Inne · 3 min czytania
Wrdene to życie jest...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bardzo bym chciała... ...by w aptekach sprzedawali bez recepty tabletki lub syrop, choćby nie wiem jak gorzki, na pozostanie dzieckiem. Właściwie, to już nim nie jestem, ale nie można mnie też nazwać dorosłym. Gdybym mogła, zapierałabym się nogami i rękami, byleby tylko czas nie zabrał mnie ze sobą i nie kazał rosnąć. Nie chcę... Mimo iż pracuję ciężej niż niejeden dorosły, mam jeszcze chwile wytchnienia. Moje problemy w porównaniu z problemami tego świata są kroplami deszczu na tle oceanu. Gdzieś tam głęboko ukrywam jeszcze tą dziecięcą naiwność, że może nie każdy musi dorosnąć, a przynajmniej, że można zachować w sobie cząstkę dziecka. Tak bardzo nie chcę zamieniać swych codziennych "trosk", typu: "znowu tyle nam zadali, a chciałam iść do kina" na te dorosłe, np. "za co mam opłacić rachunki". Patrzę na wszystkich dorosłych, którzy mnie co dzień mijają i boję się, że będę taka jak oni. Że zapomnę o tym, że kiedyś byłam dzieckiem. Że moje życie będzie pasmem kłopotów, że codzienne problemy przesłonią radość życia. Boję się dorosłości. Wszystko w niej wydaje się takie ogromne i straszne. Trzeba pamiętać, co wypada, a co nie, jakoś trudniej zaufać drugiemu człowiekowi, zaprzyjaźnić się. Teraz wystarczy, że po prostu podejdę do kogoś na korytarzu w szkole czy w sklepie, podam mu rękę,