Akcja · 5 min czytania
Wsio Elegante rozdział 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wsio Elegante rozdział 2
Od początku wiedziałem, że to zbyt piękne. Że Kapsel nie wiadomo skąd miał przyjąć mnie pod swoje skrzydła. Wiedziałem, że sprawa sie spierdoli. Po co ja wogóle tam szedłem? Na jaki chuj mi takie znajomości? Co ja? Jak ja? Usiadłem i próbowałem nie myśleć o całej sprawie, wyciszyć sie, ale tylko jak mi to sie udawało w wyobraźni pokazywał mi sie obraz ostro wkurwionego Kapsla celującego we mnie z klamki, gdy ja siedze w wykopanym dole gdzieś w lesie i trzy razy obsrywam sie ze strachu. Najgorsze w tym było to, że to była jak najbardziej realna perspektywa. Z początku chciałem sie najebać, żeby przyjąć do siebie jakoś tą sytuację, ale pomyślałem, że jak Korba przyjdzie i zastanie mnie taplającego sie we własnych rzygach w jakiejś niewyobrażalnej pozycji, to raczej nie będzie zadowolony. Samotna libacja odpada. Ostatnim co mi zostało, było poprostu czekanie. Usiadłem, zamknąłem oczy i spróbowałem uskutecznić coś w rodzaju pół-drzemki. O dziwo nie miałem z tym większego problemu. Już powoli zaczynałem przysypiać.
-AAAAA!- wrzasnąłem, odruchowo przyjmująć klęcząca postawę i składając sobie ręce w błagalno-modlitewnym geście. Odetchnąłem, zdając sobie sprawę, że obudził mnie telefon, a nie Korba rozpierdalający mi mieszkanie.
-Halo? -Ubieraj sie i złaź na dół- obwieścił tępy głos w słuchawce. Po właśnie jego "tępocie", rozpoznałem Korbę. Ubrałem się i zacząłem schodzić na dół. Przy każdym schodku moje kroki stawały się coraz bardziej niepewne. Gdy byłem już na parterze, wziąłem nosem ogromny haust powietrza i szeroko otworzyłem drzwi. Gdy zobaczyłem Korbe stojącego przy samochodzie moja klata opadła, a kroki znowu stały się niepewne.
Korba na pierwszy rzut oka wygląda jak jebany mongoł, ale w rzeczywistości jest sto razy cwańszy niż ty i byś sie nawet nie zorientował, a byś zaczął mu hajs w zębach przynosić z prosze, dziękuje i z kurwa wisienką na czubku. To właśnie budziło moje obawy co do niego. Próbował sie nawet do mnie uśmiechnąć, ale zamiast tego wyszedł mu taki grymas, jakby właśnie w tej chwili wsadzał ręke psu w dupe. -właź do środka.-powiedział spokojnie i otworzył drzwi pasażera. Wszedłem bez słowa. -Pojedziemy teraz do Cyngla, to jest kurwa spec, umie wszystko,…