Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Wszystko to, i jeszcze więcej

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wszystko to i jeszcze więcej

Kolory rozbłysły w jego głowie. Nagle świat ożył. Paleta barw boleśnie ukłuła go w oczy. Nie wytrzymał. Zamknął je. Pozostała mu tylko ciemność. Badając palcami kształty, zorientował się, że leży na sienniku. Słyszał swój oddech. Przyspieszony, nienaturalny, obcy. Głowa tętniła bólem. Nagle pojawiły się wspomnienia. Nieoczekiwanie. Krzyk, szczęk broni, wysiłek, zmęczenie... i ból. A potem ciemność oraz świadomość, że Śmierć ominęła go tylko dlatego, iż było tylu innych potrzebujących spokoju. Poruszył ręką. Dotknął głowy. Pod palcami wyczuł bandaż. Bandaż przesiąknięty krwią. Jego krwią. Ciemność. Ból. Sen. Wreszcie zapomnienie. · Obudził się. Było mu zimno. Koc zsunął się na podłogę. Otworzył oczy, gotów je zamknąć. Nie zrobił tego. Otulała go ciemność. Wyczuł obecność kogoś jeszcze. Ból głowy przycichł, jakby chcąc ustąpić miejsca emocjom. Strach. Przerażenie. Niewiedza. Otworzył usta. Chciał zapytać, gdzie jest, ale nie dobył żadnego głosu ze swej krtani. Tak jak poprzednim razem, wspomnienia uderzyły w niego niespodziewanie niczym obuch. Tym razem nie wytrzymał do końca. Zasnął. · Obudził go ostry zapach ziół. Pociągnął nosem, chłonąc ostrą ale i słodkawą woń. Spojrzał. Obok jego siennika stał kubek. W środku znajdowała się jakaś ciecz. Jak przez mgłę usłyszał głos: - Wypij. Aksamitny głos otulił go płaszczem spokoju, zimnej trzeźwości i... Czego? Troski? Ciepła? Miłości...? Usłuchał. Wypił. Ból głowy minął. Poczuł smak miodu. I ziół. Miód tylko w pewnym stopniu zneutralizował gorzki smak leku. Znów chciał zapytać, gdzie jest. Lecz i tym razem z gardła nie dobył głosu, tylko zduszony charkot. - Nie próbuj nic mówić. Znów ten sam, spokojny głos. - Masz uszkodzoną krtań oraz ranę na głowie. – Kontynuował ten sam głos. - Jestem uzdrowicielką. Pomogę ci. Leż spokojnie. Nie wstawaj. – Usłuchał. Zamknął oczy. Ciemność. Spokój. Ponownie odpłynął w błogi sen. · Obudził go ból. Ból głowy. Nad nim stała postać. Pochylała się. Poczuł, że kobieta zmienia mu opatrunek na głowie. Poczuł krew spływającą po czole. W chwilę później uzdrowicielka wypowiedziała kilka słów, w obcym mu języku. Poczuł ciepło płynące z jej rąk. Strużka krwi zatrzymała się. Zastygła. Ból minął. Ciepłe ręce na szyi. Znów cichy szept. Ciepło. Jego oddech uspokoił się. Postać zniknęła z jego pola widzenia. Usłyszał przyspieszony oddech. Jej, nie jego. - Śpij. – Usłyszał cichy szept. Zasnął. · - Wielkie dzięki, oczekuję cię znów za tydzień. - Usłyszał budząc się. Słuchał dalej, otwartymi oczami patrząc w sufit. Dźwięk zamykanych drzwi. Kroki. Zna te kroki. Od wielu dni uczył się ich, aż wreszcie zapadły mu w pamięci. Coś ciężkiego upadło na stół. Kilka łokci od niego. Ból szyi odezwał się tak nagle, że otworzył usta w niemym krzyku. Zaprzestał prób odwrócenia głowy. Po chwili uzdrowicielka pojawiła się obok niego. Usiadła koło siennika. Zobaczył, że kobieta trzyma w ręku drewnianą łyżkę. Na łyżce dostrzegł jakąś papkę. - Jedz. Musisz jeść. To jest owsianka. Otworzył usta. Przełknął pierwszą porcję pokarmu. Nie było to najlepsze z dań jakie kiedykolwiek jadał. Przynajmniej taką miał nadzieję, bo swojej przeszłości nie pamiętał. Karmiła go w ten sposób dość długo. Za każdym razem zanim przełknął, w duchu przeklinał bolące go gardło i swoją bezsiłę. Każdy, nawet najmniejszy ruch kosztował go wiele. Bardzo wiele. A on był wyczerpany. Chorobą. Zwątpieniem. Strachem. Chęcią poznania swojego „ja”. Snami wreszcie. Snami, które odkrywały przed nim tak wiele, lecz przynosiły również ból, cierpienie, czasami radość, a często,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%