Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 10 min czytania

Wiosna

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Cholera jasna! Mam dość tych głupich kart, tych beznadziejnych spotkań, na których nic się nie dzieje, siedzimy przy stoliku, popijamy soczek albo piwko, jak kto woli, i pogrywamy sobie w karty, tak dla zabicia czasu. Czas? Nie zabijesz go, nie skrócisz, nawet gdy masz go dość! A ja mam dość! Mam do niego wielki żal, podobno miał leczyć rany, podobno nawet leczy, tylko dlaczego zapomniał o mojej? Sklerozę ma? Kupiłabym mu bilobil, gdyby był materialny, ale on jest szczwany!! Nie można go o nic oskarżyć, nie można dorwać i przetrzepać mu tyłka, krzyknąć w twarz, że oszukuje i jest niesprawiedliwy! Bo czas ma twarz jedynie jeśli sama mu ją nadam w swojej wyobraźni. W realu jest tylko pojęciem. Czy można mieć pretensje do czegoś, co jest pojęciem stworzonym przez człowieka, służącym temu, by świat stał się bardziej zrozumiały, uporządkowany? Nie! To jest właśnie cały spryt czasu. Nawet gdy nie leczy ran, nie można chować do niego urazy z tego powodu. ale co tam, ja jestem rozżalona, mam do czasu wielki wyrzut i nawet teoretyzowanie że to nie ma sensu nie pomaga. Moja rana nadal krwawi. Kogoś muszę za to obwiniać. Byliśmy razem z nim pół roku, wystarczająco długo by się zakochać, i by nabrać apetytu na więcej... Czuję burczenie w brzuchu. Jestem głodna jego słów, dotyku, zapachu... Jego mądrości, inteligencji, zrozumienia, poczucia humoru, siły, pewności siebie... Jego wad: spóźnialstwa, nerwowości, pochopnego osądzania ludzi i wyciągania wniosków, zarozumialstwa. Dał mi za mało, bym mogła się tym cieszyć, i jednocześnie za wiele, bym chciała bez tego żyć. Nie chcę, muszę, nie rozumiem. Dlaczego? Dlaczego przyszedł pewnego dnia i powiedział „koniec”? Dlaczego na jego drodze pojawiła się ona? Czemu do diaska byłam w jego rozpędzonym życiu przystankiem, jednym z wielu, a nie końcową stacją do której zmierza i o której marzy? Chciałabym, żeby się wykoleił z tą swoją „ukochaną”, która ma ogromniaste piegi, jest tłusta jak salceson, i na dodatek ma odstające uszy, jak u słonia! Ale... jednocześnie pragnę, by był szczęśliwy, by dobrze mu się ułożyło, w gruncie rzeczy nie życzę mu źle, jako osobie do której czuję tak wiele, ale czy on musi to swoje życie układać z nią, a nie ze mną? Widocznie tak... Nic na to nie poradzę, ani ja, ani nikt inny. Nawet moja przyjaciółka, która kolejny raz wyciągnęła mnie na to spotkanie uzależnionych od kart maniaków Powiedziała, że wiosna, i że nie mogę siedzieć tak ciągle przed tv oglądając głupie seriale, albo słuchać romantycznej muzyki, ona to nazywa smętami, i godzinami wpatrywać się w jego zdjęcie.. Gramy sobie właśnie w pokera. Nie chce mi się, ale rzucam te karty, o, mam parę, ale fajowo. I przegrałam. Gramy o fanty. Ten kto wygrał partię wymyśla zadanie dla tego, kto przegrał. No... Mam coś zaśpiewać... Wyję więc, pies gospodarza się chowa, ludzie się chichrają pod nosem - głupia gra... Nareszcie koniec! Ponowne rozdanie kart. Oooo, mam dużego streeta, tym razem chyba nie przegram. Jest! Przegrała ta niewidoma dziewczyna, która na tych spotkaniach jest chyba drugi raz. Ech, współczuję jej niepełnosprawności, w ogóle nie wiem, jak można z takim czymś żyć. Ona jednak żyje. No tak, a czy ma inne wyjście? Nawet nie chcę myśleć, co ja zrobiłabym na jej miejscu... Jest to dla mnie sytuacja wysoce abstrakcyjna, i niewyobrażalna. Michał właśnie zastanawia się nad karą dla niej. Jest przystojny, ale oczywiście nie dorównuje mojemu Miśkowi. W ogóle ludzie z tej paczki są super, ale żaden z nich nie jest tym, dla którego mój brzuch burczy. Dlaczego myślę znowu o nim? Czy to się kiedyś skończy? -Więc Basiu, twoim zadaniem będzie ukazanie paru osobom, że świat jest piękny, możesz zrobić to w dowolny sposób, i pokazać to komu chcesz, byleby przekonywująco i teraz.- To zadanie wyrywa mnie z zadumy, patrzę jakby trochę jeszcze nieprzytomna na Michała, i nagle pojmuję. Z tego co mi wiadomo to Barbara pisze wiersze, podobno opowiadania także. Na poprzednim spotkaniu, Dorota, która ją do nas przyprowadziła powiedziała o tym, a Basia poproszona o ukazanie choć małej cząstki swojej twórczości, odmówiła. Michał pewnie chce ją do tego zmusić zadaniem, pewnie jest ciekawy, gdyż sam coś pisuje. Literaci się znaleźli! Tymczasem Basia myśli chwilę, wstaje z krzesła, panuje kompletna cisza. Każdy z pewnością zastanawia się co zrobi, czy faktycznie chce wyrecytować jakiś swój wiersz, mówiący O urokach życia? A może ma go gdzieś zapisanego, nosi ze sobą ten dziwny sprzęcik, który czyta jej to co zapisuje. Ale nie... Wygląda na to, że dziewczyna nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wiosna — czytnik · opowiadania