Kryminał · 5 min czytania
Winny cz. 7
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Róża snuła się po szpitalnym korytarzu. Czuła się już dobrze, nic jej się nie stało poza drobnymi stłuczeniami. Z Kacprem było gorzej, ale odzyskał przytomność już w drodze do szpitala. Teraz spał i czekała aż się obudzi. Naprawdę bała się o niego i ciągle zastanawiała się kim mogli być ci mężczyźni. Czy naprawdę sprawa jest aż tak poważna, czy byli to ludzie z firmy. Nagle przez szybę do pokoju, w którym leżał Kacper, zauważyła, że się budzi. Weszła natychmiast do środka. -Hej, jak się czujesz? – przywitała się z uśmiechem na ustach. -Dobrze – powiedział słabym głosem i podniósł się próbując usiąść. Róża schyliła głowę z zamyśleniem i przegryzła dolną wargę zastanawiając się co ma powiedzieć. -Myślisz, że to byli ludzie z firmy? -A kto inny. -I co teraz zrobimy? -Nic, a co my możemy. -Jak to nic, zobacz co ci zrobili – powiedziała histerycznym głosem. – Przecież możemy iść na policję, zgłosić to, na pewno da się coś zrobić. -Oni na pewno mają wszędzie swoich ludzi, policja jest przekupiona, uwierz mi to nic nie da, musimy działać sami – odrzekł łagodnym głosem, uspokajając ją. Wzrok Kacpra nagle utkwił na szybie, przez którą było widać szpitalny korytarz. Róża podążyła za jego wzrokiem i zobaczyła mężczyznę ubranego na czarno. Niby przechodził, ale wyraźnie im się przyglądał. Jakby czekał kiedy na korytarzu nikogo nie będzie, ale ciągle przechodziły jakieś pielęgniarki. -To on – powiedział zdecydowanie Kacper. -Skąd wiesz? Widziałeś jego twarz? -To on, musimy stąd uciekać. -Przestań, przecież musisz leżeć jeszcze kilka dni na obserwacji. -Nie mamy czasu – wstał z łóżka i szybko zaczął się ubierać. Róża była kompletnie zdezorientowana. Za chwilę Kacper pociągnął ja za rękę i szybko wyprowadził z pokoju, wcześniej upewniwszy się, że mężczyzny, który ich śledził nie ma już na korytarzu. Wybiegli ze szpitala ciągle upewniając się, że nikt ich nie śledzi. -Musimy gdzieś się ukryć na jakiś czas, to się robi zbyt poważne – oznajmił Kacper, gdy sytuacja już się trochę uspokoiła. -Co masz na myśli? Gdzie ukryć? -Musimy gdzieś wyjechać. Znam pewne miejsce. Róża patrzyła na niego pytająco