przyjazn · 4 min czytania
Wolne miejsce przy stole
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Z Tadeuszem zawarł znajomość w noc wigilijną, kiedy jadąc samochodem, zobaczył go leżącego przed kościołem na chodniku. Usiłował się podnosić, ale poślizgiwał się na śniegu, a idący na Pasterkę ludzie udawali, że tego nie widzą. Przystanął samochodem, pomógł się leżącemu podźwignąć i zapytał, gdzie go zawieźć. - Na wigilię, do siostry – wymamrotał Tadeusz. - Jeszcze dzisiaj nie jadłem. Zawiózł go do stojącego na peryferiach domu i zataszczył na ganek przez zasypany śniegiem ogród. Nacisnął dzwonek i podtrzymując słaniającego się Tadeusza, patrzył przez firankę na kolorowo rozświetloną choinkę. Rodzina była po kolacji, ale ciągle jeszcze siedzieli i śpiewali, widać było wolne miejsce przy stole i stojące przy nim nakrycie dla niespodzewanego gościa. Z pokoju dobiegała kolęda o płaczącym z zimna, malutkim Jezusku. Jezus malusieńki, leży wśród stajenki, płacze z zimna... Dosyć długo i uporczywie dzwonił, zanim na ganku zapaliło się światło i usłyszał za drzwiami burkliwy głos siostry Tadeusza. - Kogo tam niesie po nocy? - Przywiozłem brata na wigilię. - Jakiego brata? - Pani brata, Tadeusza. - Wynocha, bo poszczuję psami! - Kto tam? - dobiegły z mieszkania, podpite, męskie głosy. - Mój pijany braciszek… - Kto?! - Chodźmy, bo mnie szwagier znowu zbije - zakwilił żałośnie Tadeusz. - Możesz mnie zawieźć do domu? - Do jakiego domu? - Do mojego, pokażę ci, gdzie mieszkam. I tak owej wigilijnej nocy, odwiedził Tadeusza po raz pierwszy. Mieszkał w piwnicy, w oficynie przy rynku, zwisająca z sufitu na drutach żarówka oświetlała zrobione ze starych płaszczy legowisko. - Idziesz już? - zapytał Tadeusz, kiedy zobaczył, że zabiera się do wyjścia. - Przyjdę, idę ci kupić coś do jedzenia. - To przynieś piwo. Kupił w nocnym sklepie bochenek chleba, pomarańcze, jabłka, kostkę masła, słoik dżemu, kilo kiełbasy i czekoladę. - O, tyle nakupowałeś - ucieszył się Tadeusz. - A piwa nie przyniosłeś? - Nie piję alkoholu... - Ale ja piję! - Ale ja również nie kupuję i nie częstuję. - To po