Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 8 min czytania

Wincent i Pola

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Była olśniewająco piękna, miała długie kręcone włosy, które kaskadami opadały jej na ramiona. Jej skóra mimo jasnej karnacji była jakby udekorowana światłem, niezależnie od pogody. Idealnie skrojona sukienka w odcieniu rozkwitłej na deszczu róży opinała jej ciało w sposób trudny do opisania, była to nieprawdopodobna symbioza: ona i jej sukienka. Odkryte łydki prezentowały się olśniewająco, a buciki na niewysokim obcasie dopełniały jej obraz. Najpiękniejszą jednak miała twarz. Jej cera, jak gdyby zroszona rosą, delikatnie lśniła, jej idealnie migdałowe oczy patrzyły w dal, marząc zapewne o egzotycznych podróżach i wspaniałej przyszłości. Usta lekko rozchylone, kusiły i obiecywały senne marzenia, które mogły by stać się realne. Była piękna, tajemnicza, ale niedostępna. Wincent patrzył na nią każdego dnia, pisał o niej wiersze, śnił o niej, kochał ją ponad wszystko. Lecz ona nigdy, nawet nie uśmiechnęła się do niego. Nie martwił się tym, wiedział, że jest to kobieta, którą nie łatwo będzie zdobyć. Nie martwiła go też jej praca, wiedział, że inni również na nią patrzą, podziwiają ją, czasem jej dotykają. Wiedział, ze jeżeli przygotuje plan jej zdobycia, wtedy ona będzie tylko jego.

- musisz być moja- wyszeptał. Delikatnie dotknął szyby oddzielającej go od ukochanej- na pewno będziesz moja- odszedł od wystawy na której stała jego ukochana. Plan, który obmyślał dotyczył zdobycia jej, pomijał jednak wszystko co wiązało się z tym, że była ona manekinem.

-mam prośbę- powiedział Wincent, siedział ze swoim przyjacielem w jednej z nieciekawych spelunek jakie można spotkać w każdym, mieście. Wśród oparów alkoholu i dymu papierosów starsi panowie dyskutowali o swojej radosnej młodości, oraz o tym jak trudno umierać w dzisiejszych czasach. Mikołaj popatrzył na niego zainteresowany.

- zgadzam się na wszystko, o ile nie jest to prośba o pożyczkę-Wincent skrzywił się.

- Mikołaj, naprawdę to dla mnie bardzo ważne, jest kobieta, która musi być moja. Chciałbym jej zaimponować, zabrać ją gdzieś, a sam wiesz, że oprócz starego mieszkania po ojcu nie mam nic.Zupełnie nie mam teraz kasy, to kobieta mojego życia, błagam pomóż mi!- Mikołaj zamyślił się

- jak ta twoja ukochana ma na imię? Jeżeli faktycznie jest taka niesamowita to powinienem ją znać- uśmiechnął się. I wtedy dostrzegł w oczach Wincenta zdezorientowanie- albo nie wie jak ona ma na imię, albo cos kręci- przeszło mu przez myśl.

- Pola, ma na imię Pola- odpowiedział, trochę zbyt szybko Wincent i uśmiechając się tajemniczo dodał- i na pewno jej nie znasz.

- no dobrze, a jakiej sumy potrzebujesz?

-myślę, że kiedy będę miał pięć tysięcy, ona będzie moją własnością.

- co takiego?- nikt już dawno tak nie zaskoczył Mikołaja- tak dużo? A poza tym co to znaczy, że będzie twoją własnością? czyś ty oszalał?- Wincent tylko uśmiechał się tajemniczo.

- no dobrze, przyjdź do mnie jutro rano, będę miał dla ciebie pieniądze- Wincent uśmiechnął się radośnie.

- Mikołaj ratujesz mi życie!- powiedział, uścisnął przyjacielowi dłoń, pożegnał się i wyszedł. Mikołaj dopijając piwo zastanawiał się nad ostatnimi słowami Wincenta” ratujesz mi życie”- tak powiedział, ale nie wiadomo dlaczego Mikołaj miał zupełnie inne wrażenie.

To był piękny dzień, Wincentowi zdawało się, że słońce świeci tylko dla niego. Cały świat wydawał się piękny, nic nie było w stanie zmącić jego spokoju, wciąż się uśmiechał idąc zatłoczoną ulicą. Nagle ktoś złapał go za rękaw, odwrócił się i zobaczył młodego chłopca.

- nie rób tego, zburzysz porządek- Wincent spojrzał na niego pytająco.

- nie możesz tego zrobić- powtórzył tamten, wyglądał na bardzo biednego może głodnego, ale na pewno nie na szalonego.

- spójrz, słońce krwawi!- powiedział chłopiec wyciągając drobną dłoń ku niebu. Wincent spojrzał w słońce, nadal radośnie posyłało…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wincent i Pola — czytnik · opowiadania