Romans · 16 min czytania
Wirtualna znajomość
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Któregoś razu po strasznym dniu na uczelni Anastazja usiadła przed komputerem. Pierwsze co przyszło jej do głowy to czat. Nie ważne, że mogła trafić na obleśnego starca w przepoconym podkoszulku, udającego dwudziestotrzylatka. Chciała, musiała z kimś pogadać. Zalogowała się. Zaczęła przeglądać listę użytkowników. Żaden nick nie wydał jej się godny zwierzeń. JEJ zwierzeń. Na ekranie bez żadnego ostrzeżenia( no bo niby jakie miało ono być? ) pojawiło się zaproszenie na priv. Przyjęła je. On: cześć Nastaka: cześć On: pogadamy? Nastka: jasne… Dowiedziała się, że jest dwa lata starszy, ma na imię Michał, z pobliskiej miejscowości, studiuje, lubi szybką jazdę samochodem i paru innych spraw jakich dowiaduje się człowiek w czasie pierwszej rozmowy. Dokładniej poznawali się przez kolejne dwa dni. Jakie filmy lubią, jakie książki, muzykę. Co lubią w ludziach, czego nienawidzą. Jacy są. Czego oczekują od drugiej połowy. Jakie są ich rodziny, przyjaciele. Jakie maja ideały…Trzeciego wieczora padło pytanie którego się spodziewała. Bała się go ale wiedziała, że musi nastąpić. Michał: masz zdjęcie? Miała. Oczywiście, że miała. Specjalne zdjęcie na którym sama sobie się podoba. Nie miała dziwnej miny, nie wyglądała grubo. To było zdjęcie„ do pokazywania” w takich sytuacjach jak ta. Bała się tego, że mu się nie spodoba albo że się spodoba ale on jej nie. Nastka: mam, na wymianę…(bezpieczne stwierdzenie, zawsze istnieje szansa, że powie że on nie ma. I po sprawie.) Michał: ja też …ups… Nastka: ok. To wysyłam (co było robić?) Odnalazła właściwy folder. Plik. Kliknęła „wyślij” i czekała na reakcje Nastka: masz? Michał: mam Nastka( zniecierpliwiona): no i …? Michał: ładna jesteś. Podobasz mi się Nastka: dzięki. Teraz ty… Chwila niepewności i … jest. Wysoki szatyn, ładnie zbudowany, w dżinsach i niebieskiej bluzie. Niezły. Michał: masz? Nastka: mam Michał: no i …? Nastka: podobasz mi się Michał: dzięki… Naprawdę podobał się jej. Od tego dnia czekała na rozmowę z nim. Denerwowała się kiedy się spóźniał i cieszyła gdy się pojawiał. To już nie były zwykłe rozmowy. Przynajmniej dla niej. Liczyła, że coś z tego wyjdzie, że się spotkają i będą razem. Tylko, że rozmowy z nim zaczęły wyglądać jak monolog. To głównie on mówił. A głównie mówił o sobie. Co robił, co na uczelni, co w domu. A ona? Jej rola ograniczała się do przytakiwania i wtrącania małych uwag których i tak nie zauważał. Po tygodniu miała dość. Podobał się jej, ale nudził ją. Skoro ona jemu też się podobała to czemu z nią nie flirtował. Dlaczego ograniczał się do suchych relacji, raportów, składanych codziennie? Czemu nie chciał wiedzieć więcej o niej? W któryś deszczowy dzień wyjątkowo przynudzał. Kiedy skończył zapadło drętwe milczenie. Nie chciało jej się nawet napisać „aha”. Zwinęła okno rozmowy do paska i spokojnie przeglądała jakąś stronę www. Pasek zaczął mrugać komunikując wiadomość od niego. Nie chętnie przywołała ich rozmowę na ekran. Spodziewała się kolejnego nudnego opisu. Michał: co robisz? Pierwszy raz od bardzo dawna zainteresował się nią. Poniekąd. Nastka: przeglądam strony z tatuażami Michał: chcesz zrobić sobie? Nastka: zastanawiam się nad tym. A co masz coś przeciwko? Michał: nie, wprost przeciwnie. Uważam, że niektóre tatuaż są bardzo seksowne Nastka: a które najbardziej? Bo ja mam zamiar zrobić sobie tuż nad paskiem spodni Michał: właśnie te. Pokażesz mi jak będziemy nad jeziorem Nastka: a będziemy? Michał: tak! Pojedziemy razem nad jezioro, wynajmiemy domek, będziemy pili wino i spacerowali w blasku księżyca… Nastka: romantyk z ciebie? Michał: trochę Nastka: to kiedy jedziemy? Michał: jutro? Nastka: bardzo bym chciała ale nie mogę Michał: to kiedy? Nastka: pewnie dopiero po sesji, w lipcu Michał: dopiero? Będę usychał z tęsknoty Nastka: naprawdę? Michał: tak. Chciałbym być teraz przy tobie, czuć twój zapach, twoją skórę pod palcami… Nastka: kiedy tak mówisz to chciałabym bardzo być z