Opowiadania.pl · 5 min czytania
Winter love (część 1)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zima. Niektórzy jej nienawidzę, inni wręcz przeciwnie. Czas, w którym z nieba na ziemię spada biały puch, na szybach pojawiają się zawiłe wzorki stworzone przez miłego Dziadka Mroza, a łyse gałęzie drzew wyglądają niczym wyrośnięte pająki. Warunki pogodowe zdecydowanie nie służyły kierowcom, którzy śpieszyli się do pracy, czy na jakieś wielce ważne spotkanie. Za to młodzież chętnie urządzała wojny na śnieżki, lepiła bałwana, chodziła pojeździć na sankach czy nartach. Wiele osób wyczekiwało też zimy przez to, że w końcu zacząć miał się kolejny sezon ich ulubionego sportu, np. skoków narciarskich czy jazdy figurowej na lodzie. Podsumowując, na tę porę roku czeka naprawdę dużo ludzi na całym świecie, jednak kiedy ona już przychodzi to tylko niewiele pozostaje przy tym, że bardzo ją lubią. Zwykle już po kilku dniach mamy dzieci w wieku przedszkolnym denerwują się, że muszą ubierać swoje pociechy w grube kurtki, szaliki i czapki, a wyżej wymienieni kierowcy zmuszeni są do podróży w niezbyt komfortowych warunkach. Cóż, takie były uroki zimy. * Wysoka blondynka, ubrana w czarną ocieplaną kurtkę i dżinsowe spodnie – rurki, stała przed drzwiami wejściowymi do wysokiego budynku. Na jej piękne włosy co chwilę spadały płatki śniegu, jednak ona się tym nie przejmowała. W końcu osoba, na którą czekała nie miała chwalić jej wyglądu, tylko powiedzieć czy dalej potrafi śpiewać. Owa blondynka nazywała się Charlaine Swein, ale wszyscy, z którymi znała się dłużej mówili na nią Charlie. Miała siedemnaście lat i była jedną z najpopularniejszych nastoletnich piosenkarek na świecie. Swoją karierę zaczęła w znanym programie telewizyjnym, w którym śpiewała razem ze swoimi rówieśniczkami w chórze. Później jej los potoczył się w taki sposób, że wspólnie ze swoimi kolegami założyła kapelę rockową i zaczęli nagrywać piosenki. Dziwnym trafem piosenki te dostały się w ręce producenta muzycznego, który oznajmił, że chce dowiedzieć się czegoś o tym zespole i nagrać z nimi płytę. Wszystko potoczyło się bardzo dobrze i już rok później na rynek wyszedł ich pierwszy krążek zatytułowany „The Sun” sprzedawał się prawie, jak świeże bułeczki. Charlie stała pod budynkiem, w którym Gerard Smith, bo tak nazywał się owy producent, miał swoje studio nagraniowe. Dziewczyna w końcu doczekała się białego samochodu marki audi, który z piskiem hamujących opon zatrzymał się na parkingu. Wysiadł z niego wysoki i