Inne · 3 min czytania
Wiosenne przestrzeni wietrzenie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wiosenne przestrzeni wietrzenie
I siedzę na ławce, przed domem, siedzeniem swoim ławkę ogarniając, będącą jedynym mego siedzenia oparciem i poparciem, dowodem istnienia, szczęścia ostoją. Wiosennego słońca ciepła rozkoszy się oddawać, jedyny cel siedzeniem ławkę ogarniania stanowiącego chciałoby się pożytkować. Pomysłem genialnym ogarniony, wiosenne poruszenie chcę zżerać, pożerać, przeżerać, wyżerać chcę tak ławkę siedzeniem ogarniając dalej czynić, dławiącego nerwy me zszarpane, roztrwonionym myślom odpoczynek przynosząc rychły. Ach i miło i przyjemnie i wspaniale, tak sobie siedzeniem ławkę ogarniać, gdy ciepło wietrzy słońca wiosennego i nic nie przeszkadza kontemplacji mym ekscesom najwspanialszym. Ale cóż to, ale kto to? W poprzek i wzdłuż myślom moim staje, kontemplacji mym wspaniałym kres przynosi, wywołując strun głosowych poruszenie. Przestrzeń moją, wiosenną, wspaniałą dźwiękiem próżnym wypełnić się ośmiela. - A cześć, a co tam, a jak? A jak leci, a jak ci idze? A ruch widziałeś, a napój piłeś, a z kim widziałeś, a z kim piłeś? A fajnie było, a gdzie było, a z kim było, a komu było? A co tam u nich, a co u tamtych? A muzyki słuchałeś, a fajnie słuchałeś, a gdzie to było, a z kim to było... I ciągle a a a i a przestrzeń moją wokół ławki, którą siedzeniem ogarniać raczę, wypełnia niechybnie. Kontemplacje wspaniałe, wiosennego ciepła wietrzenie przegania swym jestestwem nachalnym, swym strun głosowych dudnieniem, swoim myśli wzdłuż i w poprzek stawaniem. I