Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

kultura · 21 min czytania

Wojna koreańsko-koreańska. Wybrane wizje filmowe

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Śmiertelny mecz

Wojna w Korei nie była tym, czym mogła (i nadal może) się wydawać. Aby to zrozumieć, wystarczy zajrzeć do książeczki “Korea i Wietnam 1950-1975” opublikowanej w ramach cyklu wydawniczego “Wojny, które zmieniły świat. Wielka kolekcja” (Edipresse Polska 2009). Konflikt zbrojny, którego skutki są odczuwalne do dzisiaj, był czymś więcej niż bratobójczą walką między Koreańczykami podzielonymi politycznie i rozdzielonymi geograficznie. Można nawet się zastanawiać, czy faktycznie było to starcie Koreańczyków z Koreańczykami, czy pierwsza poważna próba sił między Sowietami a Amerykanami. Chociaż konflikt, będący tematem niniejszego artykułu, nazywany jest wojną koreańską, Korea była w nim tylko tłem. Scenerią, w której przedstawiciele bloków wschodniego i zachodniego realizowali swoje interesy. Półwysep Koreański stanowił murawę, na której toczył się śmiertelny mecz między drużyną amerykańską (wspieraną przez ONZ i Koreańczyków Południowych) a drużyną sowiecką (wspieraną przez Chiny i Koreańczyków Północnych). Podział Korei na część Północną i Południową istniał już od zakończenia II wojny światowej. Żadne z państw koreańskich, które wówczas powstały, nie było jednak suwerenne. Na Południu to Amerykanie ustanowili lojalny wobec siebie rząd. Na Północy uczynili to Sowieci.

Opera mydlana

Wojna koreańska wcale nie zaczęła się w roku 1950 i nie zakończyła w 1953. Rywalizacja między USA a ZSRR, prawdziwymi stronami omawianego konfliktu, była faktem już kilkanaście lat wcześniej. W latach trzydziestych oba mocarstwa konkurowały ze sobą na polu nuklearnym (pisał o tym Sławomir Gowin w książce “Hiroszima i Nagasaki“. Cykl wydawniczy “II wojna światowa. Wydarzenia, ludzie, tajemnice”, Edipresse Polska 2005). Każde z nich chciało być pierwszym państwem, które wyprodukuje i z głośnym hukiem (dosłownie!) zaprezentuje światu broń jądrową. Zwycięzcami nuklearnego wyścigu zbrojeń okazali się Amerykanie; to oni w 1945 r. zrzucili dwie bomby atomowe na Japonię. Wojna w Korei (której oficjalny początek datuje się na 25 czerwca 1950 r., czyli dzień ataku proradzieckiej, północnokoreańskiej armii na Koreę Południową) miała być kolejnym odcinkiem tej samej opery mydlanej. Wątek atomowy był w niej stale obecny. Władze amerykańskie rozważały, czy nie powinny, tak jak pięć lat wcześniej, zapewnić sobie tryumfu poprzez użycie broni jądrowej. Reszta ludzkości zadawała zaś sobie pytanie, czy nie stoi właśnie u progu III wojny światowej. Walki między Północą (ZSRR) a Południem (USA) zakończyły się w 1953 r. Ale do tej pory nie zawarto umowy pokojowej. Serial trwa.

Rola Chin

A jaka była w tym wszystkim rola maoistowskich Chin? Odpowiedź na to pytanie zawiera książka “Wojna koreańska 1950-53. Poligon zimnej wojny” Cartera Malkasiana (część cyklu wydawniczego “Wielkie bitwy historii”, AmerCom 2010). Autor pisze, że Chińska Republika Ludowa niemal od początku swojego istnienia opowiadała się po stronie Związku Radzieckiego. Stalin zaakceptował nowego sojusznika, a nawet wysłał do Państwa Środka grupę doradców wojskowych i gospodarczych. Chińczycy i Sowieci umówili się, że będą sobie pomagać w razie napaści podmiotów trzecich na którąkolwiek ze stron układu. Blok wschodni - z ZSRR i ChRL na czele - był również zainteresowany dalszą ekspansją terytorialną. Zawarcie sojuszu między Związkiem Radzieckim a Państwem Środka zbiegło się w czasie z knowaniami Kim Ir Sena, przywódcy Korei Północnej, który odczuwał frustrację z powodu osłabienia ruchu rewolucyjnego w Korei Południowej. Polityk ten wiedział, że nie ma szans na to, aby Południe dobrowolnie przyjęło ideologię komunistyczną i zjednoczyło się z Północą. Za jedyny sposób na spełnienie tego marzenia uznał agresję militarną. Stalin i Mao dość niechętnie zaakceptowali ten pomysł. Wspólne działania ZSRR i ChRL na rzecz Korei Północnej miały być zresztą przypieczętowaniem świeżo zawartego przymierza.

