Inne · 9 min czytania
Wszystko dla niej
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
"Wszystko dla niej"
Część 1
Sebastian nigdy nie lubił chłodnych, jesiennych dni. To był właśnie jeden z takich dni: padał deszcz i wiał silny wiatr, który rozrzucał wszędzie pożółkłe liście. Ci, którzy nie musieli wychodzić na zewnątrz mogli zaobserwować, że tylko raz na jakiś czas pojawiał się ktoś w płaszczu, z trudem idąc do jakiegoś miejsca. Nikomu zatem nie chciało się nawet wychodzić, zresztą komu by się chciało ? Niektórzy jednak musieli niestety zmagać się z tą nieprzyjazną pogodą - na przykład bezdomni. Przy dworcu PKP miasto zorganizowało jak co roku miejsca dla nich. Michał i Ewa doskonale o tym wiedzieli i w strugach deszczu szli teraz w tamtą stronę. Właśnie skręcili na mało uczęszczaną ulicę Leśną. Mieściło się tutaj główne wysypisko śmieci, ale przynajmniej było znacznie bliżej, co w taką ulewę miało znaczenie. W połowie drogi wiatr jakby przybrał jeszcze na sile i zdmuchnął kilka plandek leżących blisko śmieci. Wtedy Ewa między kupami śmieci dostrzegła leżącą osobę. Szybko zaczęła biec w tamtą stronę. Michał zorientował się już o co chodzi, wiedział, że Ewa przejmuje się każdą napotkaną osobą. Nie byli parą, ale od kiedy się spotkali zawsze się wspierali, dlatego pobiegł za nią. Zobaczył jak kuca i sprawdza puls. - Żyje? - Spytał, gdy był już wystarczająco blisko. Wtedy zobaczył, że to dość zadbany młody mężczyzna. - Tak, ale musimy go zabrać. Inaczej... Sam wiesz. Ewa spojrzała na twarz na mocno zarośniętą twarz Michała. Jego czarne oczy zawsze zdawały się wyrażać zawsze dziwną pustkę. Nic nie mówiąc ukucnął i wziął pod pachę nieprzytomnego mężczyznę. Po około pół godziny dotarli do przytułku. Tam położyli mężczyznę na wolnym łóżku. Ewa przyłożyła dłoń do czoła nieznajomego. - Chyba ma gorączkę. - Powiedziałem już policjantowi, żeby przysłali karetkę, ale stwierdził, że to może dłużej potrwać. Zobacz czy ma jakieś dokumenty przy sobie. Ewa zaczęła szukać i po chwili wyciągnęła z wewnętrznej strony szarej marynarki, którą miał na sobie jakiś kawałek plastiku. - To chyba jakiś identyfikator. Tu jest napisane Sebastian Pomir.
*
Część 22 / 2
Grzesiek właśnie kładł się spać. Nastwił alarm budzika na szóstą rano, żeby nie spóźnić się do pracy, ale zapomniał o wyłączeniu dźwięków dla połączeń przychodzących. Zwykle miał włączone i jego przyjaciel to wykorzystywał dzwoniąc z prośbą o podwózkę. Przynajmniej tak działo się zawsze w piątek. Miał dość trochę zachowań swojego przyjaciela. Ostatnio wszystko mu wygarnął. Nie dlatego, że był zazdrosny o jego bujne życie towarzyskie, ale dlatego, że po prostu martwił się o niego. Od tamtego czasu nie odzywał się do niego. Miał nadzieję, że to co powiedział, jego przyjaciel wreszcie weźmie sobie chodź trochę do serca. Była trzecia nad ranem gdy zbudził go dzwoniący telefon. Zaspany nawet nie próbował otwierać oczu żeby zobaczyć kto to dzwoni, bo wiedział, że to musi być on. Ręką próbował wyłowić telefon, który jak zwykle kładł na podłodze blisko łóżka, aż w końcu po minucie udało mu się go namierzyć i chwycić. - Słucham ? - Powiedział nieco zachrypłym głosem. Przez jakieś pięć sekund nikt się nie odzywał, aż w końcu usłyszał: - Miałeś rację. Spieprzyłem to. Spieprzyłem wszystko! - Sebastian - Uspokój się. O co ci chodzi? - Zakochałem się człowieku! - Ehe - To jedyna odpowiedź jaka przyszła do głowy w tej chwili Grzegorzowi. - No i wiesz.... Ja znów to zrobiłem. - Ehe - Znów powtórzył niejednoznaczną wypowiedź. - Ja nie wiem... Wtedy usłyszał jakby płacz. Uzmysłowił sobie, że może teraz Sebastian się faktycznie tym przejął. - Mam po Ciebie przyjechać ? - Byłbym wdzięczny! - Podaj mi proszę tylko adres.
*
Michał dołożył trochę drewna do piecyka, który stał w rogu przytułku. Wtedy usłyszał dziwny dźwięk, jakby wylewanej wody. Odwrócił się. To nowy właśnie zwymiotował, a Ewa go przytrzymała, żeby nie spadł z pryczy. Podszedł wolno do nich i patrzał jak młody chłopak ciężko oddycha. - Spokojnie, zaraz powinien ktoś do ciebie przyjść. Młody chłopak z trudnością podniósł wyżej głowę, żeby zobaczyć kto to mówi. Zobaczył masywnego mężczyznę po około czterdziestce z mocno zarośniętą twarzą ubranego w zielone spodnie i…