Opowiadania.pl · 13 min czytania
Wróżba
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Znowu to zrobiła, wiedźma jedna – z żalem w głosie powiedziała do siedzącej naprzeciwko przyjaciółki – już sobie wszystko poukładałam, pogodziłam się z rzeczywistością, a ona to wszystko zburzyła. W 10 minut. Cały wysiłek na marne... – dokończyła łamiącym się głosem. Oczy jej się zaszkliły, pociągnęła lekko nosem i wyjęła z torebki chusteczki. Kiedy wycierała nos, jej przyjaciółka, z lekko wyczuwaną irytacją powiedziała: - ile razy mówiłam ci, żebyś tam nie chodziła? Ile? Kto w dzisiejszych czasach chodzi do wróżki? Zawiesiła głos na chwilę. - no dobra - powiedziała spoglądając tępo gdzieś w bok – może nie ty jedna, ale kto słucha rad wróżek tak bezkrytycznie, przyjmując wszystko bez zastrzeżeń? Wzmagający się szloch po drugiej stronie stolika kazał jej zmienić ton wypowiedzi. Już dobrze, Iwonka. – wyszeptała ze współczuciem. – powiedz, co tym razem się stało? Kobieta wytarła nos i odgarnęła opadające na pochyloną do przodu twarz długie do ramion blond włosy. Ostrożnie, by nie rozmazać makijażu, który i tak zdradzał już burzę przetaczających się emocji, otarła zaczerwienione od łez oczy i podniosła je na siedzącą po drugiej stronie. - Poszłam do niej wczoraj. Chciałam pochwalić się nową pracą, którą dostałam dwa tygodnie temu. Wiesz, kiedy byłam u niej ostatnio, jakieś... – spojrzała w górę próbując sobie przypomnieć datę – pięć lub sześć tygodni temu, kazała mi rzucić pracę i zacząć od nowa, bo inaczej nie będę szczęśliwa. Powiedziała, że im szybciej to zrobię, tym lepiej dla mnie. Że powinnam podążać za tym, co podpowiada mi serce... Zrobiła pauzę, wzięła do rąk filiżankę herbaty i upiła łyk, potem drugi. - Tym razem nie chciałam jej słuchać – kontynuowała. Przecież miałam dobrą pracę, w dobrej firmie. Czułam się doceniana i odpowiednio wynagradzana. - A jednak posłuchałaś jej – wtrąciła przyjaciółka. - Tak, Kasiu, posłuchałam. Sama nie wiem dlaczego, ale postanowiłam zostawić pracę, którą zaczęłam ledwie dwa miesiące wcześniej. To był impuls... - Jak zawsze – wtrąciła z westchnieniem kobieta nazwana Kasią. - Ale tym razem miałam wrażenie, że rzeczywiście robię dobrze, zgodnie ze swoim sercem – upierała się – i wszystko wskazywało na to, że mam rację. W ciągu dwóch dni zrezygnowałam z pracy, rozesłałam CV i już po tygodniu zostałam zaproszona na rozmowę! - Chwileczkę, najpierw zrezygnowałaś z pracy, a dopiero potem zaczęłaś szukać tej nowej? – spytała z niedowierzaniem Kasia. - No... tak, ale wszystko się sprawdzało! Byłam bez pracy zaledwie tydzień! - No dobrze, nieważne, proszę opowiadaj dalej – powiedziała z rezygnacją w głosie. - A więc – snuła swą opowieść Iwona – dostałam się do nowej pracy. Stanowisko podobne – sekretarka szefa zarządu, ale inny zakres obowiązków, więcej odpowiedzialności i większe wynagrodzenie! Czułam się fantastycznie! Po pierwszym miesiącu w nowej pracy postanowiłam więc pójść do niej, do tej wróżki. Nie po poradę, raczej pochwalić się. I podziękować. Gdy to mówiła, czuć było, że traci pewność siebie, w jej głosie można było wyczuć smutek. - Ale ona nie była zadowolona. