Komedia · 5 min czytania
Wstęp do psychoanalizy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Wstęp do psychoanalizy (czyli krótki poradnik dla osób, które zostały zredukowane z roli przyjaciela do psychoanalityka oraz dla osób cierpiących)”
Ten tekst jest przeznaczony głównie dla osób cierpiących, które swoje żale i bolączki przerzucają na osoby trzecie, ale osoby trzecie też tutaj znajdą porady jak radzić sobie z sytuacjami, gdy ktoś zalewa nas swoimi problemami. Ale najpierw informacja dla osób cierpiących od osób trzecich: „Nas nie obchodzi, jakie wy macie problemy i dajcie nam spokój!”. Proszę, więc przekazać osobom cierpiącym, że ich problemy nic nie znaczą dla nas psychoanalityków. Niestety dla nas to nie jest przyjemność zrywać się z łóżka na każdy dźwięk telefony, czy wybiegać z teatru, bo was nagle na płacz zebrało i tylko my możemy was pocieszyć i te wasze cierpiące dusze. Wszyscy cierpiący idźcie, więc precz! Może dla was męczyduszy rozmyślanie i pastwienie się nad własną psychiką jest atrakcją, ale dla słuchaczy są to męki piekielne. Kiedy wy z tysiącem chusteczek siedzicie i rozmyślacie przy wolnych piosenkach o tym, dlaczego wasze życie uczuciowe jest do bani, my z kolei śpimy, albo jesteśmy zajęci ważniejszymi sprawami. Więc kiedy łapiecie za telefon i wystukujecie numer do nas szczęśliwych i beztroskich ludzi, weźcie pod uwagę, że my możemy nie być szczęśliwi odbierając ten telefon. Ale skoro już zadzwoniliście to... Godzina 3 w nocy. Szczęśliwy człowiek, przykładowo Jan, zasypia snem sprawiedliwym po męczącym pisaniu referatu z historii, nad którym męczył się do 2 w nocy. Wtem do jego świadomości dochodzi natarczywy głos dzwonka. Po kilku sekundach rozważań czy to sen, czy jawa, Jan dochodzi do wniosku, że to jednak jawa. Ospałym ruchem bierze telefon i niezbyt wyraźnie mówi „słucham”. Z telefonu dobywają się jedynie szlochy i pociągania nosem, więc nasz Jan rozumie od razu, że znowu ktoś wybrał go na psychoanalityka. Mimo, że w głowie kłębi mu się tysiące myśli, a wśród nich: „Pieprzony telefon – narzędzie Szatana”, „Jutro w nocy leży w kuchni” oraz „Czy chce mi się siusiu?”, udaje mu się wydukać: „ Co się stało?”. Oczywiście na to zapytanie w odpowiedzi Jan otrzymał wielki wybuch szlochu. Nasz mądry Jan złorzecząc w myślach, ale uprzejmie wyrażając się w mowie, stara się uspokoić i zmusić do wynurzeń swojego rozmówcę. Wie, że tylko w ten sposób ograniczy rozmowę do 30 minut, a…