Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 6 min czytania

Wiking

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W i k i n g

20 maj a Czwartek Siedzę pośrodku błękitnego pokoju. Dookoła pustka utkała kokon- siła nie do przebicia. Rozglądam się dookoła. Ściany puste, ramki do zdjęć puste, wazony do kwiatów puste. Odwracam twarz do lustra. Tak… oczy tez puste. Cisza…

21 maja Piątek Obudziłam się zwinięta w kłębek pośrodku puchatego dywanu, przykryta ręcznikiem z Królewną Śnieżką. Tym od Mamy. Musiałam płakać, cały przypominał wspomnienie wczorajszego makijażu. Jak na ironię- zmienny i ulotny jak całe moje życie. Dookoła mnie porozrzucane i połamane resztki pamiątek po „drugich połówkach”, tak hojnie ofiarowanych przez życie. Teraz zostały po nich jedynie kiczowate serduszka i kartki z napisami „Na zawsze razem”. Melancholia skutecznie wysysa ze mnie chęć do życia. Ogólny bilans nie daje powodu do uśmiechu: bliscy przyjaciele- jeden (za granicą), osoby, które kocham- zero, osoby, które kochają mnie - zero, ilość rodziców żyjących- jeden (Choć śmiało mogę dać mu 1, alkohol odebrał mu większość człowieczeństwa). Wszystko byłoby inne gdyby Bóg tak szybko nie przywołał do siebie Mamy. Ojciec nie piłby tyle i nie traktowałby każdego mojego oddechu jako pretekstu do bijatyki. Dni byłyby jaśniejsze, niebo zawsze przejrzyste a konwalie pachniałyby ze zdwojona siłą. Codziennie odwiedzałybyśmy las. Chodziłybyśmy za rękę, jak kiedyś, płosząc głośnym śmiechem ulotne zimorodki. Może znów wyciągnęłaby aparat fotograficzny dziadka, kolekcjonowałybyśmy zatrzymane na wieczność nasze sylwetki, na tle wrzosowiska… O czym ja marzę? O zimorodkach, głupich zdjęciach? Gdyby nie tamten wypadek, gdyby Mama się tak nie spieszyła, dziś nie otaczałby mnie jedynie zwierzęcy strach, ból i poniżenie. Tak… najgorsza jest pogarda dla samej siebie, gdy kolejny raz oddzielam ciało od duszy, by za chwilę dostać banknoty, ponad którymi jaśnieje drapieżny uśmiech hojnego biznesmena. Ten sam wyraz twarzy lisa lubującego się nad zakrwawionym ścierwem, jest nieodłączny podczas podpisywania kontraktów, sprawdzania konta w banku i tu, w jego drogim, dużym samochodzie klasy A, zaparkowanym gdzieś na polnej drodze. Ale już mnie to nie boli. Wyzbywam się uczuć, zostawiam je przed drzwiami samochodu. Jestem jak wiking, a jemu daleka jest rozpacz. +++ Pomyłka… Dziwna pomyłka… Ale jaka miła pomyłka! Wychodząc z mieszkania nadepnęłam na bukiet polnych kwiatów, dziwnie niewłaściwych w tym obdrapanym pomieszczeniu. Ktoś musiał się pomylić. Tak, na pewno chodziło o sąsiadkę. Przypadek rozświetlił przytłaczający dzień. Zamykam oczy, marząc, by to właśnie dla mnie były przeznaczone takie drobiazgi.

22 maja sobota Znowu szara wycieraczka zapłonęła majowymi kolorami. Wiem, ze nie jestem prawdziwą adresatką, choć tak mocno tego pragnę. Śnię, ale nie chcę się obudzić. Rzeczywistość jest zbyt brutalna, jak wiatr łamiący parasolki.

26 maja środa Codziennie znajduje dowody działań Kupidyna. Bukiety, serduszka z marcepana, chabrowa układanka imienia „Maja” na wycieraczce.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%