Przyjaźń · 12 min czytania
Wspomnienia księżniczki cz.3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
III ROZDZIAŁ- Spacer
Sen miałam bardzo niespokojny. Chodziłam ulicami Warszawy. Szukałam kogoś, zrozpaczona prosiłam każdego człowieka o pomoc. Jednak nikt mi nie pomógł. Nagle poczułam jakiś wstrząs. Przestraszona, że to trzęsienie ziemi, zaczęłam biec. I wtedy pojawił się drugi. Pod dłonią poczułam miękkie futerko Lolity. Co pieski mają w sobie takiego, że choć mają swoje łóżeczko, to i tak śpią z właścicielem? Jednak nie potrzebnie zaprzątałam sobie tym głowę, bo lubiłam jak ze mną spała. Wstrząsy były coraz silniejsze. Powoli otworzyłam pierwsze oko, a z przerażenia automatycznie podniosłam drugie i pisnęłam. Ktoś nade mną stał. -Co ty ducha zobaczyłaś?- odezwał się znajomy głos. Szybko przetarłam oczy i zobaczyłam twarz Kuby. -Wydawało mi się , że to duch, ale potem zrozumiałam , że pochyla się nade mną idiota – odgryzłam mu się. -Dobra, dobra. Wstawaj , bo już 9.00. -Co?! Dopiero dziewiąta i ty już mnie budzisz? -Majka- zaczął spokojnie,- przecież wiesz, że dziś sobota i impreza. Musimy sami rozłożyć sprzęt nagłaśniający- zaczął wyliczać,- stoły i zrobić przekąski. -Dlaczego sami?- nie obudziłam się jeszcze dobrze. -Bo nie ma dziś ani pani Zosi, ani pana Staszka- westchnął niecierpliwie. -No dobra, ale ty chcesz z tym wszystkim cały dzień się męczyć?- zapytałam niedowierzając.-Ej, Kuba … ty chyba nie zaprosiłeś połowy miasta? -Nie, ale…- zawahał się. -Ale?- zaśmiałam się. -Pewnej części osób nie znasz. A teraz ubierz się i idziemy. -No, dobra. Będę za pół godziny. Jak tylko wyszedł to położyłam się jeszcze na pare minut. Kiedy zeszłam na dół, mój brat coś kroił. Palec miał owinięty jakąś chusteczką. -Co ci się stało w palca?- wydukałam. -A , ten głupi nóż! Nie mów, że się już przeciąłeś?- nabijałam się z niego.- Daj zakleję ci to. Starannie i delikatnie przykleiłam mu plaster do rany. -Wiesz, Kuba..- zaczęłam- ty może idź i rozłóż te stoły i głośniki, dobra? -Poradzisz sobie sama w kuchni? -Powiedzmy sobie szczerze, w kuchni czujesz się jak na majcy- przytoczyłam porównanie.- Nie za bardzo rozumiesz co się tu dzieje. -Dobra, dobra już się tak nie popisuj, że umiesz tworzyć porównania- zaśmialiśmy się oboje.- To powodzenia! Ja idę do ogrodu. Nareszcie zostałam sama. Nie chciałam, żeby się odbyła ta impreza. Przyjdzie Krystian z tą laską i będę musiała ich znosić!! Za każdym razem, kiedy myślałam o nim to było mi tak strasznie smutno, bo nie mogłam patrzeć jak ukochana osoba odchodzi z wrogiem. Nagle w mojej głowie zrodził się plan. Kiedy oni będą sobie spokojnie stać, ja pójdę i niby przypadkiem obleje tą dziewczynę sokiem wiśniowym. Jednak po chwila namysłu zrezygnowałam z tego. -Dlaczego?- zapytała mnie i popatrzyła z wyrzutem Ola, która przyszła za chwilę mi pomóc. -Bo to będzie takie dziecinne. Krystian już mnie nie kocha i nie wróci do mnie- te ostatnie słowa zabolały. -Ale przynajmniej się pośmiejemy. Jeżeli chcesz to ja to mogę zrobić. -Ten idiota i tak się zorientuje, że to było specjalnie. -Wiesz, coś ci powiem. W ciągu kilku dni nie można się odkochać i zapomnieć o partnerze. Więc on na pewno cos jeszcze do ciebie czuje..- uśmiechnęła się chytrze. - I co z tego…- lubiłam ją, ale najwolałabym zostać sama. -Jeśli on zobaczy cię z jakimś innym chłopakiem to będzie zazdrosny, a dziś jest zabawa, więc.. -O nie, nie.. jeśli chcesz, żebym dziś poderwała jakiegoś chłopaka to źle trafiłaś… -Mogę się założyć, że dziś , jeśli nie ty, to jakiś chłopak zagada do ciebie- i szczeliła i szeroki uśmiech. -Dobra dziewczyny na polu wszystko rozłożone, a wam jak idzie- niespodziewanie do kuchni wtargnął Kuba. -Chwila- rzuciłam. -A wasi rodzice kiedy pojechali do tych swoich znajomych za miasto?- zapytała moja przyjaciółka. -Wczoraj wieczorem, a wracają jutro też wieczorem- pośpiesznie odpowiedział Kuba. -Gotowe- zawołałam z uśmiechem na twarzy. - Szybko się odrobiliśmy- rzekł triumfująco brachol. -Widzisz- rzuciłam w niego ścierką,- a ty o 9.00 mnie z łóżka zerwałeś! -Teraz przynajmniej masz wolne popołudnie. -To Majka, przyprowadź Lole i idziemy do parku- wtrąciła Olka.- Kuba idziesz z nami? -Nie, zbyt gorąco. Odpowiedź Kuby ledwie dosłyszałam, bo byłam już na schodach. Weszłam do swojego pokoju i z szuflady wyciągłam zieloną smycz. Malutki, czarny jork skakał wokół mnie. Zapinając smycz przypomniałam sobie dlaczego dałam Lolicie na imię tak , a nie inaczej. Pamiętam w jednym filmie taka dziewczyna miała na imię Dolores, ale mówili na nią Lola lub Lolita. Była ona bardzo zwariowana , wszędzie było jej pełno. A moja suczka, kiedy była jeszcze szczeniakiem to zachowywała się tak samo. Była w dwóch miejscach naraz. -Magie- bliżsi mi ludzie czasem mówili do mnie zdrobniale- co tak długo? -Jejku Ola, ty to w gorącej wodzie jesteś kąpana- powiedziałam jej schodząc ze schodów. -Witaj Lolisia- przywitała się z nią moja best friend, po czym wzięła ją na ręce. -Kuba! My idziemy- krzyknęłam w stronę tarasu.
Idąc przez miasto mało co ze sobą rozmawiałyśmy. Dopiero w parku Ola zagaiła. -Kurcze, jak ten czas leci, co nie? -A dokładnie to o co ci chodzi?- złość na nią, za jej pomysł z znalezieniem chłopaka, przechodziła mi już powoli. -No popatrz, przez już idziemy do drugiej gimnazjum. -A pamiętasz jak się bałyśmy na początku pierwszej klasy?- zapytałam. -Tak- schyliła się i podniosła zgubioną przez kogoś gumkę do włosów.- Ale teraz już idziemy do różnych klas. Wiem dlaczego tak jest- odparła z uśmiechem. -Dlaczego?- ciekawa byłam co wykombinowała. -Do gimnazjum idziemy wystraszeni. Często z tego strachu wybieramy tą samą szkołę co nasz przyjaciel- filozoficznie dobierała słowa.- Ta pierwsza klasa jest