Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 13 min czytania

Wszyscy na pożarcie Rozdział III

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział III

W tych dwóch rozdziałach opowiedziałem wam jak doprowadziłem do narodzin Alistair’a. Między tym rozdziałem, a poprzednim minęło dobre dziesięć lat. Był y jednym słowem nudne lecz potrzebne. Alistair i ja potrzebowaliśmy tego czasu żeby zaszczepić nasze istnienie w rzeczywistość Nowego Jorku. Żmudna i ciężka droga jaką przebyliśmy zakończyła się sukcesem i to większym niż się tego spodziewałem. Zacytuję teraz słowa pewnego człowieka, którego nienawidziłem z całego serca jednak właziłem mu w dupę tak głęboko, że chyba mnie za to pokochał. Nazywał się George Bonnes I był moim profesorem. Zdziwiliście się? Wielki Alistair D. Vour w szkole? Tak! Zaraz zrozumiecie dlaczego tak się stało. „ Mam zaszczyt przyznać tą nagrodę dla najlepszego studenta roku i zarazem najlepszego absolwenta naszej uczelni Alistair’owi Vour. Oby więcej takich tęgich głów gościło w przyszłości w naszych progach.” Alistair D. Vour!!! Ten jajogłowy kretyn zawsze zapominał o „D”. Miałem ochotę go za to zabić. To było niesamowicie silne uczucie. Dosłownie kipiałem ze złości, Alistair D. Vour nie będzie obrażany! Postanowiłem że Ci wszyscy małoważni ludzie jak ten profesor będą pamiętać moje imię. Wryję im się to w pamięć na zawsze albo zrobię to sam zardzewiałym gwoździem. Pamiętam, że podszedłem wtedy do Mr Bonnes’a i uścisnąłem mu rękę z największym na świecie lizusowskim uśmiechem. To był dzień zniewagi, upokorzenia, a zarazem wielkiego sukcesu. Oto Alistair D. Vour zakończył edukację na uniwersytecie stanowym i był na dodatek geniuszem. Wypompowałem wszystkie fundusze, przymierałem głodem ale Alistair wiedział co robić. Wiedział, że to wszystko jest konieczne aby nasze przeobrażenie stało się kompletne. Pisząc te słowa jestem już o wiele starszy niż na rozdaniu dyplomów. Mam 34 lata i jestem mordercą. Zimnym, bezwzględnym i niezwykłym mordercą. Różnię się od tych przeciętnych tym, że pracuję dla „właściwych” klientów. Jestem policjantem i pracuję głównie z samobójcami lub członkami sekt. Detektyw Alistair D. Vour absolwent Stanowego Uniwersytetu Nowego Jorku, kandydat na stanowisko szefa wydziału do spraw przestępstw na tle religijnym. Pięknie to brzmi prawda? Na początku uważałem to za jedno wielkie gówno ale teraz muszę przyznać że jestem z tego nawet dumny. Inni mordercy w porównaniu do mnie mają pecha bo są ścigani z największą zaciętością przez wydział zabójstw, a ja? Ja jestem jeszcze bliżej boskości niż kiedykolwiek. Jestem władcą! Po tylu latach jestem wreszcie na swoim miejscu i pokazuje skurwysynom goły tyłek. Stoję dokładnie przed nimi a oni widzą tylko odznakę przed oczami a mój gigantyczna dupa pozostaje niezauważona. Czyż to nie powód do dumy? Pewnie zachodzicie w głowę : „co mu się poprzestawiało we łbie?!” ale nie wiecie jak to jest, nie jesteście mną. Nie odwiedził was nigdy Alistair D. Vour. I niech Bóg ma was w swojej opiece jeśli to uczyni. Opowiem wam pewną sprawę którą prowadzę od jakiegoś czasu. Rozwiązywanie przyczyn samobójstwa lub przesłuchiwanie tych śmiesznych sekciarzy to dla mnie gratka. Oni uważają się za dobrych, niedoścignionych w tym co robią. A tak naprawdę to ja jestem lepszy! Przewyższam ich tak samo jak tych popaprańców na uniwerku. Jestem boski. Jestem Alistair Pożeracz. Sprawa Nicole G. jest dla mnie niesamowitą gratką. Upajam się jej zdjęciami rozwieszonymi w moim pokoju. Jest piękna, perfekcyjna, martwa. Blond włosy rozrzucone na podłodze, szkliste oczy wpatrujące się w nieskończony punkt w przestrzeni i te niezwykłe czerwone usta. Boska. Jej gardło poderżnięte jednym cięciem. Krew spływająca po nagich piersiach aż do szczupłych i kształtnych ud. Jest niczym anioł, który sprawia, że w nocy nie boję się iść spać. Jest jak ręka głaszcząca mnie gdy boli mnie głowa i kochanka która zaspokaja mnie gdy mam ochotę na seks. Jest dla mnie wszystkim. Moim kosmosem. Nicole G. jak twierdzi patolog zmarła „W wyniku utraty dużej ilości krwi”. Nic dziwnego jak ma rozharatane gardło od ucha do ucha. Byłaby to nie moja sprawa gdyby nie napisy na ścianach jej mieszkania. Brzmiały dokładnie tak :

