Horror · 6 min czytania
Wojna tysiącleci
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie wiedząc dlaczego pozostałam sama sobie. Mamy XXI wiek, a to nie już XVI czy rok 1942 XX wieku, ale wciąż pamiętam wydarzenia z tamtych dni. Żyłam w roku 1525. Byłam niegdyś dworką króla Francji. Żyło nam się dobrze dopóki w państwie nie doszło epidemii. Niewielu z nas wtedy przeżyło. Byłam prawie jak umarła kiedy...Obudziłam się po tysiącach lat, w jakiś innych czasach. Świat nie był idealny jak kiedyś. Na ulicach panowała groza i śmierć, miasto opustoszało. Gdzieniegdzie widziałam tylko niewiele osób krzyczących między sobą. Nagle odczułam głód. Dopadłam stojącą niedaleko mnie ofiarę. Kiedy piłam jej ciepłą krew czułam jak powraca mi witalność sprzed IV wieków, a w oczach miałam obraz...setki tysięcy ludzi młodych i starszych pod władzą jakiegoś człowieka, pełno mordu i krwi, pełno zbrodni, krzyku i cierpienia...może teraz dowiem się co tu się właściwie dzieje. Wtem mych uszów doszedł głos czyjegoś biegu. Porzuciłam swoja ofiarę miażdżąc jej głowę wyrywając serce i patrząc jak mózg wycieka z czaszki. Odwróciłam się w mgnieniu oka aby ujrzeć padającego u moich stóp mężczyznę. Był średniego wieku a w ramionach trzymał niemowlę...tak czyste i nieskazitelne wytworzone z rąk Boga. -O pani-odezwał się błagalnym tonem mężczyzna-Proszę uchroń moje dziecko i uciekaj Spojrzałam przez chwilę na niego. Mężczyzna wyciągnął dłonie z płaczącym dzieckiem przekazując mi je w ramiona. Kiedy tak na nie patrzyłam...na tą czystą i nie winną krew...moje myśli...moje pragnienia -Pani...Pani nic nie wie-urwał me myśli mężczyzna-Wokół wojna, śmierć i zaraza. Niech pani weźmie moje dziecko i ucieka... Nagle usłyszałam strzał. Mężczyzna padł twarzą na ziemię, a wokół rozlała się krew...Dziecko płakało głośniej -Czego tu szukasz kobieto-padł głos mordercy zabitego człowieka Dziecko nadal płakało -Hej!- krzyknął na drugiego żołnierza po czym zwrócił się w moją stronę z wyciągniętym karabinem-Długo mam jeszcze czekać!- krzyknął ponownie w stronę towarzysza po czym zaczął się zbliżać coraz bardziej w moją stronę- Oddawaj niemowlę Ani przez chwilę nie kwapiłam się aby oddać mu dziecko. Moje pragnienie i apetyt rosły -Oddawaj to dziecko dzi... Nagle poczułam podmuch i chłód ziejący od nowych postaci, które nagle z nikąd pojawiły się tu gdzie ja...Osoby, które przed chwilą mi groziły leżały martwe -Pozwól że je wezmę-odezwała się postać o wysokim wzroście i długich skrzydłach Trrrrach niemowlę łupnęło na ziemię z całą siłą. Po chwili uświadomiłam sobie, że owe postacie otaczające mnie dookoła są tymi samymi osobami co ja... -Wybacz, że się nie przedstawiłem siostro...Nazywam się Marcus Marcus Marcus...to imię powtarzało się od setek wieków...od kiedy zostałam wampirem.... -Pełno tu martwych, ale nie przejmuj się-wyszczerzył ku mnie swój diabelski uśmiech-Udaj się za nami I tak się też stało