Skutki wojny

Według Cartera Malkasiana, wojna koreańska pociągnęła za sobą wiele różnorakich skutków. Przede wszystkim, doprowadziła do zagłady milionów ludzkich istnień. W wyniku działań zbrojnych straciło życie aż 10% mieszkańców Półwyspu Koreańskiego (4.000.000 ludzi). Pisząc o osobach, które wówczas zginęły, należy również pamiętać o żołnierzach chińskich (których poległo około 1.000.000) i żołnierzach amerykańskich (których poległo około 33.600). Inną konsekwencją konfliktu było ustanowienie nowej granicy między Koreą Północną a Koreą Południową. “Półwysep Koreański podzielono wzdłuż linii frontu pod koniec wojny. Granica przebiega w tym miejscu do dnia dzisiejszego” - informuje Malkasian. Opisywana wojna zaowocowała również problemami gospodarczymi i politycznymi w obu państwach koreańskich. Północ i Południe próbowały sobie radzić z opozycją poprzez zaostrzanie reżimu autorytarnego (w Korei Północnej lewicowego, w Korei Południowej prawicowego). Mimo wszystko, konflikt koreański jawił się Zachodowi jako prawdziwy sukces. USA i ONZ stwierdziły, że odniosły pierwszy znaczący tryumf nad blokiem wschodnim. Zdołały, przynajmniej chwilowo, powstrzymać ofensywę marksizmu. Dały wrogom prztyczka w nos, ostudziły ich entuzjazm, odebrały im pewność siebie.

Kim Ir Sen

Przyjrzyjmy się teraz postaci Kim Ir Sena. Krótką biografię tego człowieka opublikowano w książeczce “Korea i Wietnam 1950-1975” (powoływałam się na nią kilka akapitów wcześniej). Kim Ir Sen urodził się w roku 1912. Początkowo mieszkał z rodzicami niedaleko Phenianu/Pjongjangu, później jednak rodzina przeprowadziła się do Mandżurii. Przyszły dyktator uczęszczał do chińskiej szkoły: już wtedy angażował się w działalność komunistyczną i antyjapońską. Kiedy wybuchła II wojna światowa, wstąpił do sowieckiej Armii Czerwonej. Był zagorzałym zwolennikiem Stalina i stalinizmu. Nic więc dziwnego, że gdy doszedł do władzy, zaczął budować system polityczny wzorowany na stalinowskim (dżucze). Sam również, podobnie jak Generalissimus, stał się obiektem kultu jednostki. “Od początku na północnokoreańskich ulicach pojawiły się jego niezliczone portrety, pomocne w oddawaniu mu wręcz boskiej czci, a funkcjonariusze propagandy zaczęli opiewać jego sławę w wierszach i pieśniach” - czytamy w publikacji “Korea i Wietnam…”. Kim Ir Sen tak bardzo kochał stalinizm, że po śmierci Stalina, kiedy większość państw bloku wschodniego poddała się reformom, pozostał wierny skostniałej ideologii. Korea Północna przerodziła się w państwo osamotnione, ale za to niezależne i samowystarczalne. Kim zmarł w 1994 r.