Look At Her All this Blood

Until People Won’t Sing Overture For Satan You’ll Be Banished from

Eden Of Lucifer! End Is Near Satan Is Coming

Night Is HIS Bitch And He Will Close Crystal Gate Of Hell

I Can Promise That!

Było to zbyt banalne jak na satanistów, choć to idioci. Nie było to na pewno samobójstwo, ale skurwysyny na górze nie widzą tych subtelnych różnic. To był morderca z krwi i kości i wysłał mi wiadomość. Chciał się zmierzyć. Zrozumiałem wszystko gdy poszedłem do jej mieszkania. Ciała niestety już tam nie było. Krew została zmyta z podłogi lecz bordowe napisy na ścianach były ciągle widoczne. Zapach perfum Nicoli, prawie niewyczuwalny, nadal unosił się nad miejscem gdzie leżała martwa. Stanąłem po środku pokoju i wdychałem ten zapach. Był nieziemski. W powietrzu unosił się także drugi, znajomy. Zapach śmierci. Moja nieosiągalna kochanka była tutaj i zerżnęła tą blondynę całkiem solidnie. Z jednej strony blond-dziwka na to zasłużyła, ale z drugiej strony niszczyć coś tak pięknego? Bezsens. Technicy nie przejrzeli jeszcze gazet. Przewertowałem kilka i zobaczyłem artykuł nad którym morderca zatrzymał się dłużej. Ślinił się gdy to czytał. Świadczyły o tym śmierdzące plamy. Prawdopodobnie onanizował się przy ostatnim akapicie. Zboczeniec. Otaczają mnie zboczeńcy! Wymorduję ich wszystkich. Zetrę ich z powierzchni ziemi podobnie jak mojego papcia. Nie ma przebaczenia dla takich popaprańców! Artykuł nosił tytuł : Alistair D. Vour ZNOWU NAJLEPSZY! A pod tym jakże pięknym napisem dziennikarz zamieścił kilka niezwykłych zdań. „Detektyw Alistair D. Vour znów okazał się najlepszy w tym co robi. Sekta „dzieci Gota” została doszczętnie rozbita podczas brawurowej akcji tego nieustraszonego funkcjonariusza. Własnoręcznie doprowadził na posterunek przywódcę grupy, który jednak nie odpowie przed sądem, gdyż popełnił samobójstwo w celi oczekując na proces.” Potem dziennikarz podlizywał się jeszcze bardziej. Może kiedyś udzielę mu wywiadu! To by było coś! „Takiego policjanta brakowało Nowojorskiej policji.” Tak zakończył się ten ociekający wazeliną artykuł. Szkoda, że nie był do końca prawdziwy. Ten kutas który niby popełnił samobójstwo w celi tuż przed procesem nigdy w żadnej celi się nie znalazł. Dotarła tylko jego głowa,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wszyscy na pożarcie Rozdział III — czytnik · opowiadania