Melodramat · 6 min czytania
Wiosna
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na szczęście wiosna w pełni i teraz możemy znowu z moją Olą przez płot uprawiać życie towarzyskie, które zimą mocno szwankowało. To znaczy szwankowało przy płocie, bo w domach to się toczyło przyjemnie przez całą łaskawą w tym roku zimę. Dochodzę do wniosku, że Ola mimo tego, że ma dopiero siedemnaście lat wygląda na dwadzieścia, jest też bardzo dojrzała emocjonalnie jak na swój wiek. Ja mam 20 lat, a wcale tego nie czuję. Dlaczego? Podczas ciepłych lipcowo- sierpniowych wieczorów lubię stanąć sobie pod płotem, który łączy place naszych rodziców i czekać, aż z ganku wybiegnie wysoka, zielonooka brunetka- Ola. Jest kwietniowy wieczór, właśnie nabiega. Jej rozpuszczone falujące włosy zdają się mówić: „Widzisz Piotrek jakie jesteśmy piękne, puszyste”. Widzę. Zachwycam się ich barwą. Mam tylko jedno zmartwienie, kocham ją. Ola, jednak nie zwraca na mnie uwagi tak jakbym tego chciał. Widzi we mnie tylko przyjaciela, któremu można zwierzyć się z kłopotów w domu i w szkole. Muszę jej powiedzieć, że nie jest dla mnie tylko przyjaciółką. Powiem jej, że ją kocham od dawna. - Cześć Piotruś- mówi do mnie podchodząc do płota. - Cześć. Muszę ci coś powiedzieć- oznajmiam.
Zauważyłem, że dzisiaj jest jakaś inna, podekscytowana. Ciekawe, z jakiego powodu? Moje rozmyślania na ten temat przerywa jej kryształowy głos: - Piotrusiu, zakochałam się. Do oczu napłynęły mi łzy szczęścia, dziewczyna, o której myślałem każdego dnia wyznała mi, że mnie kocha (czy aby na pewno mnie?). Postanowiłem nie odzywać się, niech mówi dalej. Spytałem jednak: - W kim?- w moim głosie było kłamliwe zobojętnienie. - Znasz go, to syn kowala Mateusza Marcin. Poczułem się strasznie. Jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Pobladłem. Zauważyła to. - Co Ci jest, strasznie pobladłeś?- zatroskała się. - Nie, nic. Trochę boli mnie głowa. Pójdę się położyć- skłamałem.
W nocy męczyły mnie koszmary. Śnił mi się las. Ale to nie był zwyczajny las. Na każdym drzewie wisiało uśmiechnięte zdjęcie Oli, które mówiło jej głosem: - Myślałeś, że zwrócę na Ciebie uwagę. Ale jesteś naiwny Piotrze, Piotrze, Piotrze. Chciałem stamtąd uciec, ale nie mogłem. Jakaś niewidzialna siła nie pozwalała mi się ruszyć z miejsca. Nagle wyrosła przede mną Ola, po chwili Marcin. Śmiali się głośno, głośniej. Nie mogłem tego wytrzymać. Obudziłem się cały spocony. Zazdrość mnie zżerała. Musiałem odreagować. Po cichu nie budząc rodziców wyszedłem z domu. Noc była ciepła. Chodziłem bez celu. W pewnym momencie do uszu moich dotarł śmiech Oli. Ruszyłem w stronę, z której dobiegał. To, co zobaczyłem zabolało. Na trawie w objęciach Marcina leżała Ola. Nie mogłem patrzeć na ten „obrazek szczęścia” pobiegłem w stronę domu. Otwieram oczy, na dworze pada rzęsisty deszcz. Jego krople padają na parapet. Słychać smutną ich…