Kryminał · 4 min czytania
Winny cz. 3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Klimat tego miejsca sprawiał, że nie chciało się tam przebywać. W powietrzu unosił się nieprzyjemny, duszący odór. Zdawało się, że ciało, które tu leżało mimo to, że wyniesiono je już dawno temu. Wszędzie pełno było żółtych taśm z napisem „policja” które uniemożliwiały, w niektórych miejscach przejście. Kacper szedł powoli, uważając na każdy krok. Gdy znalazł się w pokoju, gdzie popełniono morderstwo zauważył na podłodze, na starych drewnianych panelach, namalowany na biało zarys leżącego tam wcześniej ciała. Skrzywił się mimowolnie. Nie był przyzwyczajony do tego rodzaju miejsc. -Nie podoba ci się tu? – spytał ze śmiechem mężczyzna w policyjnym mundurze. -Nie, jest ok – odparł Kacper zasłaniając ręką usta. – To jak to było? -Ofiara stała tu, a zabójca tu – powiedział policjant, wskazując miejsca w pokoju. – Wyciągnął broń i strzelił do niego dwa razy w klatkę. Nie znaleźliśmy łusek, musiał je pozbierać. -A co z odciskami palców? -Nie ma żadnych. Za to znaleźliśmy odciski butów mordercy. Analiza wykazała, że pasują do tego oskarżonego, ale nie połączono ich z żadnym jego obuwiem. -Czyli nic na niego nie ma? -Jest jeden najważniejszy dowód. Kobieta, która mieszka w tym bloku, widziała jak ktoś zbiegał po schodach i rozpoznała go podczas okazania. To był on. -Tylko tyle? – spytał ze dziwieniem Kacper. -Nie tylko. Okazało się, że ma pozwolenie na broń, chociaż się tego wypierał. Ale nie znaleziono u niego w mieszkaniu żadnego pistoletu. -Znał ofiarę? -Niby nie, ale rodzina zamordowanego zeznała, że nachodził go kilka razy, zastraszał i są pewni, że to był on. -Mogę dostać akta z tej sprawy? -Wiesz, że nie mogę, jak ktoś się dowie… - zaczął się wykręcać mundurowy. -Tylko je przejrzę, nikt się nie dowie. Wiesz, że bez tego, nie uda mi się. -Leżą u mnie na komendzie, chodź pojedziemy po nie. Ale i tak nie wiem czy to dobry pomysł, to co zamierzasz. -Wiem co robie – odparł z powagą Kacper, po…