tobą. Dobrze mi się z tobą rozmawia. Lubię jak mówisz takie rzeczy Michał: mnie też dobrze się rozmawia z tobą ale musze kończyć …eee?... Nastka: szkoda, będziesz później? Michał: raczej nie, kumple na mnie czekają, idziemy do baru Nastka: aha, uważaj na siebie. Do jutra Michał: do jutra I już go nie było. Trochę zrobiło jej się smutno. Jak zrobiło się interesująco, jak zaczęło iskrzyć to poszedł do baru. Szkoda. Ale może przecież wysłać mu wiadomość. Będzie miał niespodziankę. Nastka: wiem, że nie ma cię od 5 min ale ja już za tobą tęsknię. Lubię cię. Mam nadzieje, że uda nam się spotkać i, że coś będzie między nami. Zależy mi na tobie. Śpij słodko , do jutra. Tej nocy zasypiała z obrazem jeziora przed oczami. Następnego dnia odliczała godziny do rozmowy z nim, do chwili kiedy zasiądzie przed komputerem i znów zanurzy się w jego słowa. Jeszcze dwie godziny.Jedna.30 minut…20…5…Włączyła komputer. Z niecierpliwością czekała aż uruchomi się program do rozmów… Pusto! Żadnej wiadomości. Pewnie nie włączał komputera jak wrócił. Ale zaraz się zjawi i powie, że też chce z nią być… Zaraz będzie…jeszcze chwila…chwileczka… Nie ma go. 30 minut. Godzina. Dwie… Chyba sobie żartuje. Zrobiła wszystko co mogła zrobić bez wstawania od komputera. Nastka: czekałam. Długo. Wszystko ok? Odezwij się… Przez dwa kolejne tygodnie z niepokojem sprawdzała czy coś napisał. Nie napisał. Niepokój zmienił się w irytacje, irytacja zaczęła zmieniać się w złość. Wreszcie złość ustąpiła miejsca zobojętnieniu. Przestała czekać. Przestała myśleć. Zaczęła częściej wychodzić ze znajomymi. Zaczynał się maj. Piękny. Słoneczny. Z soczyście zielonymi drzewami. Już go nie pamiętała. Nie chciała pamiętać. W pewien niedzielny wieczór wyjątkowo spędzamy w domu rozmawiała ze znajomymi przez Internet. Nagle pojawił się. Co więcej odezwał się. Michał: cześć, pamiętasz mnie? Nastka: staram się zapomnieć Michał: ha ha, zawsze byłaś zabawna…co u ciebie? Nastka : nic, muszę lecieć… Nie miała ochoty z nim rozmawiać. Nie chciała. Drażnił ją. Nie czekając na odpowiedz wyłączyła się. Miała lepsze rzeczy do roboty. A znajomym wyśle wyjaśnienia sms-em. Lipiec. Wakacje. Słońce. Razem ze znajomymi wyjechała nad jezioro na mazury. Rodzice jednego z kolegów mieli tam domek. Było ich sześcioro. Trzy dziewczyny, trzech chłopaków. W weekendy przyjeżdżało jeszcze parę osób na wieczorne ognisko. Uwielbiała to. Typowe studenckie życie. Było cudownie. W ciągu dnia opalanie i kąpiele w ciepłym jeziorze, a wieczorami ognisko. Tańczyli, pili piwo, a czasami milczeli wpatrując się w ogień. Któregoś sobotniego popołudnia kiedy szykowali wszystko na ognisko przyszło do nich trzech chłopaków. Mieszkali nie cały kilometr od nich. Pytali czy mogą przyjść wieczorem. Mogli. Jeden z nich wydał się jej znajomy. Nie mogła tylko skojarzyć skąd. Wieczorem płonęło duże ognisko. Pojawiało się coraz więcej osób. Zjawili się także trzej „sąsiedzi” . W którymś momencie gdy wszyscy stali wokół ogniska ten który wyglądał znajomo ot tak zagadnął ją. Bez skrępowania. On: nie poznajesz mnie? Przyjrzała mu się przez chwilę… Nastka: nie On: Rozmawialiśmy kiedyś na necie…(zwiesił głos) Nastka: A.. chyba coś kojarzę On: No mnie nie da się zapomnieć… Uśmiechnął się na wpół uwodzicielsko, na wpół łobuzersko Nastka: Faktycznie. Nie da się ciebie zapomnieć. Olałeś mnie wtedy. Michał: Co? Ja cię nie olałem… Nastka: Nie? A jak nazwiesz to, że przestałeś ozywać się do mnie po tym jak powiedziałam, że mi na tobie zależy?- wyrzuciła z siebie jednym tchem Michał: Yyy…ja…nie no coś ty… (HA! Ty paskudniku jeden!) Jedyne co czuła w tym momencie to satysfakcja. Ogromna. Gigantyczna satysfakcja. Odkręciła się na pięcie i poszła do domku. Za nią jak cień podążyła jej najlepsza koleżanka. Ania. Ania: kto to? Nastka: no ten co ci opowiadała. Ten z neta Ania: O kurcze. Ale numer. Jak powiedziałaś, że cię olał to taką minę zrobił jakby mu ktoś w mordę dal. Zobaczył co mógł mieć. Nastka: ha ha ha no i bardzo dobrze! Ania: zrób się na bóstwo to go do końca skręci