płomieniem świecy. Przy ścianach stały rzędy drewnianych półek dźwigających niezliczone ilości oprawionych w skórę ksiąg, pergaminów, zwiniętych w rulon map i jakoichś szkiców. Na środku pokoju stało piękne, masywne biurko z ciemnego drewna o rzeżbionych nogach i szklanym blacie. Panował na nim bałagan, pozostawione otwarte książki, jakby ktoś jeszcze przed chwilą je czytał, wystające zpomiędzy nich luźne kartki z jakimiś notatkami, mapa przedstawiająca gwiazdozbiory nieba, nieopodal przyrządy do pomiarów. Za biurkiem stał duży, miękki fotel, wyłożony czerwonym aksamitem z rzeźbionymi, drewnianymi poręczami. Z jego oparcia zwisał…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%