Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 8 min czytania

Władca Pierścienic

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mrok spowijał setki korytarzy, które wiły się kilometrami. Wokół unosił się zapach wilgotnej ziemi, znak nieomylny, że oto wielkimi krokami zbliżała się jesień. Nikt nie przepadał za tą porą, gdyż był to czas intensywnych poszukiwań dwojakiego rodzaju: po pierwsze - za jakimś szybkim, tanim i w miarę zdrowym pożywieniem, po drugie – za bezpiecznym schronieniem na czas zimowych, mroźnych i długich nocy. Sandalf podążał korytarzem przyodziany w swój nowy, markowy płaszcz z kapturem pełen nadzieji, że spotka go ktoś, kto doceni jego ekstrawagancki i super modny, nowy nabytek. Wtem niebo otworzyło się nad nim, ziemia zadrżała i nastała oślepiająca jasność. Jakaś nieznana siła wyższego rzędu porwała go w górę.

Wielki, ostry niczym brzytwa pazur dotknął delikatnie szarej ściany. Jego właściciel, kimkolwiek był, wiedział, że ofiary przed nim nie uciekną. Delikatnie, niemalże czule przeciągnął po lekko chropawej ścianie rysując powierzchnię. Z delikatnym piskiem pazur przejechał po powierzchni, by po chwili zniknąć z pola widzenia.

W mroku dało się wyczuć ruch. Nie pamiętał, skąd i gdzie, ale wyczuł, że nie jest tu sam i to zdany na łaskę obcego, który dzielił z nim mrok. - _...__...__,,,…..__,,_ - zapytał przerażony. - __,,,.,.__,.., - odpowiedział jakby znajomo mrok. I wtedy stało się…

... że co? Trzeba dubbing? Ależ panowie, to jest film niskobudżetowy, nie stać nas było na tłumaczenie z dżdżowinicowego na ludzki! No dobra – chwila! Czy jest tłumacz na sali? Tak? Super! Możesz dziecko tłumaczyć temu nieukowi, co to nic nie rozumie? Tak? Limuzyna i prywatna garderoba z pokojówką? Dobra, damy ci później lizaka. Uwaga, cofam taśmę!

<< REWIND (bzzzzzzzzzz) # STOP > PLAY

…dało się wyczuć ruch. Nie pamiętał, skąd i gdzie, ale wyczuł, że nie jest tu sam i to zdany na łaskę obcego, który dzielił z nim mrok. - Ktoś żeś ty, mów w imię Czarnoziemu! - zapytał przerażony. - Srodo, rosówka… tu żem ci ja… - odpowiedział jakby znajomo mrok. I wtedy stało się coś, czego nie spodziewał się żaden z rozmówców: wokół zaczęły się odzywać same dobrze znajome głosy. Było ich dużo, mnóstwo, coraz więcej. W końcu przeszły w jedno wielkie crescendo, a kiedy pisk osiągnął apogeum, odrobinę spanikowany Sandalf pacnął swoim potężnym ogonem (czyli całym ciałem) o podłoże. - Cisza! – wrzasnął. A ponieważ był ze wszystkich najstarszy i wiedział o życiu już prawie wszystko, cieszył się nadzwyczajnym wśród pobratymców posłuchem. - Kto tu jest jeszcze, odzywać mi się po kolei! – rozkazał władczym tonem. - Simli syn Slojna! – zameldował jakiś gruby, niski głos tuż poniżej. - Slovelas! Tu żem ci ja! – dodał zniewieściały głosik trochę na prawo. - Obok mnie jest Sarvena i Saragorn, a poniżej chrapie Sim Sombadil, więc w tej opowieści też go chyba pominiemy! - Rzekłeś! – zgodził się ochoczo Sandalf. – Ile nas tu może być? Zaległa cisza przerywana pojedynczymi szeptami. Po chwili odezwał się ktoś z prawej. - Panie, jest nas około trzystu pięćdziesięciu na sztuki i jakieś cztery metry na długości! - Dzięki ci, mości… za te długości. – odparł uprzejmie mędrzec. – Hej tam, na prawo! Obadać mi tam, czy jest wyjście z tej niekomfortowej sytuacji? Dało się słyszeć szuranie, po chwili cienki głosik oznajmił z dala. - Ściana panie! - A na lewo? - To samo – dodał inny głos z oddali. - Przód i tył? – dopytywał się starzec. - Także ściana! - No to mamy przesrane! – zawyrokował mędrzec. Po chwili począł stękać i zipać. - Co czynisz panie? – zapytał Srodo. - W połach płaszcza mam mój magiczny kostur, pozwoli on nam rozświetlić mrok…. Mam! – oznajmił triumfalnie Sandalf. – Ma ktoś draskę? - Spróbuj o podłogę – poradził Simli syn Slojna. Tak też się stało. Po chwili magiczny pastorał…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%