nauka · 8 min czytania
Wszyscy jesteśmy nieuleczalnymi ćpunami
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wszyscy jesteśmy uzależnieni od dopaminy. Całe nasze życie robimy wszystko, żeby tylko dostarczyć sobie tego lub czasem innych neuroprzekaźników wywołujących przyjemność, satysfakcję, szczęście lub pochodne uczucia. Poza tym dla nas nieuleczalnych ćpunów nie liczy się absolutnie nic: ani przyszłość następnych pokoleń, ani prawda, ani los najbliższych, ani nawet nas samych, o ile nie spowoduje uwolnienia kolejnej działki psychoaktywnego neuroprzekaźnika. Jedyną naprawdę przyjemną rzeczą w życiu jest stymulowanie układu nagrody. Tak jak laboratoryjny szczur podłączony do obwodu elektrycznego stymulującego ośrodek nagrody w mózgu naciska na dźwignię-włącznik dostarczając sobie przyjemnych bodźców aż do śmierci z głodu i wyczerpania, tak i my uparcie stymulujemy swój system nagrody przez odpowiednie postępowanie. Kiedy robimy cokolwiek, na przykład jemy, wybieramy na przykład rybę lub banana, a nie wybieramy gliny lub starych gazet, bo dostarczanie do organizmu związków odżywczych stymuluje nasz układ nagrody, natomiast za szkodzenie swojemu organizmowi jesteśmy surowo karani. Po uderzeniu motkiem w palec ból następuje natychmiast, najszybciej jak się da. Działanie systemu nagrody i kary, kryteria nagradzania i karania są niezwykle skomplikowane, dokładnie tak samo skomplikowane jak całokształt naszego zachowania, jak nasze życie, które przeżywamy przecież w reżimie narzuconym przez system. Nie da się go tutaj wyczerpująco przedstawić, tak jak nie da się opisać wszystkich naszych życiowych dążeń, ale zasady jego działania opierają się na zaspakajaniu kilku podstawowych popędów: unikaniu śmierci, zranień i chorób, zdobywaniu pożywienia, odnajdowaniu partnera seksualnego i doprowadzeniu do rozrodu, zapewnieniu potomstwu opieki, zdobywaniu statusu społecznego, eksploracji otoczenia. W szczegółach układ jest zazwyczaj złożony i nagradza za przeciwstawne zachowania. Na przykład za zjedzenie kolejnego banana będzie nagradzał nas tylko do pewnego czasu, bo w trakcie jedzenia obniża się dopaminergiczna wypłata, co odczuwamy jako zanik apetytu. Równocześnie względnie wzrasta nagroda za zjedzenie czegoś innego, a wtedy, gdy bananów mamy już serdecznie dość, sięgamy po inny rodzaj pokarmu i tak dostarczamy sobie zróżnicowanej diety spełniającej wymagania naszego organizmu. Czasami układ nagradza nas za poniżanie innych, czasami znów za wykazany altruizm, czasami za gromadzenie majątku na koncie bankowym, rozbicie własnej rodziny lub egzotyczne podróże, zupełnie już wyjątkowo za gwałt albo dzieciobójstwo. Zazwyczaj największą, jak się wydaje, nagrodę otrzymujemy wraz z osiąganiem sukcesu reprodukcyjnego, co w sferze psychiki zwykliśmy kojarzyć z miłością i seksem. Fenomen miłości wspólny gatunkom gdzie samiec i samica długo wspólnie opiekują się potomstwem, to tak obfite uwalnianie ekstatycznych neuroprzekaźników, że nie może równać się z niczym innym. To napęd olbrzymiej części naszego postępowania, natchnienie artystów, powody wojen. Uwalnianie tej naturalnej amfetaminy nie może jednak trwać zbyt długo, jest zbyt kosztowne dla organizmu, po prostu niezdrowe. Ale przecież w obliczu uzależnienia nie liczy się nasz los, co wynika z faktu, że interesy genów są nadrzędne. Stymulowani w celu osiągnięcia sukcesu reprodukcyjnego nie dbamy o własne zdrowie, tak jak łososie podążające na tarło ryzykują utratę życia w paszczy niedźwiedzia, inne gatunki ryb lub innych zwierząt ryzykują zresztą równie dużo. A przecież i my, ludzie, wystawiamy na szwank zdrowie i życie w innych zupełnie sytuacjach, aby osiągnąć na przykład…