Pisarstwo · 6 min czytania
Wigilia.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
1 grudnia
Siedziałem w fotelu zadowolony z życia po dobrej kolacji. Basia przytulona do mnie, Asia spała w swoim pokoju .Istna sielanka cisza, spokój. -Skarbie idą Święta-zamruczała małżonka -No to, co? -To Paweł, że w tym roku my robimy święta. Nasza kolej, więc trzeba zabrać się za porządki Poczułem na skroniach krople zimnego potu. Przerażony zacisnąłem dłonie w pięści i wydusiłem z siebie: -Ile będzie osób? -Jak, co roku gdzieś koło piętnastu osób. W tamtym roku wigilia była u Heńków teraz czas na nas. Szlak trafił mój dobry nastrój.
5 grudnia
Jak na razie spokój o świętach nic się nie dzieje. Może moja Basieńka znalazła sposób by święta nie u nas się odbyły. Dziś w nocy przychodzi Mikołaj i Asia kręci się po domu strasznie zdenerwowana. Szkoda mi małej, ale nie powiem, że prezenty są w szafie, wierzy w Mikołaja. Do mojej Basi Mikołaj przyjdzie, przyniesie koronkową bieliznę i kto wie, co się wydarzy…
6 grudnia
Mikołaj był i przyniósł prezenty. Mała była taka przejęta, że dostała gorączki i spała z nami więc nici z baraszkowania. Podły los!
15 grudnia
Zaczęło się szaleństwo!!!! Ledwo przyszedłem z pracy i zjadłem obiad małżonka zapędziła mnie do mycia okien. Nic nie pomogły moje złe miny musiałem pomagać w myciu. Baśka zasuwała jak maszyna i nie pozwalała na fuszerkę. Kurcze taka drobna a tyle w niej siły!
Część 22 / 2
20 grudnia
Ledwo chodzę już nie mam siły kłócić się z Baśką. Ciągle coś sprzątamy!!!! I po co to? Wystarczy odkurzyć i było by, ale nie ona mnie chce zamęczyć! Dziś jeszcze muszę iść trzepać te cholerne dywany. Będę stał w kolejce do trzepaka jak osioł. Już teraz widzę niezłą kolejkę pod trzepakiem, stoją biedne chłopy z dywanami. Przydało by się jakieś piwko, ale który się odważy zadrzeć z małżonką przed świętami chyba tylko samobójca.
22 grudnia
Porządki nareszcie się skończyły. Wszędzie jest czyściutko i pachnie pastą. Zaraz jadę z Baśką na zakupy. Dobrze, że są markety i można zrobić zakupy w jednym miejscu, ale cały wieczór będę latał z wózkiem za żonką.
23 grudnia
Cholera mnie bierze jak sobie przypomnę ile musiałem zapłacić za wczorajsze zakupy!! Czuję się jak bankrut albo oskubany osioł. Basia cały dzień siedzi w kuchni i gotuje i piecze. Szkoda, że nie mogę dobrać się do tych łakoci co przygotowuje, pilnuje ich jak kwoka jajka. Staram się ubrać choinkę, ale Asia ciągle plącze mi się pod nogami. Rozbiła już dwie bańki i przymierza się do następnej.
24 grudnia
No to dziś małżonka przesadziła. Ściągła mnie z łóżka o szóstej rano!!! Muszę ustawić stoły i zabić karpie, które beztrosko pływają w…