Inne · 6 min czytania
Wybór
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Taksówka wlekła się jakby specjalnie, zresztą wieczorne korki też jakby sprzysięgły się przeciwko mnie. Zazwyczaj są o tej porze dość spore, ale dziś to już jakby przesada. Chyba zawsze tak jest, każdy z nas chyba zna ten stan, kiedy bardzo się spieszymy, a ruch uliczny właśnie w tym momencie całkiem zamiera. Wtedy jesteśmy na granicy wybuchu. Nie da się jakoś ominąć tych korków? - zapytałem taksówkarza -Da się , tyle tylko że musiał by Pan iść piechotą- odburknął nie bardzo grzecznie.
No tak, dla niego te korki to dodatkowy zarobek, w końcu zegar bije, czy stoimy, czy jedziemy. -Aha – odparłem- dziękuje posiedzę jeszcze u Pana- dodałem i w pełni to wierzyłem. Był lipiec, z 30 stopni na zewnątrz, rozgrzane miasto, a taksówka miała klimatyzację, może lepiej się spóźnić, niż dotrzeć na czas cały spocony, „pachnący” miastem. Jak Pan przewiduje, zdążymy?- zapytałem z nadzieją , na potwierdzenie, że tak.. Raczej wątpię – szczerze odpowiedział- następna ulica zakorkowana, jakiś wypadek, więc jeszcze z 30 minut tu postoimy, Mógłby sobie ta szczerość wsadzić, wolał bym, żeby skłamał i podniósł mnie na duchu, chodź sam zdawałem sobie sprawę że się spóźnię , dziwne jest to jak czasami lubimy być oszukiwani, jak to co powiedzą nam w pewnych sytuacjach inni podnosi na duchu, zwrot np.. „nie martw się będzie ok” , albo „wszystko się jakoś ułoży” gdy mamy problemy, większość ludzi nie wierzy wtedy że naprawdę będzie „dobrze” i że si 'ułoży” , ale wypada to powiedzieć, i właśnie dziś, teraz, chciałbym taki zwrot banalny usłyszeć, może bym się uspokoił, może było by wszystko inaczej. Może, ale kto to wie, czasami właśnie jedno zdanie wpływa na nasze życie w sposób dziwny i nie przewidywalny , jedno „tak” lub „nie” potrafi zmienić życie w piekło, lub raj. Proszę bardzo, reszty nie trzeba – powiedziałem podając mu banknot- jednak spróbuje pieszo. Otwarcie drzwi i wyjście na ulice, pozbawiło mnie na chwilkę tchu. Pożałowałem że opuściłem chłodna wnętrze taksówki, fala gorąca zalała mnie całego, wdarła się do każdego zakamarku mojego ciała, wpadając do ust i „pustosząc” płuca. Było naprawdę bardzo gorąco. Marynarka i krawat zrobiły się jakieś cięższe, więc zdiołem ją a krawat lekko popuściłem, no cóż do spotkania miałem 40 minut, powinienem zdążyć, nabrałem gorącego powietrza, i ruszyłem. W czasie marszu miałem czas pomyśleć, to spotkanie mogło zmienić moje życie, przygotowanie się do niego zajęło mi rok, byłem pewny że mnie kupią, że mam kontrakt w kieszeni, ale zawsze jest jakiś margines ryzyka, jakaś nutka niepewności, właśni…