Fantasy · 10 min czytania
Wioska Ożywionych
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
OSOBY:
Mojmir- piętnastoletni chłopak, syn Peruna Przemir- kolega Mojmira Nekromanta- człowiek ożywiający zmarłych Wójt Strażnik 1 Strażnik 2 Chłop 1 Chłop 2 Chłop 3 Grupa Ożywionych- grupa chodzących trupów
AKT I
SCENA 1 (Pole, zboże. W zbożu pracuje chłop. Słychać potępieńcze jęki.)
CHŁOP 1: Co to za hałasy? Skąd dochodzą te dźwięki? (Patrzy przed siebie) O nie! Co to jest na bogów?!
(Bardzo powoli, powłócząc nogami, z obwisłymi rękoma, wyciągniętymi przed siebie, nadchodzi pięcioosobowa grupa Ożywionych. Ich skóra jest szara, ubrani są w zniszczone, podarte ubrania.)
CHŁOP 1: Kim jesteście?! Odejdźcie stąd na wszystkich bogów! Zostawcie mnie w spokoju!
GRUPA OŻYWIONYCH: (Wydaje potępieńczy jęk.)
Część 22 / 6
(Ożywieni zbliżają się do chłopa. Ten odsuwa się wymachując przed sobą kosą. Grupa Ożywionych rzuca się na chłopa i powala go na ziemię.)
CHŁOP 1: (Wrzeszczy.) Nieee!!!
(Nadchodzi Nekromanta, człowiek w czarnym, długim płaszczu z kapturem.)
NEKROMANTA: Jedzcie moje dzieci. Pożywiajcie się do woli, bo przed nami ciężkie zadanie.
(Nekromanta wybucha śmiechem.)
SCENA 2 (Polna droga prowadząca do wioski. W oddali drewniane chaty, przy drodze duży, szary kamień. Na kamieniu siedzi Przemir, piętnastoletni, jasnowłosy chłopak. Nadchodzi Mojmir.)
MOJMIR: Przemir?
Część 33 / 6
PRZEMIR: Mojmir?!
(Rzucają się sobie w ramiona.)
PRZEMIR: Co ty tutaj robisz? Co cię sprowadza do mojej wioski?
MOJMIR: Tak sobie postanowiłem podróżować po świecie, po naszej wyspie. Kiedy wróciłem do domu z Akademii Walki, okazało się, że moja matka i brat padli tej nocy ofiarą wąpierzów. Rozprawiłem się więc z bestiami i wyruszyłem ze swojej wioski, aby nieść pomoc innym. Stąd ten srebrny miecz na moich plecach.
PRZEMIR: Twoja rodzina padła ofiarą wąpierzy? A gdzie był wtedy twój ojciec? Nie mógł temu zapobiec? Przecież jest największym z naszych bogów.
MOJMIR: Ojciec był zajęty tłumieniem buntu bogów, który wzniecił Chors. Chors zaplanował sobie wszystko z góry, nic dziwnego, król tych wąpierzy był jego synem.
PRZEMIR: I ty sam rozprawiłeś się z tymi wszystkimi wąpierzami?
Część 44 / 6
MOJMIR: To nie było aż tak trudne. Był tylko ten cały król i dwoje jego sług. Najgorsza była na koniec potyczka z Chorsem. Ten prawie wysłał mnie na tamten świat. Na szczęście z pomocą przyszedł mi ojciec, chociaż wcześniej się z nim pokłóciłem i powiedziałem, że nie chcę go więcej na oczy widzieć. No ale jakoś udało mi się z tamtej przygody wyjść cało.
PRZEMIR: Hmmm... Ciężko mi o tym ci mówić. Ale może mógłbyś pomóc i mojej wiosce...
MOJMIR: A co się dzieje w twojej wiosce?
PRZEMIR: Ci chłopi, którzy zostają na polu dłużej, już do domu żywi nie wracają. Na następny dzień dopiero mieszkańcy wioski odnajdują na polu ich szczątki rozerwane i wyjedzone, jakby zaatakował ich jakiś dziki zwierz. Ale to nie żaden zwierz... Wśród ludzi krążą pogłoski o trupach powstających z grobu, które muszą pożerać żywych, aby utrzymać się przy życiu. Kto wie ile w tym jest prawdy. O wiele więcej wie nasz wójt. Więc chodźmy do niego dowiedzieć się czegoś.
AKT II
SCENA 1 (Las, po środku lasu piaszczysta ścieżka. Przy ścieżce pod drzewem kuca chłop.)
CHŁOP 2: Ach... stary już jestem... Trzeba trochę odpocząć od słońca i od pracy...
Część 55 / 6
(Słychać złowieszcze jęki.)
CHŁOP 2: Co? Nie... Tylko nie to! Proszę bogowie, oby to nie byli...
(Piątka Ożywionych pojawia się i rzuca na chłopa.)
CHŁOP 2: (Krzycząc ostatkiem sił.) Nie!... Proszę nieeee!...
SCENA 2 (Chata wójta. Stół, przy stole po jednej stronie siedzą wójt i strażnik, po drugiej stronie Mojmir i Przemir.)
WÓJT: No nie wiem czy to dobry pomysł. Nie wątpię w to oczywiście, że Mojmir to syn samego Peruna i że dał sobie radę z królem wąpierzy. Ale z wąpierzami dużo wyszkolonych w walce osób umie sobie radzić. Tu mamy coś innego. Podobno na te żywe trupy nic nie działa, ani srebro, ani osikowe kołki. Jak ja spojrzę później twojemu ojcu Przemirze, jeżeli coś ci się stanie? Nie... to nie jest dobry pomysł!
STRAŻNIK 1: Jeśli chcą to niech próbują panie wójcie. Nie wiemy, czy to rzeczywiście żywe trupy, w dodatku odporne na wszystko. Może odwaga tych dwóch chłopców doda odwagi reszcie. Z tym czymś, czymkolwiek to jest trzeba walczyć.
Część 66 / 6
WÓJT: No nie wiem... Nie wiem co mam robić... Zgodzić się, czy...
(Wchodzi drugi strażnik.)
STRAŻNIK 2: Znowu złe wieści panie wójcie. Teraz w biały dzień w lesie zginą jeden chłopów. Biedny staruszek, chciał tylko trochę odpocząć od słońca i pracy, a spotkał go taki nędzny los.
WÓJT: Dziękuję za wiadomości. Wracaj dalej patrolować i zbierać informacje.
(Drugi strażnik wychodzi.)
WÓJT: I co teraz? Ten tajemniczy wróg jest coraz bardziej groźny dla nas. Teraz już w biały dzień atakuje.
PRZEMIR: (Wstaje z…