duchy · 5 min czytania
Wodna Ździra
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{b}Wodna Ździra{/b}
{b}W{/b} czasach ogromnych podbojów Celtów, przez ich obszar wpływów przebiegał szlak bursztynowy. W pewnej odległości od tego szlaku nad rzeką mieścił się obóz niewolników, którym dowodziła szalona Eileen. Każdego dnia setki zniewolonych ludzi opuszczało ten obóz z wyrytym na twarzy obrazem bólu jaki ich tu spotkał z morderczej ręki władczyni tego miejsca. Gdy tak szli powolnym krokiem było tylko słychać chrzęst łańcuchów jakimi byli powiązani. Za każdym razem, gdy ktoś przystawał choć na chwile w mgnieniu oka otrzymywał bat prosto w poranione ciało, nie zważając gdzie ów bicz uderzał. Nawet strażnicy którzy byli pod jej komendą byli często przerażeni jej okrucieństwem. Choć miała urodę bogini Cliodhny żyła z dala od męskiego towarzystwa. Swą postawą we wszystkich mężczyznach budziła strach i niechęć. W pewnym momencie do obozu przedostały się złe wieści, otóż od południa maszerowały legiony rzymskie. Niewolnicy wykorzystali chwile nieuwagi strażników i wzniecili bunt. Skutkiem tego było przejęcie władzy w obozie przez niewolników i krwawy sąd nad stróżami tegoż więzienia. Najgorsza rzecz spotkała Eileen. Została wielokrotnie zgwałcona, a jej ciało zostało oszpecone. Każdy z niewolników na jej ciele zostawił swoje znamię. Następnie jej konające ciało zostało wrzucone do rzeki, przy krzykach „wracaj do siebie wszetecznico” popłynęło w dół rzeki. Po jej ostatnim ruch warg dało się zauważyć że wypowiada jakieś słowa, lecz czym były te frazy nikt nie zdołał wyjaśnić. Buntownicy świadomi zbliżania się niebezpieczeństwa ze strony Rzymian szybko splądrowali obóz i rozbiegli się we wszystkie strony świata. Gdy na miejsce dotarli legioniści zobaczyli zrównany z powierzchnią obóz oraz rozrzucone ciała ludzkie po całej okolicy. Nie chcąc narażać się na gniew zmarłych swoje obozowisko rozbili nieco poniżej w dolinie rzeki. Po zajściu słońca wartownicy na powierzchni rzeki zauważyli ciało człowieka, ale gdy podpłynęli w to miejsce unoszące się zwłoki na wodzie gdzieś przepadły. Wtedy zaczął wiać nordowy wiatr, a w górze rzeki dało się słyszeć trzaskanie łańcuchów. Przerażeni strażnicy próbowali szybko wrócić do obozu, ale jakaś nieznana siła trzymała ich w miejscu. Ogarnęła ich taka panika, że pewnym momencie łódź się przewróciła, a oni wpadli do wody i już z niej nie wyszli. Jakież to zdziwienie było o świcie gdy…