Psychologia · 4 min czytania
wyjeżdża
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie jest mi dobrze. Może nałykałam się dymu i dlatego szczypią mnie oczy, a może to coś innego. Potrzebuję spokoju, głębokich oddechów i głaskania po głowie. I wypłakać się potrzebuję. Tak bardzo muszę się teraz uśmiechać i pokazywać, że się nie boję. Ułatwiać- to powinnam. Jest mi tak nieznośnie ze sobą, że mam ochotę na bycie biedronką. Biedronki nie tęsknią, prawda?
Będę miała dni pełne po brzegi. Pełne czekania, skresleń w kalendarzu, telefonów, może listów. Teraz w mojej głowie puch, który podrywa się przy najlżejszym ruchu i wiruje, jak styropian w szklanej kuli z widokiem zimy. "Teraz" powinno się ciągnąć długo w kolejne dni, ale urywa się, jak przecięte nożyczkami i drga mi w dłoniach kurcząc się coraz szybciej.
Będę potrafiła przechować Cię w źrenicach? Mieć Cię ze sobą w oddechu, na ustach, w dłoniach, w zapachu poduszki i wplecionego we włosy, szeptającego do ucha i parującego z kawą, zmieszanego z chmurami i smakiem czekolady, przesiąkającego mnie deszczem i rozkładającego się z parasolką, odbitego w kałużach, spadającego z liśćmi, błyszczącego nocą, drgającego z płomieniem świecy i otulającego razem z szalikiem?
Uda mi się? Nauczę się czekać, ale nie kłam, że to łatwe.
Tęsknota to coś niezwykle intymnego. Zrobiona z lepkich myśli, wpatrywania się w okna, przeklinania czasu i mydlanych dni. Zdjęcia to nie to samo. Telefony nie rozwiązują problemów. Listy? Dotykanie myśli i papieru.
Porównywanie czegokolwiek do spotkań ma tyle sensu, co balon napełniony kamieniami. Chcę z…