Psychologia · 7 min czytania
Wizje
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był ciepły majowy wieczór, idealny na zabawę do białego rana. Wyjątkowo w ten weekend w Piotr nie pracował. Całe trzy dni wolnego, nie posiadał się z radości. Wyobrażał sobie, jak ten czas spędza odpoczywając w hamaku. W końcu się wyśpi. Tak bardzo tego potrzebuje. Jednak była jeszcze Marta, która szybko postanowiła wykorzystać nadarzającą się okazję do wspólnej zabawy. Gdy tylko dowiedziała się o wynikającym z grafiku wolnym, rzuciła się jak pirania i wierciła mu dziurę w brzuchu tak długo, dopóki nie obiecał, że ją gdzieś zabierze. Wcale mu się to nie podobało. Nie lubił tłumów ani muzyki techno puszczanej w klubach, a tam właśnie Marta pragnęła iść. Jednak zgodził się dla świętego spokoju, by nie słuchać jej marudzenia przez długie tygodnie- zdrowie psychiczne najważniejsze. A może przy tym zyska parę chwil odprężenia, w końcu kobieca wdzięczność nie zna granic. Te myśli nieco złagodziły ból jaki odczuł w kieszeni po zapłaceniu za wejściówki. -Kurwa- wysyczał wściekle widząc tłumy wypełniające po brzegi wnętrze lokalu. Co z tego, że mieli zarezerwowany stolik, skoro nawet nie mięli szans dotrzeć do niego przed końcem imprezy. Już zamierzał odwrócić się na pięcie i, ciągnąc Martę ze sobą, wyjść, gdy w ostatniej chwili dojrzał błagające spojrzenie jej wielkich oczu. Walcząc z narastającą irytacją i bólem głowy, przedarł się do właśnie zwalnianego stolika. Chociaż to się udało. Zaczął nerwowo rozglądać się za kelnerem. Postanowił wlać w siebie możliwie jak największą liczbę drinków, by jakoś przetrwać. Może, jeśli w miarę szybko doprowadzi się do stanu nieużyteczności, to Marta nie będzie w stanie zaciągnąć go na parkiet. A nawet jeśli jej się to uda, to on już na pewno nie będzie tego pamiętać. Im szybciej wprowadzi ten plan w życie tym lepiej dla niego. Pokrzepiony tą myślą, zapomniał o kelnerze i zaczął powolną wędrówkę w stronę baru. Po drodze potrącił rozkrzyczaną i niezwykle wydekoltowaną dziewczynę. Pewnie szuka sponsora, pomyślał. Nie cierpiał tego towarzystwa, dlatego tak rzadko tu przychodził. Nie należał ani do osób zbytnio rozrywkowych ani szukających przygody. Wolny czas wolał spędzać na spacerze w parku lub zoo, tam była o wiele lepsza atmosfera. I nikt przez ramie nie zaglądał ci do portfela zastanawiając się czy się z tobą zaprzyjaźnić. Złożył zamówienie i czekał cierpliwie, aż zostanie zrealizowane. Leniwie omiótł wzrokiem salę. Wśród tego tłumu znalazły się dwie dziewczyny, które mrugnięciem oka chciały zwrócić na siebie jego uwagę, trzecia machała zachęcająco ręką. To chyba jest desperacja- pomyślał. Już miał się odwrócić i zniecierpliwiony zapytać co z jego drinkiem, gdy dostrzegł zbliżającą się w jego kierunku znajomą postać. Kurwa- zaklął po raz kolejny- Julia, tylko nie to! Błagam, nie dziś! W tym samym czasie przybrał jeden ze swych najbardziej czarujących uśmiechów i wyklepał czułe powitanie. Na szczęście dziewczyna przyszła z grupką przyjaciół i nie miała czasu na dłuższe pogawędki. Po krótkiej wymianie zdawkowych uprzejmości i otrzymaniu napojów, mógł wracać do stolika. Modlił się tylko, aby dziewczyna nie zauważyła dokąd zmierza.
Impreza trwała w najlepsze i wydawało się, że ludzie dobrze się bawią. Wszyscy tylko nie Piotr. I Marta obrażona na cały świat, ponieważ nie chciał się z nią bawić. A przecież mówił, że nie nadaje się na takie imprezy, ale ona jak zwykle wiedziała swoje. To teraz ma. A w dodatku…