Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 9 min czytania

Wybladek w łazience

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jest sobota. Wybladek siedzi z pilotem w ręku. Ogląda reklamy. Trafił na reklamę „ stoperanu” Mruczy pod nosem: - hmm, biegunka. Nawet nie chcę wiedzieć gdzie pogalopowały jego myśli. Wybladek jest fanem muszli klozetowej, są sobie bardzo bliscy, mam wrażenie, że łączy ich silna więź emocjonalna. To właśnie siedząc w toalecie wybladek pogłębia swoją wiedzę w każdym temacie. Wybladek dużo czyta. Wszystko co mu wpadnie w ręce. Jak się zaczyta, muszę walić w drzwi i pytać czy żyje. Mogę się założyć , że go tym denerwuję. A On tam właśnie stymuluje swój rozwój intelektualny. Ten swoisty mikroklimat, który sam sobie tworzy ma istotny wpływ na sposób przyswajania wiedzy. Dla wielu osób pobyt w łazience ma z góry określony plan. Dla wybladka to miejsce, gdzie czuje się jak Indiana Jones. Jeśli ma spotkać go jakaś przygoda, to tam właśnie. Kiedyś, gdy był pod „wpływem” przytrafiło mu się jedno z wielu nieszczęść, pękła deska klozetowa! Wybladek przeżył to bardzo. Stanął w osłupieniu, nie mogąc pojąć jak to się stało. Szybko znalazł winnego, tej dziwacznej sytuacji. Popatrzył na naszą sukę z wyrzutem i mruknął: - psie , ile ty mnie kosztujesz. Podchodzę, pytam: - co się stało? - Pies połamał deskę . - Jak to połamał ? - Przyszedł i połamał deskę. - Tak jak kiedyś kot popchnął cię na kosz z brudną bielizną? - Dokładnie! Czikitała popchnęła mnie z całej siły, miałem posiniaczone plecy. - Teraz to moja wina? - No co ty Prosię, mówię , że to pies zrobił. Wybladek pojechał po nową deskę, zainstalował, zachwycił się samym sobą, jaki to z niego fachowiec i resztę popołudnia nie mógł się z nią rozstać. Co kwadrans wykrzykiwał do mnie: - Prosię, zajebista ta deska!

Innym razem podjął nierówną walkę z kranem. A było to tak: - Kran cieknie – oznajmiam - A co, wolałabyś żeby ciekł sufit? - Owszem, bo wtedy uszczelki musiałby wymienić sąsiad. - Poproszę skrzynkę z narzędziami. Wybladek ma skrzywienie zawodowe, lubi rozdzielać pracę . Mieć pomocnika, ale niezbyt nachalnego . On wydaje jasne polecenia i oczekuje na szybką realizację. Przygotowania do usunięcia awarii trwały. Wybladek się rozebrał, stanął przed lustrem w samych gatkach. Zaczął się gładzić po wydatnym brzuchu i poinformował mnie : - Prośku, ty to masz szczęście, poderwałaś takiego fantastycznego mężczyznę. - No pewnie ! i do tego takiego młodziaka Wy nie wiecie ale ... Gdy córka wybladłego, zwana przez nas skarbonką, pyta go ile ma lat zawsze mówi, że ma 22 lata. Przez kilka lat akceptowała tą wiadomość bez szemrania. Kiedyś wreszcie się zorientowała i zapytała mnie : - mamo, ile lat ma tata ? - no jak to? 22 . - ale, on ma ciągle 22 lata, to wychodzi na to, że ja niedługo mogę być starsza od ojca? - Dziecko , w oczach taty ty już jesteś starsza od niego. - Tak, ale na randkę to mi pozwoli iść gdy skończę 30 lat! - No, ale wtedy za jednym zamachem będziesz mogła założyć buty na obcasach. - Ale synowi nie dam na imię Robercik. - Dlaczego? - Ja nie będę miała dzieci! - Poinformuj tatę, że Robercika będzie musiał urodzić sobie sam. Wróćmy do łazienki i wybladka. - Prosię , gdzie zamyka się dopływ wody, bo zakręciłem i ciągle leci. - Co ty gadasz? Gdzie zakręciłeś? - No tutaj – wskazał na zawór odcinający dopływ wody do spłuczki, sięgnął do kranu nad wanną , odkręcił go i oznajmił : - a tu ciągle leci . - bo zawór główny jest tu – i wskazuję czerwoną wajchę na wysokości wzroku wybladka. - Nie jestem hydraulikiem. - Tak, wiem pewnie ja jestem, bo wiem gdzie są zawory. Ewakuowałam się z łazienki żeby mnie nie zaangażował do jakiejś roboty. Kilka pierdnięć później. - Prośku , zrobiłem. Idę sprawdzić . - Kochanie tu śmierdzi! – marszczę nos - Nie tak bardzo, to z wysiłku. - Aż mnie oczy szczypią! - Oj, gadasz, zobacz zrobiłem, nie cieknie. - A zawór odkręciłeś? - Ups, zapomniałem. Wybladek otwiera zawór i z radością mówi: - widzisz nie kapie już. - pokaż sprawdzę Próbuję odkręcić kran , jak zaspawany, nawet nie drgnie - co zrobiłeś ? - minutka! śrubkę pewnie za mocno dokręciłem Kręci śrubokrętem, gdy nagle cała głowica wypada do wanny. Buchnęłam śmiechem. - To, wiesz co? Ja zrobię tak jak było, nie kapało tak bardzo. Poczułam obezwładniającą niemoc. Mija pól…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wybladek w łazience — czytnik · opowiadania