Akcja · 6 min czytania
Wyrok Akt III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Wyrok Akt III
Ciszę nocy niespodziewanie przerwał głośny stukot zegara w przedpokoju domu Henrego Lewa miarowo wybijając godzinę dziesiątą. Niestety właściciela już nie było na tym Świecie. Jego dusza zaraz po ustaniu pracy serca wędrowała w zaświaty i tylko ciało z wolna traciło swoją temperaturę. Widok zmasakrowanych zwłok przerażał i dla oczu nie przyzwyczajonych do takiej sceny śmierci wywoływał odruch wymiotny. Dom jednak nie był opuszczony bo w środku znajdował się kat ofiary.
- No to trzeba teraz uporządkować sypialnię pomyślał John. W głębi duszy to szkoda mu było tej młodej dziewczyny bo tylko tym sobie zawiniła, że znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie.
Po drodze do sypialni zabójca udał się do łazienki zapalił światło i zobaczył w lustrze swoje odbicie. Zapragnął umyć ręce. Mimo, że miał przez cały czas na rękach założone czarne rękawiczki to chciał poczuć zimny chłód wody który jak magiczny eliksir uspokoił jego myśli. Odkręcił kurek niebieski i z wolna coraz szybciej woda zaczęła się wylewać ze złotego kranu spadając delikatnie na granitowy niebiesko-zielony zlew. Johny odłożył Glocka na bok, zdjął rękawiczki i poczuł ulgę. Zanurzył dłonie w lodowatej wodzie. Znów popatrzył na swoje odbicie. Jego twarz już nie była taka jak dawniej. Włosy z lekka stawały się koloru srebrnego a zmarszczki na twarzy były niezliczone, tak jakby za każdą zabitą przez siebie ofiarę przybywało mu kolejną. Jedynie oczy dalej pozostawały koloru niebieskiego. Nikt rozmawiając z Johnem nawet by nie pomyślał, że za tym spokojnym spojrzeniem kryje się super niebezpieczny zabójca który zabijał zarówno kobiety jak i kochających mężów.
Część 22 / 2
Kropla potu pojawiła się na czole i pewnie spłynęła by spokojnie do brody gdyby ją John nie zauważył i szybkim ruchem ręki nie starł. To mu nie wystarczyło zapragnął czegoś więcej. Nabrał w dłonie wodę i zanurzył w niej twarz.
Nagle usłyszał w szumie wody jakiś dźwięk. Zakręcił kurek. Znów było słychać jakiś stukot i w tym momencie uświadomił sobie, że ktoś biegnie. Nie mylił się założył szybko rękawice i chwycił za broń. Odgłos biegnięcia a może ucieczki stawały się coraz cichsze by zakończyć się donośnym uderzeniem drzwi.
Do licha co to mogło być pomyślał...? Czyżby ktoś jeszcze w tym domu zamieszkiwał. W sumie dom mógłby mieć służbę ale w niedzielę o dziesiątej w nocy było mało prawdopodobne. Zresztą Alice by mu o takim szczególe na pewno wspomniała. Więc kto??? Zwabiony nagłym przypływem myśli otworzył drzwi sypialni i w ciągu ułamka sekundy zrozumiał. Na łóżku było tylko parę