Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 17 min czytania

Wspomnienia w Deszczu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W pokoju panował półmrok. Przy dużym balkonowym oknie stała młoda kobieta. Trzymała w dłoni kubek świeżo zaparzonej kawy. Jej aromat unosił się wypełniając pokój. Jasno brązowe sięgające pasa włosy układały się falami wzdłuż pleców. Zamyślone czysto zielone oczy wpatrywały się w spływające krople deszczu tworzące na szybie drobne wzory. Pogrążoną w mroku panoramę miasta oświetlały majaczące światła, przypominające migoczące płomyki. -Tamtego dnia też tak padało… -Szepnęła smutno przykładając dłoń do szklanej tafli. Zamknęła oczy i pogrążyła się we wspomnieniach. Trzy lata wcześniej…… Późnej nocy dostała niespodziewany telefon ze szpitala. Jej serce zamroził strach. Nie chciała się do tego przyznać przed samą sobą, jednak za każdym razem obawiała się tego, co usłyszy od lekarza. Mimo silnej woli walki jej ukochanego chemia nie odnosiła przewidywanych rezultatów. Jednak nie przestawała wierzyć, że wyzdrowieje. Wierzyła, że jeżeli będzie przy nim i będzie go wspierać, jeśli stanie się jego siłą oraz podporą w tej ciężkiej sytuacji, to razem uda im się pokonać tę chorobę. Pamiętała łzy radości, kiedy jej modlitwy zostały wysłuchane i znalazł się dawca szpiku. Jednak wiadomość, jaką przed chwilą usłyszała w słuchawce telefonu sprawiła, że jej serce zamarło. -Przepraszam, że niepokoje o tak później porze.-Usłyszała delikatny glos doktora Kinishiego. -Ale stan zdrowia Pani narzeczonego raptownie się pogorszył. Obawiam się, że organizm odrz… -Rozumiem Panie doktorze. Zaraz tam będę!.-Odpowiedziała szybko przerywając lekarzowi i kończąc rozmowę. Pamiętała, jak w pospiechu ubierała się. Złapała za klucze od mieszkania oraz do samochodu. Jechała szybko nie zważając, na padający deszcz i złe warunki na drodze. Jedyne, o czym myślała to Yuuzuki. Pragnęła jak najszybciej znaleźć się w szpitalu przy ukochanym. Całą drogę odczuwała niepokój, który narastał z każdą chwilą. Tak bardzo się bała. Wiedziała dobrze, że w tej chwili najmniejsza infekcja była dla niego zagrożeniem. Czuła wzbierające łzy. Nie mogła go stracić. Na tym świecie miała tylko jego. Był jej całym światem, sensem istnienia. Zacisnęła mocniej usta powstrzymując łzy. Nie mogła płakać, czy pozwolić sobie na chwilę zwątpienia. Musiała być silna dla niego zwłaszcza teraz. Zdyszana wbiegła na oddział intensywnej terapii. Zobaczyła jak z pokoju Yuuzu wychodzi jej najlepszy przyjaciel z dzieciństwa – Haruka. Gdy ich oczy spotkały się, zobaczyła, że malował się w nich ogromny smutek oraz ból. Były mocno zaczerwienione.-Czyżby przed chwilą płakał? Dlaczego? -Zastanawiała się zaniepokojona. Podbiegła do niego. -Haru? Co z Yuu? Jak się czuje? -Zapytała zaniepokojonym, drżącym głosem. -Pati, usiądź proszę.-Powiedział. Mimo że jego glos był delikatny i uspokajający to brzmiał on inaczej niż zawsze. Wiedziała, że coś jest nie tak. Poczuła, że jej ciało napina się ze nerwów. -NIE! -Odpowiedziała stanowczo.- Mów, co z Yuu?! Co się dzieje!?-Zażądała odpowiedzi. Młody mężczyzna złapał delikatnie za jej rękę. Spojrzała na niego zaskoczona.

