Psychologia · 12 min czytania
Wyklęta (Wstęp i początek)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Od autorki: Tekst zamieszczony poniżej jest jedynie próbką tego co mam zamiar napisać. Jest to krótki wstęp wraz z pierwszymi stronami.
Witaj przechodniu, znużony bolesną przeszłością, wszędobylską teraźniejszością, niepoprawnym jutrem. Niech ugości Cię Irracjonalność, zawarta w każdym calu tutejszej rzeczywistości. Niech Prawda i Fałsz stopią się w jedno i stworzą imitację istnienia, parodię. Więc jeśli jesteś dość silny, aby nie dać się wciągnąć w wir zła tego świata, a na tyle wrażliwy i prawdziwy, by nie dać się zwieść, czytaj każde zdanie, każde słowo, jak gdyby miało dla Ciebie głębsze przesłanie. Skoro wszedłeś w skrawek życia autorki, postaraj się wniknąć choćby na kilka chwil do tego świata. Do świata kontrastujących postaci, fenomenalnych zwrotów akcji i absurdalnych uczuć, które już od początku nie miały racji bytu. Nie obiecuję Ci, że to będzie kolejna przyjemna podróż do urokliwej, baśniowej krainy. Nie mogę przysiądź, że ten tekst nie wywoła u Ciebie negatywnych emocji. Nie wyklnę się szaleństwa, ponieważ sam czytając to będziesz popadać ze skrajności w skrajność. Dowiodę, że ludzie się zmieniają, a miłości, jako uczucia ludzkiego, nie można się zrzec. Przekażę Ci to, czego dowiedziałam się o życiu od chwili, gdy po raz pierwszy ujrzałam świat czystym, obiektywnym spojrzeniem. Wędrowcze, wykonaj pierwszy krok ku niezbadanej przyszłości...
*** To już ostatni. Powtarzała sobie po raz setny, biorąc do drżącej dłoni pełny kieliszek drogiego alkoholu. Pustym, niczego nie wyrażającym wzrokiem wpatrywała się w zawartość kieliszka, która przelewała się od krawędzi do krawędzi. Mimo niestabilnej ręki, dziewczyna nie uroniła ani kropli. Twarz dziewczyny była blada, a policzki wilgotne. Zacisnęła jaskrawo czerwone usta w chwili, gdy do oczu cisnęły się kolejne łzy. Palce lewej dłoni przeczesały długie brązowe włosy. Klientka wzięła głęboki oddech i przytknęła kieliszek do ust, po czym przechyliła go gwałtownie. Na twarzy pojawił się grymas wstrętu, ale nikt z obecnych w barze nie wiedział, czy to przez ostry smak napoju, czy też przez niesmak do samej siebie. Zawartość szkła paliła ją w gardle, ale znalazła w tym dziwne ukojenie. Twarz na kilka kolejnych sekund zarumieniła się wyraźnie. Siedziała tak właśnie przygarbiona, bez klasy, zrozpaczona w jednym z nędznych barów na obrzeżach miasta. Ona, która była obiektem pożądania fotoreporterów i idolką młodych nastolatek, teraz nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Otarła policzek i nachyliła się nad blatem stołu próbując zapanować nad zawirowaniami w głowie. Pod wpływem procentów zawartych w alkoholu zaczęła tracić nad sobą panowanie. Niesamowicie kręciło jej się w głowie, a ciało stawało się bezwładne. Nie próbowała wstawać do wyjścia dopóki jeszcze ktokolwiek był w barze. Była osobą zbyt znaną by pozwolić sobie na kolejny skandal. Ojciec nie wybaczyłby jej kolejnej plamy na słynnym nazwisku. Wśród zebranych dookoła osób nadal mógł znaleźć się ktoś, kto pracuje dla gazet w poszukiwaniu tanich sensacji. Nic dziwnego, że media wzięły ją pod lupę. W jej życiu ostatnio bardzo dużo się działo. Miała tu na myśli sprawy rodzinne. Kłótnie z ojcem, ciągłe zakazy, nakazy, groźby wykańczały ją psychicznie i jednocześnie utwierdzały w zamyśle, że nie pasuje do tego świata. Świata twardej polityki. A ona polityki nienawidziła. To była jedna z tych dziedzin, która jej wydawała się bezsensowna, a w dodatku odebrała jej kogoś, kto był dla niej w życiu autorytetem. Ustrój panujący w państwie odebrała jej ojca. Funkcja mu powierzona zabiła w nim rodzicielskie uczucia, których ona jako 5-latka tak wiele potrzebowała. Jej własny ojciec stał się wrogiem, który nakazał wcześnie dorosnąć, aby stawić przedwcześnie czoło szarej rzeczywistości. A dorosłość nie miała w sobie nic z czaru bajkowych krain, które powinny tkwić w wyobraźnie małej dziewczynki. Godziny mijały, a ona siedziała przed barem starając się zachować pion. Barman stojący za ladą, co jakiś czas przyglądał się jej uważnie. Lokal z biegiem czasu opustoszał. Pozostało w nim zaledwie kilka osób. Do jej uszu doszedł dziecięcy krzyk. Powoli się odwróciła i przez ramię dostrzegła matkę z dwójką dzieci. Kobieta, pijana niemal do nieprzytomności usiłowała wstać, ale wiotkie nogi odmówiły jej posłuszeństwa i upadła na podłogę. Jedno z dzieci, starszy chłopiec, siedziało na krześle w milczeniu, jak gdyby nie zauważył matki. Drugie, znacznie młodsze, rozpłakało się na dobre zwracając na gromadę uwagę wszystkich, dookoła obecnych. Młody, wysoki mężczyzna z rogu baru, do tej pory siedzący w cieniu, powoli podszedł do niej i wziął ją pod rękę. Silnym ramieniem podciągnął ją do pionu i podprowadził do ławeczki pod ścianą. Wyjął chusteczkę i podał chłopcu szepcząc coś do ucha. Chłopiec wziął do ręki chusteczkę i podszedł do nieprzytomnej matki. Wspiął się na palce i otarł jej z krwi rozcięte czoło. Nieznajomy mężczyzna nachylił się nad płaczącym dzieckiem i spokojnym gestem uciszył je. Zaczął iść wolnym krokiem w kierunku lady. Odwróciła głowę i podniosła do ust kieliszek. Znowu zorientowała się, że jest zupełnie pusty. - Barman. – Rzuciła drżącym głosem. Podstarzały mężczyzna w uniformie udawał, że jej nie słyszy. – Barman do cholery! – Ponowiła i uderzyła pięścią w blat. Obok niej stanął nieznajomy, który przed chwilą pomógł kobiecie. - Jednego Swicha proszę. – Powiedział cicho patrząc gdzieś w bok. Barman sięgnął po szklankę by przygotować napój. Nie wiedziała, co zrobić. Ona, osoba popularna, została zignorowana, podczas gdy jakiś tam miłosierny facet od niechcenia wydał polecenie i zaraz dostał to, czego wymagał. - Ty sukinsynu... – Wysyczała do barmana, a jej policzki poczerwieniały ze złości. Mężczyzna odrobinę się cofnął, ale podał kieliszek nieznajomemu. Następnie odwrócił się i poszedł na zaplecze. Tak. – Pomyślała – Pieprzona ignorancja. Kątem oka zerknęła na siedzącego obok. Miał może około 25 lat, a…