Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Wszystko się może zdarzyć

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Prolog

Takie pisku jaki się teraz rozległ, Irlandia nie słyszała chyba od dnia Bitwy.O dziwo, odgłos ten niewydały wrogie wojska szykujące się do rozmiażedżenia Galway, lecz 2 14 letnie dziewczyny. Zaczęło się tak:

Do ciemnego pokoju wlatywały jasne promyki słońca. Clarissa, ociągając się zwlokła się z łóżka, mrużąc oczy z "nadmiaru" światła. Odsłoniła zasłony patrząc z zadowoleniem[z nad ciemnym okularów] na swój pokój. Był [według niej] przytulny. Ulubione zespóły[a raczej ich plakaty] zdobiły ścianę. Miał również pełno ćwieków i książek. Zwykle o czarnej magii, lub wampirach. Po szybkim wymyciu i ubraniu się zeszła na dół, do kuchni. Jak zwykle zjadła śniadanie w milczeniu[była wegetarianką], oczekując poczty. Ta zjawiła się niebawem. Clar wyłowiła największą zieloną kopertę. Adres na niej był napisany czarnym atramentem.

Clarissa Eire Steward

Vampire Road 3

Galway

Ireland

Hox. Tego była pewna. Z jej gardła wydobył się głośny pisk. DOSTAŁA SIĘ DO NAJBARDZIEJ PRESTIŻOWEGO DOMU MAGII NA ŚWIECIE!!!! Po chwili zauwazyła ze z jej gardła bnie wydobywa się żaden dźwięk.

-W końcu- usłyszała za sobą kobiecy głos. Jej matka. Lora Kennedy-Steward. Pracuje jako śpiewaczka operowa w teatrze. "Przestaniesz??"-odezwał się głos jej matki w głowie Clar."Tak"-odparła ze zrezygnowaniem. Znowu odzyskała zdolność mówienia. -Dostałam się!!!-dziewczyna poimformowała swoją rodzicielkę. -To musisz aż tak piszcieć??-włączył się jej ojciec. -Po zatym musimy ci kupić rózdżkę..-dodał ze znaczącym uśmiechem. Clarissie mina zrzedła. Różdżka. Nie cierpiała różdżek. Wolała magię ręczną. O wiele bardziej praktyczna i szybsza. -No dobra.-poddała się.

***

Ktoś brutalnie zbudził Laurę ze snu rozsuwając zasłony w jej pokoju. Już miała go miotnąć wiązanką przekleństw wymieszanych z zakleciami, gdy zorientowała się że to jej własna matka tak postąpiła. Wściekła, zwlokła się z łóżka i ubrała się. Na zielono, oczywiście. Wciąż zła na matkę zeszła i zjadła śnaidanie. Przyszła poczta. Dostała zieloną kopertę z adres wypisanym na czarno.

Laura Anabell Kelly[Tu mimowolnie skrzywiła sie- nielubiła swego 2 imienia]

Vampire Road 4

Galway

Ireland

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%