Inne · 10 min czytania
Wszystko dla niej - cz.2.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Jeden mały piecyk w przytułku nie dawał wielkiego efektu. Chłód obudził ponownie Sebastiana. Nawet nie miał pojęcia ile czasu spał. Spojrzał za siebie: za oknem było ciemno. Obok siedzieli Ewa i Michał. - Która godzina? - Pięć minut po północy - Odpowiedział Michał. - Muszę iść. - Spokojne. Nikt tu nie zagląda po 21:00. Do ósmej rano możesz zostać, bez obawy, że ktoś cię rozpozna. Sebastian tym razem bez pomocy usiadł i westchnął. Wtedy poczuł znów to "coś". Wiedział co to oznacza. Spojrzał na dłonie: zaczęły się mu trząś. Nie mógł tego opanować, chodź bardzo chciał. Zamknął nawet oczy myśląc, że to pomoże. - To przez alkohol ? - Zapytała Ewa. - Nie. - Narkotyki ? - Nie. - Chorobę? - Tak. Przynajmniej tak myślę. To chyba przez seks. A dokładnie nieustanne myślenie o nim i dążenie do spełnienia swoich pragnień. Podejrzewam, że jestem seksoholikiem. - Byłeś u jakiegoś lekarza? - Tak, ale nie czułem poprawy. Dlatego zdecydowałem sam sobie urządzić terapię wstrząsową. - To znaczy ? - Spytał Michał. - Wsiadłem do autobusu po mojej najgorszej akcji i wysiadłem przy wysypisku. Pomyślałem, że jeśli przeżyję kilka dni z dala od wszystkich, to chodź trochę zapomnę o ciągłym myśleniu o seksie. Ostatnie co pamiętam to, że włóczyłem się bez celu, aż dotarłem na wysypisko, gdzie z przemęczenia zrobiło mi się słabo... Pewnie mnie tam znaleźliście. - Zgadza się - Odparła Ewa. - Dziękuję. Pewnie źle by się dla mnie to skończyło.
*
Opowieść, którą usłyszał Grzegorz różniła się od wcześniejszych. Czuł w niej rozdrażnienie. Wiedział, że jego przyjaciel tego żałuje. Z zamyślenia wyrwał go gwizd czajnika. Poszedł do kuchni i zaparzył herbatę. - Masz - Powiedział podając mu kubek z gorącym naparem r11; To lepiej Ci zrobi niż wódka. Tylko uważaj, żebyś się nie oparzył. - Dziękuję. Nastała chwila ciszy, którą przerwał Sebastian: - Co ja teraz mam zrobić? - Wydaje mi się, że da się jakoś to naprostować. Przynajmniej powinieneś spróbować. - Masz na myśli leczenie ? - Znam takiego doktora. Znajomy miał ten sam problem i po miesiącu spotkań z tym doktorem nawet ja zauważyłem poprawę. - Pewnie mówisz o Pawle ? - Tak, ale to mało istotne. Doktor nazywa się Aleksander Bielski. Jutro prześlę ci dokładny adres i numer telefonu. Znowu nastąpiła chwila ciszy.Sebastian upił znowu kilka łyków herbaty, jakby w tym czasie myśląc nad tym, co powiedział jego przyjaciel. - Dobrze zadzwonię jutro do niego. - Obiecujesz ? - Tak! Wszystko dla niej ! Wszystko dla pięknej Beaty...
*
Część 22 / 2
Każdy może mieć swoje chwile słabości - to była dewiza Ewy. Sama przez coś podobnego przechodziła. Co jakiś czas zerkała na Sebastiana i zauważyła, że dłonie lekko cały czas mu drżą, a on sam wydawał się zmagać z wewnętrzną słabością. - Jak bardzo jest źle ? - Spytała podchodząc. - Sadzę, że teraz jest na pewno lepiej, ale teraz bardziej zmagam się z innymi demonami. Mówią mi, że ostatni występek był wybitnie perfidny. - Słuchaj może lepiej będzie, jak opowiesz nam o tym wszystkim. Może zrobi ci się odrobinę lepiej. Sebastian spojrzał na Ewę. W jej oczach widział troskę o niego. Westchnął i zapytał: - Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze ? - Nieustanne myślenie o jednym ? - Tak to też. Wszystko schodzi wówczas na drugi plan: praca, rodzina, przyjaciele... Najważniejszy jest seks. W tym wszystkim żałuję wszystkich uczynków. Zrobiłem to z wieloma kobietami: a w większości nawet nie znałem ich imienia. Zabawne ale, dwa dni temu myślałem, że się z tego wyleczyłem. Pamiętam to doskonale: obudziłem się i myślałem o tym jak przeprosić wiele osób. Patrzałem z radością na dłonie. Nie zdradzały znaku, że czegoś mi brakuje. Zadzwoniłem do doktora, który powiedział, żebym przyjechał to oceni to wszystko. Tak właśnie zrobiłem, ale wówczas nawet nie pomyślałem, jak to wszystko może się skończyć. Sebastian usiadł obok na taborecie i zaczął dalej opowiadać.
*
Jest to historia, o tym, jak najlepszy dzień może skończyć się bardzo źle. Wszystko zdawało się przedstawiać w jasnych barwach. Nawet słońce jakby mocniej świeciło. Byłem tak szczęśliwy, że od razu pobiegłem do samochodu, mimo tego, że doktor Aleksander zgodził się mnie przyjąć dopiero za dwie godziny. Wiedziałem, że podróż autem do jego gabinetu zajmie mi około pół godziny o tej porze dnia. Jadąc pomyślałem o Beacie. Wysłałem jej SMSa: "Cześć, napisz kiedy mogę do Ciebie zadzwonić", a ona odpisała: "Zadzwoń wieczorem". Nie mogłem w to uwierzyć, że jakby zaczęło wszystko układać się w dobrym kierunku. Czułem po prostu, że dzięki niej mogę całkowicie zapomnieć o mojej dolegliwości. Do gabinetu dotarłem nieco później, bo po czterdziestu