-Pati ….. -Wypowiedział jej imię smutno. Wziął głęboki oddech. Starając się panować nad swoim głosem powiedział. -Z Yuu jest źle, bardzo źle… organizm odrzucił przeszczep. Jego układ immunologiczny przestał działać. Do organizmu wdała się infekcja…. Obecnie jest podłączony do respiratora, ma trudności z oddychaniem oraz bardzo wysoką gorączkę. -Spojrzał na przyjaciółkę współczująco. Nie mógł nawet sobie wyobrazić, co musiała teraz czuć – On…. Czeka na ciebie, chce się z tobą pożegnać… Gdy to usłyszała, wszystko zaczęło wirować wokół niej. Straciła silę w nogach. Ugięły się pod nią tak mocno, ze osunęłaby się na ziemie gdyby Haruka szybko nie złapał i przytrzymał jej. Przytulił mocno do siebie szepcząc cicho. -Tak bardzo mi przykro Pati. Nie umiem sobie nawet wyobrazić przez to teraz przechodzisz. Wiem, że to dla Ciebie wielki szok, i chociaż to dla Ciebie cholernie trudne, to musisz znaleźć siłę, aby teraz tam do niego pójść… Nie zdawała sobie sprawy z tego, że płakała, dopóki nie wytarł delikatnie z jej oczu łez. Obróciła głowę i spojrzała w stronę sali, w której znajdował się jej ukochany mężczyzna. Jej serce ścisnęło się boleśnie. Zaczęła iść pomału w kierunku drzwi. Nogi wydawały jej się ciężkie jak z ołowiu. Przy drzwiach wytarła łzy ręką i wzięła głęboki uspokajający oddech. Chwyciła za klamkę, otworzyła drzwi i weszła cicho do pomieszczenia. Szpitalnym leżał w łóżku podłączony do respiratora, i innych urządzeń, których nazwy i zastosowania nie znała. Widziała jak jego klatka piersiowa poruszała się niespokojnie. Oddech miał przyspieszony. Po raz kolejny poczuła łzy w kącikach oczu. Z trudem powstrzymała je. Podchodząc bliżej słyszała głośnie pikanie. Patrzyła na skomplikowaną aparaturę, która monitorowała prace jego całego organizmu. Usiadła cicho na krzesełku przy nim. Uniósł powieki. Gdy ją ujrzał, jego oczy rozbłysły bezgraniczną miłością. Wyciągnęła rękę chcąc go dotknąć jednak w ostatniej chwili powstrzymała się. Miała wrażenie, że najlżejszy dotyk może zadać mu ból, że jeśli go dotknie, rozsypie się niczym kruche szklane naczynie. Widząc jej wahanie, Yuu z trudem wyciągnął rękę w jej stronę i pewnie chwycił jej dłoń. Opuszkiem palca zaczął pieścić jej skórę. W odpowiedzi na jego uścisk, ucałowała jego dłoń i wtuliła w nią twarz. Uśmiechnął się do niej z trudem i powiedział zachrypniętym głosem. -Witaj mój aniele. -Proszę cię, nie mów nic. Nie przemęczaj się. Musisz nabrać siły, aby twój organizm zwalczył tą infekcje. Zobaczysz jeszcze z tego wyjdziesz. - Mówiła głosem pełnym nadziei. Nie chciała opuścić do siebie wiadomości, którą przekazał jej Haru.

-Pati…. -Jego glos brzmiał miękko i smutno. Kciukiem nadal pieścił delikatnie jej policzek.-Na pewno już wiesz, że to już koniec. Mój organizm odrzucił przeszczep, wdała się infekcja. Ja wiem, że umieram… Gwałtownie potrząsnęła przecząco głową. -Nie! Nie! - Krzyknęła.- Nie mów tak proszę! Nie chcę tego słuchać! Nie możesz się poddawać! Musisz walczyć! Musisz żyć! Nawet, jeżeli nie chcesz żyć dla siebie to dla mnie. Żyj dla mnie! Jesteś sensem mojego istnienia! Przysięgliśmy sobie wieczną miłość. Pamiętasz, obiecaliśmy sobie, że kiedy wyzdrowiejesz weźmiemy ślub. –Jej głos zaczął drżeć -A wtedy będziemy już zawsze szczęśliwi.…. –Powiedziała i opuściła głowę. Wtedy na pościel spadały obwite krople łez. Widząc to, Yuu poczuł, ze również do jego oczu napływają. Nie mógł patrzeć na jej cierpienie. Zawsze był gotów zrobić dla niej wszystko. Jego serce zapragnęło powiedzieć, że wyjdzie z tego, że wyzdrowieje, że chociaż spróbuje. Zapragnął dać jej jeszcze odrobinę nadziei, byle nie musiała przez niego cierpieć. Jednak zdawał sobie sprawę, że może. Musiał się z nią pożegnać, póki jeszcze miał siłę. Wiedział, że dając jej złudną nadzieję sprawi, że będzie cierpiała jeszcze mocniej. Wiedział, że zrobił wszystko, co tylko mógł, że walczył do końca. Wiedział też, że dalsza walka nie ma sensu, że przyszedł kres jego życia. Pogodził się już ze śmiercią, ale to patrząc teraz na załzawioną twarz kobiety, którą kochał nad życie, było mu nie zwykle ciężko się pożegnać. -Aniołku…- Wyszeptał, ale nie podniosła głowy.-Aniołku, proszę cię spójrz na mnie. -Poprosił. Spojrzała na niego załzawiona.- Miłość do ciebie jest najwspanialszym darem, jaki mogłem otrzymać. Miałem niezwykłe szczęście, że nić przeznaczenia splotła nasze losy i połączyła nas tak pięknym uczuciem. Kocham cię najbardziej na świecie. Jesteś i zawsze byłaś miłością mojego życia… Nawet nie wiesz, jak bardzo bym chciał zobaczyć cię w białej sukni na ślubnym kobiercu. Jak bardzo chciałbym abyś została moją żoną. Marzyłem, aby spędzić z tobą resztę mojego życia, budząc się codziennie u twojego boku, trzymając cię w ramionach. -Przerwał na chwilę. Nabrał głęboko powietrza. Mówienie sprawiało mu coraz większą trudność. -Jednak nie zawsze jest tak, jakbyśmy tego chcieli. Życie nie zawsze jest długie i szczęśliwe. Nam jedynie pozostaje przyjąć z pokorą to, co przyniósł nam los. Jedno jest pewne. Moje życie, chociaż było krótkie i pomimo cierpienia, które zaznałem dzieciństwie przez utratę rodziców, to zaznałem tyle

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%