Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 5 min czytania

Władza

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szli tak już od kilku dni. Dzik Alojzy na przedzie, za nim Kaczka Dziunia, no i powłóczący niemrawo nogami Borsuk Bernard. Pustynia ciągnęła się niemiłosiernie. Piaskowa pustynia, co gorsza. Małe wszędobylskie ziarenka zawładnęły zarówno sierścią jak i piórami powodując przykre swędzenie. Oni nie narzekali. Nawet dzik na którego grzbiecie bulgotał przytroczony bukłak wody. Zresztą nie było na co, bo było nieciekawie. Płasko, bezkresnie i gorąco. Tematy do marudzenia skończyły się już na początku drogi i nie było sensu powtarzać biadoleń. Mieli cel za horyzontem, mieli drogę i nogi. Nic nie rozpraszało marszu. Było, jak zauważyła kaczka drugiego dnia, całkiem dobrze. Rozwijająco i ascetycznie. Metafizycznie. Idealny klimat dla poznania samego siebie. Jedyne co doskwierało, to nuda. Walczyli z nią dyskutując o wielkiej filozofii. Dzik właśnie przeprowadzał zajmującą krytykę arystotelesowskiego pojęcia możności, gdy zza monotonnego horyzontu wychylił się kształt. Wychylił się i sterczał wulgarnie zakłócając spokój krajobrazu. Wobec niespodziewanego, stanęli.

- No to klops – zaczął borsuk. - Nie mogło być idealnie – dodała Kaczka. - Co chcecie... akurat tutaj Platon nie miał racji – zażartował dzik. - Możemy zignorować – spróbował ratować sytuację borsuk. - Zignorować, to mogliśmy godzinę temu – zauważyła Dziunia – teraz trzeba stawić temu czoła – chociaż przyznam, czoło mam małe. - Trzeba, ehh trzeba – z rezygnacją potwierdził Alojzy.

Musieli skręcić w prawo. Odczuli to dosyć mocno, bo dotąd “prawo” nie miało znaczenia, a teraz odciskało się, boleśnie znacząc w świadomości zboczenie z trasy. Szli równo, cierpliwie, zawzięcie. Kształt, na przekór stylistyce, nabierał kształtów. Gdy doszli, stanęli przed schodami. Trzy równiutkie stopnie wyrastały z piasku. Nie było rady, trzeba było się ustosunkować.

- Liczyłem na coś bardziej oryginalnego – ustosunkował się dzik. - No symbolicznie, nie ma co... - ustosunkowała się kaczka. - A gdyby tak odpocząć w cieniu? - przytomnie zauważył borsuk.

Perspektywa była kusząca – ostatni cień minęli dwa dni wcześniej.

- Ty zawsze o głupotach – skarcił Alojzy borsuka – myślisz, że ktoś stworzył te schody dla cienia? Żadnego poszanowania dla treści... - Nie.. ja tak tylko... - zarumienił się Bernard. - Trzeba by wejść – w końcu padło z dzioba Dziuni.

Wiedzieli, że kaczka ma rację. Stali tak jeszcze przez…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%