Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Thriller · 6 min czytania

wspomnienie może zabić.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Trzask pękającego lodu i wpadam do lodowatej wody. Opadam w dół, a zimno paraliżuje mnie do tego stopnia, że nie mogę nawet ruszyć nogą, żeby wypłynąć. W końcu jednak budzi się we mnie wola przeżycia i szaleńczo zaczynam machać rękami i nogami, powoli unosząc się do góry. Kiedy wiem, że wystarczą dwa-trzy ruchy, żeby wypłynąć na powierzchnie uderzam głową w coś twardego. Lód. Wpadłam pod pieprzony lód! Oszalała z paniki zaczynam wierzgać nogami i uderzać dłońmi w śmiertelną barierę. Trwa to chwilę, zaczynam tracić siły... Zielonkawa, trupia ciemność napiera na nie z siłą betonowych bloków. Widzę cienie, twarze, z których rozpoznaję tylko niesamowity brąz oczu. Widzę ludzkie sylwetki po drugiej stronie lodu. Z sercem rozgrzanym przez iskrę nadziei zaczynam znów uderzać w lód, ale cienie tylko się oddalają, to takie cienie jakimi są utraceni przyjaciele, upadłe anioły. W końcu się poddaję. Zamykam oczy, ale mam w nich wypalony obraz oczu koloru whisky łypiących na mnie zza lodowej tafli. Ustępuję pod siłą zgniłej, cuchnącej zieleni ciągnącej mnie powoli na dno i wbijającej mi szpile zimna najpierw w opuszki palców, później coraz dalej i głębiej. Im głębiej spadam tym głębiej umieram. W końcu zimno dociera do płuc rozrywając je miliony kawałków, a serce kurczy się tylko po to by nigdy więcej się nie rozkurczyć.

Z ciemności wyrywa mnie przerażający, kobiecy krzyk. Mija kilkadziesiąt sekund, zanim uświadamiam sobie, że obudziłam się krzycząc. Dotykam karku i czuję zimny pot, którym jestem oblana. Znów ten sam sen. Znowu tym razem tam utonęłam. Wzięłam dwa głębokie oddechy i rozejrzałam się po pokoju. Najbardziej typowy z typowych pokoi jakie tylko można wynająć w przydrożnych motelach w USA. Wejście z tarasu, po lewej dwuosobowe łóżko, po prawej komoda, nad nią lustro. Bordowa wykładzina, beżowe ściany. W malutkiej łazience niebiesko-szare płytki. Hmmm, no cóż widywałam bardziej finezyjnie umeblowane pomieszczenia. Ale to jest przydrożny motel. Jeden z tych do których Amerykanie przyjeżdżają zdradzać swoich małżonków z sekretarkami, szefami, prostytutkami i sami jedynie wiedzą z kim jeszcze. Niestety, cienkie ściany motelu w połączeniu z moimi bezsennymi nocami dają mi pełen obraz tak zwanego american dream. Tatusiowie i mamusie z pięknych domów na przedmieściach czasem zapominają o swoich równo przystrzyżonych trawnikach i pieprzą się na potęgę w przydrożnych motelach. Sięgnęłam po leżący na szafce nocnej telefon. 6.50. Spałam 7 godzin. To więcej niż przez trzy ostatnie noce razem wzięte. Paczka Marlboro wpatrywała się we mnie uparcie swoimi oczami z literek "o". Wyszłam na taras, gdzie od razu poczułam gorące, powietrze, które albo nawet

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%