Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

sport · 5 min czytania

Woda

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nuda. Ciepła, leniwa i bezbrzeżnie wypełniająca nuda. Ale to dobrze, w końcu wakacje są. Stoję w wodzie sięgającej połowy ud. Za mną, jakieś trzydzieści metrów rzeki. Przede mną, moje młodsze potomstwo do spółki ze starszym potomstwem robi babki z piasku. Nawet do wody nie za bardzo wchodzą. Ciekawe jak one ten gorąc wytrzymują? Będzie je trzeba za chwile przeciągnąć po płyciźnie żeby nie dostały udaru. O, kolonia przyszła. Albo jakiś obóz. Sportowy pewnie, bo w jednolitych ubiorach. A nieco dalej, całkiem zgrabna dziewczyna. Chwila, rzut oka w drugą stronę czy żona nie pilnuje. Akurat nie. Można dłużej zawiesić oko na tej zgrabnej. No faktycznie zgrabna. Wracam wzrokiem do potomstwa. Następna babka z piasku. Tym razem żółwik. I dobrze. Co my tu jeszcze mamy. Ludzie młodsi i starsi łażący wzdłuż brzegu. Powietrze jest gorące, i woda wydaje się być nienaturalnie zimna. Przez to mało chętnych do kąpieli. Ale dzieciaki z obozu weszły. W ubraniach. Głośno i z rozbiegu. Czyli jak zwykle, pierwszy się popisał albo potknął a reszta musi go czymś przebić. Ponowna kontrola potomstwa. Tym razem do żółwia dołączył kotek. Albo Obcy. Zależy pod jakim kątem patrzeć na tę kompozycję. Nuda. Wprawdzie teraz już hałaśliwa ale nuda. Prażące słońce, szum wody i dziecięce krzyki w różnych tonacjach. Przekręcam bezel na zegarku. Jeszcze dziesięć minut i potomstwo idzie do wody. Inaczej mi się przegrzeją. Zamykam oczy i odwracam twarz do słońca. Światło przebija przez powieki, widzę tylko różowy blask. Długo się tak nie da wytrzymać, ale zawsze daje to przyjemne wrażenie. W zgiełk na wodzie wbija się fałszywa nuta. Jeszcze nie wiem co to jest, ale coś przestaje mi pasować w dźwiękowym tle. Odwracam twarz od słońca i patrzę na rzekę. Coś jest nie tak. Obrzucam spojrzeniem powierzchnie. Jeden z dzieciaków zachowuje się dziwnie. Zanurzony prawie po nos, a wokół niego drobne wiry. Widać że szybko traci koordynacje. Nie tylko ja to widzę, inny dzieciak coś krzyczy do trenerki. Czuje uderzenie adrenaliny. Mam wrażenie że świat nieco spowolnił a kolory zrobiły się bardziej kolorowe. Mózg przestaje pracować w czasie realnym, przyśpiesza do tego stopnia że łomoczące serce wydaje tylko miarowe dudnienie. Rzucam spojrzenie do tyłu, na potomstwo i na ową trenerkę. Potomstwo bawi się w najlepsze. Trenerka patrzy ale jeszcze nie widzi. Powracam

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Woda — czytnik · opowiadania