Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 5 min czytania

Winny cz. 10

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Musimy doprowadzić to do końca, skończyć to co zaczęliśmy – powiedział Kacper siadając wygodnie w fotelu. -Nie możemy tego zostawić? Przecież skoro Daniel jest winny, to zostanie skazany, nie musimy nic robić – odparła Róża stawiając na stoliku dwie filiżanki kawy i siadając po drugiej stronie. -Nie wiesz jak to działa. Skoro jego adwokat pracuje w tej firmie, to na pewno i reszta ludzi jest przekupiona. Musimy znaleźć mocne dowody na jego winę, takie których nie podważy żaden sąd. -Myślisz, że ten facet od kartki, naprawdę nam pomoże? -Musimy spróbować. A najpierw musimy porozmawiać z adwokatem Daniela. Róża oparła się wygodnie w fotelu i popatrzyła na Kacpra uśmiechając się lekko. -Nie wiem czemu ciągle daję ci się na to namawiać. -Może jednak mi ufasz? – odparł również uśmiechając się pod nosem. -Zapomnij! – zaśmiała się, a Kacper sam już nie wiedział czy mówi naprawdę, czy żartuje. -Dobra, jak mamy iść porozmawiać z tym adwokatem to pora już się zbierać – oznajmił nagle, po czym szybko dopili herbatę i ruszyli ku drzwiom. -Wiesz, jeśli chodzi o to co stało się tam na wsi… - zaczęła Róża podchodząc powoli do Kacpra. – Nie jestem już na ciebie zła – powiedziała z poważną miną, po czym pocałowała go delikatnie i szybko odchyliła głowę, by zobaczyć jego reakcję. Wyglądał na zaskoczonego tym gestem, ale nie powiedział nic. Róża uśmiechnęła się po czym otworzyła drzwi do mieszkania i dała mu znak żeby wychodził. -Co to było? – spytał ze śmiechem przechodząc przez próg. -Taka mała nagroda za te twoje kłamstwa – odparła Róża zamykając drzwi, po czym posłała mu promienny uśmiech i zaczęła w podskokach schodzić ze schodów. *** Wkrótce dotarli pod duży stary budynek, gdzie na drugim piętrze mieściła się kancelaria adwokacka. Znaleźli właściwe drzwi i weszli do środka, gdzie zastali młodą kobietę, która siedziała za biurkiem. -Dzień dobry, w czym mogę pomóc? – odezwała się, gdy tylko weszli. -Dzień dobry, czy zastaliśmy mecenasa? – odezwała się Róża, gdyż wiedziała, że kobieta powinna ja poznać, bo już nie raz tu przychodziła. -Byli państwo umówieni? -Właściwie nie, ale to naprawdę pilne. -Zobaczę co da się zrobić – sekretarka poszła do pokoju obok, a po chwili wyszła i zaprosiła ich do środka oznajmiając, że mecenas się zgodził. Weszli…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%