Filozofia · 3 min czytania
Wspomnienia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{html} „Wspomnienia” Tego dnia potwornie zmęczony, położyłem się do swojego mięciutkiego, ciepłego łóżeczka, okryłem zmarznięte ciało kołderką, rozkoszując się błogim uczuciem spokoju oraz obecnością ukochanej. Zamknąłem ciężkie powieki, by znów znaleźć się w kojących objęciach Morfeusza, odpocząć… Ale cóż to? Nagle znalazłem się w pewnym, zbyt dobrze znanym miejscu, bardzo, bardzo daleko od domu. Żar lał się z czystego i błękitnego nieba, a pod nim, na ziemi zamieszkanej przez istoty ludzkie, leżał złocisty Pacyfik gorącego, martwego piachu, rozgrzewanego przez jaskrawe słońce. Wszystko było takie same jak przed laty: ogromne palmy czy zniszczone domy ubogich ludzi, marzących jedynie o kromce chleba… Posmutniałem znacznie, widząc wysokiego, barczystego mężczyznę w długim, białym ubraniu sięgającym kostek, nieco przypominającym kobiecą sukienkę, oraz turbanem na głowie. Trzymał on w ręku ogromny karabin i, odgrażając się, strzelał z niego w stronę Bogu ducha winnych kobiet, staruszków i dzieci. Choć robił to jedynie dla zabawy, scenie tej towarzyszyła krew, martwe ciała rozkładające się pośrodku ulic czy lament, ból, cierpienie. Gdy zobaczyłem na sobie zielony mundur z naszytą, biało-czerwoną flagą na ramieniu będącą od wieków symbolem męskości, odwagi i poświęcenia, dokładnie wszystko…