Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 8 min czytania

Właca kuluarowy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Sława leżał wyciągnięty na szerokim łożu z czterema kolumienkami, częściowo zasłoniętym baldachimem. Popijał najlepsze wino z książęcej piwniczki, od czasu do czasu przechylając złoty, bogato zdobiony szlachetnymi kamieniami puchar. Wolną ręką z regularnością zegara sięgał ku stojącej na nocnej szafce srebrnej tacy, na której piętrzyły się stosy winogron z najprzedniejszych winnic południa. Leniwie przyglądał się dziewczynie stojącej w kącie komnaty. Jego oczy dostrzegły kilka irytujących niedociągnięć w jej ubiorze, postawie, zachowaniu. -Widzisz - powiedział - To właśnie jest luksus, moja droga. Żyć, nie umierać. Jak właściwie masz na imię? Zresztą, niewiele mnie to obchodzi, jeśli mam być z tobą szczery. Szczerość to bardzo ważna cecha w naszym fachu, prawda? I ty, i ja wiemy o wiele więcej, niż mówimy. To zaś, co już zdecydujemy się powiedzieć, należy ubrać w słowa tak, aby spodobały się słuchaczowi. Parszywa profesja. Na twarzy dziewki wymalował się grymas nieudolnie naśladujący minę osoby, która wie, o czym traktuje jej rozmówca. Na policzki wystąpił delikatny rumieniec, oczy biegały nerwowo po portretach wiszących na ścianach komnaty. Była młoda, możliwe, że pierwszy raz miała pracować w ten sposób. Sławie podobała się myśl o tym. Potarł dłonią kozią bródkę, znacząco się uśmiechnął, ukazując idealnie białe zęby. -Chodź, usiądź ze mną. Porozmawiamy, a później wykonasz swoje zadanie. Potrzebna mi chwila odpoczynku, zanim ja zabiorę się za swoje.

Spojrzał na pierścienie z ogromnymi szafirami, zdobiące jego palce. Przejrzał się w lustrze. Chuda twarz naznaczona była licznymi bliznami po pseudoospie, którą przechodził w niezwykle ciężkiej postaci. Podkrążone oczy jednoznacznie zdradzały nieprzespaną noc, emanował z nich jednak blask mogący niejednego zmusić do posłuszeństwa. Czarna kozia bródka i takież krzaczaste brwi stanowiły kontrastowały z błyszczącą, łysą głową. Przeciągnął się, ziewnął potężnie, po czym ruszył w kierunku garderoby. Nie zdążył postawić więcej, niż dwóch kroków, gdy uwagę mężczyzny przyciągnęły odgłosy dobiegające jego uszu z podwórca. Kopyta, pomyślał, wiele kopyt. Przybyło poselstwo. Szybkim krokiem dopadł do garderoby i chwycił ostatni element służbowego ubioru. Gdy wracał w kierunku zwierciadła, niemal już biegł. Jego praca stawała się ciężka podczas wizyt dyplomatów sąsiednich państewek. Dziś, gdy podejmować mieli delegację tak wielkiej wagi, ogromne napięcie czuć było w powietrzu w całym pałacu. Założył kolorową czapkę zwieńczoną czterema dzwoneczkami, przejrzał się ponownie. Wszystko zdawało się być dopiętym na ostatni guzik. Błazen wyszedł z komnaty, trzaskając drzwiami.

-Co planujemy w ramach rozrywki dla gości, Sławo? -spytał książę, obrzydliwie opluwając się spożywanym w pośpiechu pieczonym udźcem bliżej niezidentyfikowanego ptaka. -Standardowo, mój panie, bez zbędnego przepychu. Na początek zjemy wspólnie posiłek, kazałem już wytoczyć beczki najlepszego wina z książęcej piwniczki, tego na specjalne okazje. Dla uprzyjemnienia obiadu wystąpi nowa kapela z miasteczka... -Muzyka... Bardzo dobrze, bardzo dobrze. Jesteśmy przecież cywilizowanym krajem, a ja mecenasem sztuki. Jak każą się nazywać ci twoi grajkowie? - na tłustej twarzy księcia wysiłek, jakim było jedzenie, wymalował ogromne, ciężkie krople potu. -Hem, hem... Zdaje się, że The Crack Off, mój panie. -Bardzo dobrze, bardzo dobrze. Myślę jednak, że trochę zbyt skromnie, jeszcze pomyślą, że ich nie szanuję. Każ spalić kilka czarownic na rynku. -Hem, hem... Chyba skończyły nam się wiedźmy w lochach... -Każ złapać nowe, mój Sławo, od czego cię mam? Trzy wystarczą.

Poseł z zadowoleniem przyglądał się coraz bardziej czerwieniącej się w miarę wzrostu ilości…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Właca kuluarowy — czytnik · opowiadania