Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Wizyta u Zofii

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zofia do mnie Zadzwoniła. Jakieś dokumenty źle jej się otwierały w komputerze. Pojechałem. Już od progu – fajnie, że jesteś, kawa, herbata? -. Zachciało mi się rozpuszczalnej na zimno. Kawy. Dostałem. Gdy już powoli siorbałem wtedy zaczęła:

- Wiesz, coś niesamowitego spotkało mnie dzisiaj! Pojechałam do Alicji i spotkałam tam jej męża. Inżyniera. Nie znasz go. Mówiłam ci o nim. Nigdy bym nie pomyślała, że inżynier może tak wyrażać swoje uczucia. Znam tylko dwóch inżynierów wrażliwych i w tak specyficzny sposób odbierających świat. Mego ojca i ciebie. - Poczułem się bardzo fajnie chociaż nie mam dyplomu inżyniera. - Posłuchaj co od niego usłyszałam! Zaczął mi opowiadać o sobie. Powtórzę ci to. Mam nadzieję, że będzie wiernie.

„Wiesz, wszedłem do domu. Zdjąłem buty, założyłem kapcie. Ale jej tam nie było... Poszedłem do łazienki. Umyłem ręce. Poszedłem do kuchni coś zjeść. Ale jej tam nie było... Usmażyłem jajecznicę. Bo najłatwiej. Zjadłem z bułką i pomidorem. Zaparzyłem sobie herbatę. Wypiłem. Pozmywałem. Ciągle jej tam nie było... Poszedłem do pokoju. Rozłożyłem gazetę i zacząłem czytać. Ale nie mogłem. Jej tam ciągle nie było... Włączyłem telewizor. Ale nic nie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%