Podróże · 3 min czytania
Władca gwiazd
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Władca gwiazd. Spotkałem ją znowu tam gdzie zawsze. Była ciemna noc a nad nami rozgwieżdżone niebo. Usiedliśmy na ławce Za miastem a może w parku tego nikt się nie dowie. Mam nadzieję. - Popatrz na gwiazdy. - Widzę je, przecież w tych ciemnościach tylko one są widoczne widać. - Wiesz, że gdzieś tam są i nasze? Może te dwie małe ledwo widoczne te nad szczytem tamtego wysokiego drzewa są tylko dla nas? - To twoja wersja. Starsza wersja. - Wiem. Ta jaśniejsza jest dla Ciebie ta druga pewnie jest moja. - Pewnie tak. - Zobacz jak blisko są siebie. Przez całą wieczność razem. Ilu ludzi patrzyło w niebo w tak piękną noc? Myślisz, że oni wiedzieli, że te gwiazdy coś łączy? - Raczej nie. - Ktoś, kto by stał za nami za naszymi plecami naprawdę daleko poza naszą galaktyką widziałby te gwiazdy jako jedność. Jedna z drugą by się pokrywały a ich blask byłby połączony i spotęgowany na wieki. Nie było by tych drzew, tej nocy, ławki.... - Nas.... - Czy widzisz te gwiazdy obok siebie? Chciałabyś zobaczyć je z bliska? - Jak?…