Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Pisarstwo · 6 min czytania

Wycieczka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W szkole była organizowana akcja pt;" Pomóżmy innym".Wolontariusze zgłaszali się do pobliskiego ośrodka dla niewidomych i pomagali dzieciom w najprostszych czynnościach. Postanowiłam swoich sił jako taka wolontariuszka. Kierowniczka ośrodka zaprowadziła mnie do specjalnego pomieszczenia. Była to kuchnia ale nie taka zwykła. Było o wiele mnie mebli niż w zwykłej, wszystko zabezpieczone. W tym pomieszczeniu były 3 pary czyli 6 osób. Osoby widzące pomagały dzieciom w pracy w kuchni. Mi przydzielono dziewczynke. Miała ona około 10 lat. Miałam ja nauczyć kroić chleb i smarować masłem. Okazało sie, że to co dla nas jest najprostsza czynnościa dla nich to wcale nie jest takie banalne. W końcu się udało! Zauważyłam, że miałam ogromną cierpliwość. Ola- dziewczynka którą uczyłam dopiero za którąś z kolei próbą ukroiła kromkę. Kierowniczka chyba zauważyła moje podejście do dzieci dlatego zaproponowała abym przychodziła jak najczęściej. Od tej pory odwiedzałam ośrodek kilka razy w tygodniu. Po miesiącu odwiedzin kierowniczka zaproponowała abym pojechała z nimi na kilkudniową wycieczkę, oczywiście za darmo. Nie byłam przekonana ale dziewczynka którą uczyłam wtedy w kuchni przekonała mnie. kilka dni później wyjechaliśmy. W autokarze siedziałam z chłopakiem. Nigdy wcześniej z nim nie rozmawiałam. Okazało się, że jest bardzo sympatyczny a do tego dowcipny i inteligentny. Po przyjeździe pomagałam wychowankom wypakować się. Ja mieszkałam sama, obok mojego pokoju mieszkał Marcin- towarzysz podróży. Od tej pory trzymaliśmy się razem. Potrafił godzinami przebywać u mnie w pokoju i nigdy się nie nudziliśmy. Na wycieczkach pytał jak coś wygląda, jaki ma kolor..Kwiaty które mi sie podobały kazał zrywać i dawać mu do wąchania. Był ciekaw świata i wszystkiego co go otacza...Po wycieczce bardzo sie zżyliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim.. Czasami przychodził nawet do mnie do domu, ponieważ ośrodek mieścił się niedaleko. Któregoś dnia gdy byłam w szkole, przyszedł do naszej klasy dyrektor i poprosił mnie żebym wyszła. Gdy wyszłam na korytarz zobaczyłam Marcina i jego mamę. Przez chwile nikt nic nie mówił. W końcu zapytałam: cos się stało?? Marcin???. Po chwili powiedział: wyjeżdżam..wróce za 2-3 miesiące.. - Co??? Byłam tak zaszokowana, że nie wiedziałam co mam powiedzieć.. Wiedziałes o tym wcześniej??- zapytałam po chwili - Tak..ale nie chciałem Cię denerwować...Ewa, wybacz....Nie płacz...- próbowal mnie uspokoić.. - I pewnie jeszcze mi nie powiesz po co jedziesz tak??- mówiłam przez łzy. - Nie mogę, naprawdę...- tłumaczył.. - Przepraszam, muszę już iść..- i jakby nigdy nic poszedł trzymając mamę za rękę... Tego dnia nie poszłam do ośrodka...

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%