Li Syng Man

Aby udowodnić, że gombrowiczowskie “prawo symetrii” wciąż znajduje zastosowanie we Wszechświecie, naskrobię jeszcze kilka zdań o dyktatorze Korei Południowej (Gombrowicz pisał o Filidorze i Anty-Filidorze. Ja scharakteryzowałam Kima, więc teraz czas na Anty-Kima. Będę pisać w oparciu o wirtualne wydanie encyklopedii “Britannica“). Li Syng Man, znany również jako Rhee Syngman, przyszedł na świat w roku 1875. Uczył się w szkole prowadzonej przez metodystów. Już jako młodzieniec identyfikował się z nacjonalizmem, przyjął także religię chrześcijańską. Angażował się ponadto w działalność antyjapońską. Na początku XX wieku wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Gdy Korea została anektowana przez Japonię, doszedł do wniosku, że nie byłby w stanie żyć pod obcym zaborem. Zdecydował więc, że zamieszka na Hawajach. Później przez krótki czas mieszkał w Szanghaju, co miało związek z jego działalnością w Koreańskim Rządzie Tymczasowym. Następnie osiedlił się w Waszyngtonie. W 1948 r. Li Syng Man został pierwszym prezydentem Korei Południowej. Dał się poznać jako przywódca brutalny, despotyczny i fałszujący wybory (choć już wcześniej maczał palce w zabójstwach politycznych). Krytykowany przez rodaków i rząd USA, ustąpił ze stanowiska w roku 1960. Zmarł pięć lat później w Honolulu.

Recenzenckim okiem

Wojna koreańska, podobnie jak późniejszy konflikt wietnamski, doczekała się “uwiecznienia” w wielu filmach fabularnych. Produkcje poświęcone tej awanturze są dość zróżnicowane. Niektóre ukazują ją “na poważnie”, a inne “na wesoło”. Poniżej załączam minirecenzje dwóch wybranych przeze mnie filmów dotyczących wojny w Korei. Omówione dzieła to “Braterstwo broni” (“Taegukgi hwinalrimyeo”) i “Welcome to Dongmakgol” (“Welkkeom tu Dongmakgol”). Miłego czytania, miłego oglądania!

Tytuł oryginalny: “Taegukgi hwinalrimyeo” Tytuł amerykański: “Tae Guk Gi: The Brotherhood of War” Tytuł brytyjski: “Brotherhood: Taegukgi” Tytuł polski: “Braterstwo broni” Reżyseria: Kang Je-gyu Produkcja: Korea Południowa (2004) Gatunek: dramat wojenny

Film, który można porównać do “Kamieni na szaniec” Aleksandra Kamińskiego i “Szeregowca Ryana” Stevena Spielberga. Opowieść o dwóch braciach ze stołecznego miasta, którzy właśnie wkraczają w dorosłe życie, ale ich wielkie plany na przyszłość zostają przekreślone przez wybuch wojny. Motyw konfliktu zbrojnego, który przerywa młodzieńcom najpiękniejsze lata życia, szybko przeradza się w motyw heroicznej walki o ocalenie jednego żołnierza. Młodego wybrańca, który - nawet wbrew własnej woli - musi przeżyć wojenną zawieruchę. Nawiązań do “Szeregowca Ryana” jest w tym filmie tak dużo, że trudno tutaj mówić o dziele przypadku. Dość wspomnieć, że produkcja posiada kompozycję szkatułkową. Jej akcja rozpoczyna się w czasach współczesnych, kiedy to pewien staruszek, weteran wojenny, powraca myślami do swojej żołnierskiej przeszłości. Wypada odnotować, że liczne aluzje do dzieła Spielberga pojawiają się również w innych dalekowschodnich filmach: chińskim “Assembly” oraz japońskich “Yamato” i “The Eternal Zero”. Nie oznacza to bynajmniej, że “Taegukgi hwinalrimyeo” należy do tworów nudnych. Przeciwnie, produkcja jest porywająca, losy bohaterów są dla widza ważne, a jeden ze zwrotów akcji stanowi totalne zaskoczenie. Film dostarcza odbiorcy wielu powodów do wzruszeń.

Główni bohaterowie dzieła, bracia Lee, zostali ukazani na zasadzie kontrastu (gombrowiczowskie prawo symetrii!). Starszy, Jin-tae, pracuje jako pucybut, ale chciałby kiedyś zostać mistrzem szewskim. Jest silny, krzepki, wybuchowy i porywczy. Mimo skłonności “do bitki i do wypitki”, odznacza się honorowością, szlachetnością oraz lojalnością wobec rodziny i przyjaciół. Nie posiada

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wojna koreańsko-koreańska. Wybrane wizje filmowe — czytnik · opowiadania