Religia · 1 min czytania
Wyraj
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedyś umrę przypadkowo lub za przyczyną A pod moje martwe ciało podłożą ogień Tłuszcz się zagotuje skórę strawi płomień Bliscy obrzydzeni spluną gnijącą śliną
Ja poza ich wzrokiem wysoko wzlecę w górę Poprowadzi mnie ze stosu pogrzebowego dym Zmieniony w ptaka będę frunął w ciele nowym Strudzony drogą spotkam się ze Złotym Kurem
A może w roli strażnika wystąpi Raróg Stojąc przed wrotami dzierży w ręce kluczy plik Baczny