Filozofia · 3 min czytania
Wilczy gaj
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wilczy gaj po środku lasu, na małej łące krzewami nie obrosłej. Drobne kości ofiar wielu upolowane i porozrzucane. Szkieleciki drobne, pod starymi dębami. Liście ich kryptami, cienie rzucają przykrywają i tulą do siebie broniąc przed słońca ciekawskim światłem. Echo wilcze niesie wiadomość. Przeciągający się dźwięk mknie pośród wieków. Znaleziono kolejną ofiarę. Wilczy gaj ożywa. Z krzewów, jam i z nad strumyków wataha zbiera się. Czas na żer. Stary wilk, ranion w wielu walkach o byt. O władzę, o bycie seniorem rodu. Szacunek jego zapach niesie. Karcące spojrzenie. Podnosi łeb, rozwiera pysk. Echo niesie pośród wieków. Będziemy, nadchodzimy. I w pęd. Ziemia z pod łap tryska. Za mistrzem, ku zwycięstwu. Wilczy gaj, z łąką pośród boru. Historią watahy naznaczony. Imiona wokoło. Srebrny kieł, Cicha łapa, Oko sokoła, Księżycowy bieg. Ich pamięć wokół rozsiana. Ich historię wiatr rozwiewa. Wilczy gaj, z leżem pośród drzew. Ziemia ubita, arena walk, świadek narodzin, wielkich celebracji i nauk krwią zbroczonych. Wiele ran wylizanych, wiele sierści straconej, grzbietów uchylonych z gleby już nigdy nie podniesionych. Ciche skomlenie i pisk z jednej z jam. Wilczy gaj, młode czekają na matki. Czekają na