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, sparaliżowała mnie swoim spojrzeniem. Było w nim coś lodowatego, nieprzyjemnego. Kobieta wzdrygnęła się na samo wspomnienie tamtej chwili. - Powiedziała mi tylko, że nie muszę jej nic mówić, że ona wszystko wie, i że nie taką zmianę miała na myśli. Wrzasnęła coś w stylu: kiedy się wreszcie obudzisz! Kiedy przejrzysz na oczy i przestaniesz sama sobie wyrządzać krzywdę! Zrobiło mi się wtedy jakoś zimno, poczułam że mam gęsią skórkę na plecach... Zamyśliła się. Ciszę przerwała Kasia. - I co dalej? Mówiła coś więcej? - Później się trochę uspokoiła. Powiedziała mi tylko jeszcze raz, że oszukuję samą siebie i że powinnam wreszcie odważyć się posłuchać tego, co mam na samym dnie serca. I przyjść do niej dopiero wtedy. Potem mnie pożegnała. - Tylko tyle? Nic więcej? Nie rozumiem. Dlaczego się przejmujesz i bierzesz to tak mocno do siebie? Dlaczego po prostu nie odpuścisz? Jakaś stara, głupia jędza bredzi niestworzone historie, które nie mają sensu, a ty tego słuchasz i w dodatku się zamęczasz. - Chyba mnie nie rozumiesz, Kasiu... – szepnęła Iwona. - Nie rozumiem? Może masz rację, bo nie rozumiem, o co ci chodzi. Możesz mi to wyjaśnić? Po chwili milczenia, nieśmiało Iwona zaczęła: - A jeśli ona ma rację? - W czym? – brutalnie wtrąciła druga kobieta. - Może rzeczywiście oszukuję siebie? Wmawiam sobie, że jestem zadowolona, że robię w życiu to, co sprawia mi przyjemność, a tak naprawdę wcale tak nie jest? Może powinnam coś zmienić, tylko brakuje mi odwagi? Może... – wstrzymała chwilę głos, jakby nawet bała się wypowiedzieć te słowa głośno - ... może boję się, że nie jestem dość dobra, by robić w życiu coś innego... Przerwała, a przy stoliku zapadła niezręczna cisza. - A może ta kobieta jest zwykła oszustką? – zaczęła głośno zastanawiać się Kasia – Może specjalnie wodzi cię za nos, żeby wyciągnąć od ciebie jak najwięcej pieniędzy? Znalazła na ciebie sposób, trzyma cię w ciągłej niepewności, a ty do niej biegasz, biedna, bezradna i zagubiona – zakończyła ze współczuciem. Iwona siedziała wpatrzona w filiżankę z zimną herbatą, stojącą przed nią i nie odezwała się słowem. Znów zapadła cisza. Po kilku minutach lekko zniecierpliwiona Kasia zerknęła na zegarek. - Niestety, Iwona, muszę już iść – powiedziała i zaczęła podnosić się z miejsca, zbierając swoje rzeczy – moja przerwa się kończy i muszę wracać do pracy. Tobie też to radzę. Powinnaś skupić się na pracy. To powinno oderwać cię od tych bezcelowych rozmyślań. Zadzwoń do mnie to umówimy się znowu – rzekła z łagodnym uśmiechem i wstała od stolika - do zobaczenia. - do zobaczenia – machinalnie odpowiedziała Iwona, nie odrywając wzroku od filiżanki. Kasia odwróciła się i zaczęła iść w kierunku wyjścia. - Ach, jeszcze jedno – rzuciła odwracając się w stronę przyjaciółki – Nie waż mi się więcej do niej chodzić – powiedziała z uśmiechem i grożąc palcem, po czym ruszyła w stronę drzwi. Iwona odprowadziła ją bezwiednie wzrokiem, pogrążając się w…