Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 11 min czytania

Wyimaginowana miłość

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tego dnia w pracy musiało mnie coś „wziąć”- rzecz jasna. Nie było to jednak żadne choróbsko, na dziedzińcu przed szkolą zauważyłem parę nastolatków. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pozwalali sobie na dużo! W moim słowniku, określeń na takie zachowanie było sporo: bezwstydny, flejtuchowaty, nieświeży! A tyczyło się to wszystko pocałunku, w samym centrum! Wyobrażacie sobie? Przypadkiem nie posadźcie mnie o to, że mogę należeć do którejś ze stu pięćdziesięciu jeden sekt, działających w naszym kraju! Kierowała mną jedynie etykieta. Interesowało mnie po prostu życie w zgodzie z Bogiem. A ta para wierzcie mi lub nie, sakramentu małżeństwa na pewno nie dostąpiła ani z rąk kapelana, ani inną legalną drogą. Przekazując wam relacje z moich obserwacji (choć niektórzy twierdzą, ze jestem starym parkowym podglądaczem zakochanych, nie dajcie im wiary!) jestem daleki od tego by nakłamać, czy zwymyślać. Skoro oni mogli wystawić na widok publiczny swój niepohamowany popęd, tak mi- nie pozostaje nic innego, by przestrzec innych przed zgubną zuchwałością i otwartością! Słuchowisko z życia tych bezwstydników czas rozpocząć! Chłopak wyglądał na dobrze zbudowanego, to pewnie przez te sterydy! Ja w jego wieku, góry mogłem nosić, a tak z pewnością nie wyglądałem. Chociaż wielbię „Pana” naszego, po dziś dzień. Te masywne łapska, do tej pory nie mogą mi „wyjść” z głowy. Tak jakby ktoś mi kazał o nich rozmyślać, do tego na okrągło! Jego włosy także zdały mi się dziwnie rozjaśnione, ostatnio coraz więcej blondynów wyrasta mi przed oczami, no nic, nieważne. Ciągnąc dalej temat na uparciucha, powiem Wam w sekrecie: wydal mi się podejrzany, choć wszyscy go wielbili pod same niebo!. Ja zauważyłem od razu, ze z niego niezły snobek! Nic poza tym. Więcej o nim trudno powiedzieć. Pan nasz- stworzyciel nieba i ziemi- nie kazał mi śledzić z zainteresowaniem osobników tej samej płci, więc tego nie czynię! Tak, tylko spojrzałem na tego „graba” z raz czy dwa. W końcu wiedziałem, że kiedyś będę mógł to komuś przedstawić, no nie? Ona natomiast, lub jak kto woli-Anka. Skąd znam jej imię, no jak to skąd? Przecie ja ją bardo ślubie. O nie. Ja ją bardzo lubię A. I gdyby była moją kumpelką, na pewno bym się z nią przyjaźnił, ale to ja odmawiałem, choć zamieniłem z nią może tylko dwa magiczne słowa. Miało być o rozpuście, a nie przyjaźni, czy jej braku. No więc, Ona jest taka piękna. Co ja plotę? To stworzenie przez Boga utkane w taki sposób, ze człowiek zastanawia się, co za cuda juz teraz- tu na Ziemi! Istota nie z tej planety zstąpiła na nas, by porazić swą uroda i zniewolić na resztę życia. Skrupulatnie odliczam zawsze minuty, aż do kolejnego spotkania, a raczej widoku na jej piękne ciało! Znowu me myśli pognały na puste pola, dzikiej prerii. Zaczynam grzeszyć w myślach, za co ta kara, mój „Panie”? Dlatego juz przechodzę do kolejnego punktu mej moralizującej opowieści. A dokładniej zachowania tego gbura, znaczy się chłopaka, który dopuścił się grzechu , a w kościele go rzadko widuje! Ciekawe gdzie swoje występki zbiera, pod poduszkę? Przecież tak nie można! Ksiądz jasno z ambony daje do zrozumienia, spowiedź to rzecz święta! A wiec ten chłopak nie jest, ani święty, a być może wykluczony ze wspólnoty kościoła! W ciągu półrocza nie widziałem go ani razu w naszej parafii, a mieszkam w jego pobliżu, należymy do tej samej wspólnoty... Znowu na dużo sobie pozwalam- zbyt dużo! Tylko nasz „Pan” może karać za takie występki! Ale to co poniżej przeczytacie, przechodzi ludzkie pojęcie, dlatego skarcę tego drania w tym tekście potępieńców. Wyobraźcie sobie, iż ten drwal miał czelność pieścić jej dwa „skarby”! I wcale nie mam na myśli przyrządów, którymi Ania wykarmi swoje przyszłe potomstwo! Wziął się za jej po...po...pośladki! W końcu przeszło mi to przez gardło! Dotykał jej pośladków, a ona zamiast strzelić mu w pysk, lekko zarumieniona na twarzy! Czy oni zdawali sobie sprawę, że miejsce publiczne, to nie dzika hacjenda! Tego typu igraszki powinny być niedozwolone. Rzeczy takie jak ta, zarezerwowane muszą być dla małżonków i to w czterech ścianach. Tak nakazuje dobry obyczaj , a oni tak karkołomnie występowali! Pożal się nasz stwórco, świeć nad ich duszami. Teraz następuje modlitwa. Przydługa by przytaczać w całości. Pozwólcie, że początek tu zapisze, a nóż jest wśród nas, kto nie zna początku...tylko jeszcze uklęknę. Teraz mogę skontaktować się z Bogiem: „Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego...” Te ich gierki, trwały już dobra chwilę, kiedy wkroczył do gry mój szef- pan dyrektor. „Da im popalić. Nie będzie te szczeniak robił burdelu na oczach wszystkich uczniów tego liceum.” Drogiego mi liceum, w którym zawsze chciałem znaleźć swoje miejsce. Na marzeniach się skończyło, gdyż nie posiadałem ojca z głową przy „korycie”. Wracając do sceny, która jawiła się zmorą mego życia. Tak przynajmniej miało być w wersji, jaką na bieżąco „reżyserował” mój umysł z silą wodospadu. Nic takiego jednak nie miało miejsca, możecie mnie nazwać kłamcą, ale w tamtej chwili dyrektor, jak gdyby nigdy nic, przeszedł do porządku nad tym wydarzeniem. A szybki krok, jakim…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Wyimaginowana miłość — czytnik · opowiadania